IMDB
Człowiek

Dieta osiadłego bandyty, czyli czego chce Putin

Mówi się, że mafia to rak żerujący na organizmie państwa. Ale być może jest ona mało wyrafinowaną, lecz zabójczo skuteczną formą rządów? Postrzegana przez ten pryzmat decyzja o inwazji na Ukrainę może się wydawać racjonalna.

W 2000 r. amerykański politolog Mancur Olson wydał książkę Power and Prosperity: Outgrowing Communist and Capitalist Dictatorships (Władza i dobrobyt: Pokonać dyktatury komunistyczne i kapitalistyczne), w której porównał początki państw do działalności grup przestępczych. W uproszczeniu pierwsze organizmy państwowe reprezentowały według niego typ „wędrującego bandyty”, czyli zorganizowanej wokół wodza zbrojnej grupy, która zabijała, paliła i grabiła, przenosząc się z jednego terytorium na inne, bez troszczenia się o konsekwencje w przyszłości. Drugim typem był „bandyta stacjonarny”, który zamiast krążyć w kółko osiada w jednym miejscu, wprowadzając na tym terenie monopol na przemoc i zbieranie podatków, w zamian oferuje zaś porządek i ochronę przed bandytami „wędrującymi”.

Tyle Olson. Jego tezy podchwycili przede wszystkim libertarianie, naciągające je do własnego przekonania o podatkach jako zinstytucjonalizowanej formie haraczu. Wydaje się jednak, że potencjał jego obserwacji jest o wiele większy. Trop o mafii jako pierwotnej formie państwa może bowiem pomóc wyjaśnić powstanie oraz – nieracjonalne na pierwszy rzut oka – zachowania wielu bytów politycznych oraz współczesnych reżimów. Na czele z putinowską Rosją.

Przymus państwa

Na ewolucję od „wędrującego” do „stacjonarnego” bandyty można patrzeć jako na postęp cywilizacyjny. Im większa świadomość „gangu” o korzystnym wpływie utrzymywania bezpieczeństwa i zapewniania swobody dla handlu, tym bardziej przybiera on „osiadły” charakter. Podobną ewolucję przeszło wiele imperiów w dziejach świata. Koczownicy – od Mongołów po Osmanów – zaczynali jako „wędrująca” banda. Waregowie na Rusi, Normanowie w północnej Francji czy południowej Italii – byli par excellence zbrojną grupą, która osiadła i założyła państwo.

Teza Olsona wydaje się również współgrać z publikowanymi w ostatnich latach badaniami na temat początków cywilizacji i pierwszych państw. Dominująca do niedawna teza głosiła (za Arystotelesem), że państwa były tworem „naturalnym”. Ludzie zaś tworzyli je dobrowolnie, ponieważ poszukiwali bezpieczeństwa i stabilizacji. Dziś badacze w coraz większym stopniu poddają jednak ów scenariusz w wątpliwość.

Jednym z nich jest James C. Scott anarchizujący politolog i antropolog z Yale University, który w swojej książce Jak udomowiono człowieka dowodzi, że pierwsze państwa powstałe w rejonie tzw. żyznego półksiężyca były w dużej mierze oparte na przymusie. Duchem sprawczym ówczesnych organizmów państwowych był zaś „imperatyw gromadzenia ludzi, osiedlania ich w pobliżu ośrodka władzy, zatrzymywania tam oraz zmuszania do pracy na roli, by wytworzyć nadwyżkę niezbędną do zaspokojenia potrzeb władcy i jego aparatu”. Ze względu na bardzo małą gęstość zaludnienia wspomniana nadwyżka mogła powstać tylko na skutek takiej lub innej formy niewolnictwa państwowego: przymusowej pracy, obowiązkowych dostaw zboża, niewoli za długi, służebności.

Kluczowym zasobem w tym wypadku nie była ziemia, ale praca i ludzie. To może tłumaczyć dlaczego w przypadku archaicznych państw, łup wojenny zwykle stanowili jeńcy, a nie terytorium. Według Setha Richardsona, historyka zajmującego się wczesną Mezopotamią, wojny między ówczesnymi państwami skupiały się na zgromadzeniu „niespacyfikowanych” ludzi lub „zagonieniu niepaństwowych klientów” pod rozkazy państwa.

Apetyt na cytryny

Osiadły bandyta jako stadium rozwoju państwowości nie odszedł ze sceny dziejów wraz z końcem epoki archaicznej. Musiał natomiast zmienić „dietę”. Wraz ze wzrostem liczby ludności i samoistną kolonizacją szerokich połaci ziemi, podstawą jego egzystencji nie byli już ludzie i praca, ale właśnie ziemia, dająca stosunkowo łatwo dostępne dobra, które można wymienić na gotówkę. Zboże, cytryny, siarka, awokado, ropa naftowa, gaz ziemny – oto ekonomiczny fundament każdego państwa mafijnego od starożytnej Babilonii po Rosję Putina.

Doskonałym przykładem jest XIX-wieczna Sycylia i powstanie tam najbardziej znanej mafii świata: cosa nostry. W 2017 r. ekonomiści Arcangelo Dimico i Alessia Isopi przebadali gospodarcze korzenie mafii. Swoje ustalenia zawarli w tekście Origins of the Sicilian Mafia (Początki mafii sycylijskiej) opublikowanym na łamach „The Journal of Economic History”.

Naukowcy starali się odpowiedzieć w nim na pytanie, dlaczego mafia powstała akurat w drugiej połowie XIX w. i to właśnie na tej, a nie innej śródziemnomorskiej wyspie? Kluczem okazały się cytryny. Odkrycie Jamesa Linda, że zapobiegają one szkorbutowi, wywołało ogromne na nie zapotrzebowanie w całej Europie. Z punktu widzenia utrzymania światowego cytryny nagle stały się kluczowym zasobem.

Kombinacja wielkich zysków z eksportu cytrusów w połączeniu ze słabością (czy wręcz nieobecnością) struktur nowoczesnego państwa, okazała się idealnym środowiskiem dla cosa nostry. Co ciekawe, sycylijski termin mafioso oznaczał obdarzonego szacunkiem miejscowego przywódcę, którego zadaniem była ochrona gajów cytrusowych przed złodziejami i uzbrojonymi bandami. Powstanie mafii było zatem klasycznym przykładem „osiadłego” bandyty chroniącego terytorium przed bandytami „wędrującymi”. Z czasem ludzie wynajęci do ochrony gajów, przemocą odebrali ziemię dawnym właścicielom i wymuszając pracę od miejscowej ludności, położyli rękę na całym eksporcie i płynących zeń dochodach.

Obfitość łatwo dostępnego dobra i słabe państwo pozwalają więc bandycie zapuścić korzenie i rosnąć. Na całym świecie krzewy kokainowe i maku lekarskiego, metale szlachetne czy diamenty są wymarzoną wręcz „dietą”, pozwalającą mafii stać się czymś więcej niż tylko organizacją przestępczą.

Niektóre tego typu struktury dochody z narkotyków przeznaczają na finansowanie szkół, dróg i elektrowni. Tworzą też własną administrację i kodeks karny. Niektóre wzięły na sztandary jakąś „sprawę”, wykształciły ideologię i stały się konkurencyjnymi ośrodkami władzy w stosunku do państwa (mają nawet swoje flagi i hymny).

Prostota dla przetrwania

Gdzie w tym wszystkim jest miejsce dla Rosji? Co prawda o państwie Putina mówi się, że jest „mafijne”, ale to w dużej mierze chwyt retoryczny. Być może stąd też wynika brak zrozumienia Zachodu dla działań tamtejszego reżimu. O tym, że „państwo mafijne” jest dokładną politologiczną definicją, i że Rosja Putina faktycznie reprezentuje typ „osiadłego” bandyty, przekonuje w jednym ze swoich wątków na Twitterze Kamil Galejew, rosyjski analityk związany z Wilson Center.

Na pierwszy rzut oka Galejew się myli. Rosja ma przecież odległą i bogatą tradycję historyczną i wysublimowaną kulturę. Jest mocarstwem atomowym. Tymczasem mafia – w powszechnym rozumieniu – jest strukturą nieskomplikowaną, która nie radzi sobie ze złożonymi procesami. Preferuje też na wskroś prostą „dietę”. Dlatego zamiast produkować smartfony, skupia się na cytrusach albo – jak kartel Jalisco z Meksyku – monopolizuje produkcję i eksport awokado.

Struktura rosyjskiej gospodarki ściśle jednak współgra z hierarchią władzy na Kremlu. W jej centrum są największe przedsiębiorstwa wydobywcze, będące podstawą egzystencji Rosji. Wszystkie znajdują się w rękach najbardziej zaufanych ludzi, w większości byłych funkcjonariuszy KGB. Ich eksport stanowi bowiem źródło „łatwej” i liczonej w miliardach gotówki. Na drugi krąg władzy składają się oligarchowie wywodzący się jeszcze z lat 90. W ich rękach znajduje się przemysł metalurgiczny czy stalowy. Najniżej w hierarchii są zaś właściciele przemysłu maszynowego, ponieważ dziedzina ta wymaga kompetencji i wiedzy. Na ich czele stoją najczęściej w miarę niezależni inżynierowie. Wszyscy nie podlegają jakiejkolwiek społecznej kontroli. Tyle że ich los w stu procentach zależy od woli „ojca chrzestnego” – jednym ruchem ręki może ich strącić z górnych szczebli drabiny.

Taka a nie inna struktura nie jest przypadkowa i ma kluczowy związek z tożsamością „osiadłego” bandyty. Procesy ekonomiczne nie są bowiem neutralne z punktu widzenia organizacji władzy. A przesunięcie ku nowocześniejszym gałęziom gospodarki, zagroziłoby całej konstrukcji: wymagałoby dopuszczenia do kręgu uprzywilejowanych różnej maści „jajogłowych”.

Właśnie ze względu na swoją naturę mafia nie może przyjąć mechanizmów zbiurokratyzowanego, merytokratycznego państwa. Merytokracja – rozumiana jako promowanie jednostek ze względu na kompetencje – jest jej największym wrogiem. Jeśli mafia zaczęłaby ewoluować, w pewnym momencie przestałaby być mafią.

Przemoc dla wizerunku

Wewnętrzna logika „bandyty stacjonarnego” ma również kluczowy wpływ na jego działania na zewnątrz. Niewłaściwa ocena charakteru putinowskiej Rosji jaka dominowała do niedawna na Zachodzie, wynikała po części z założenia, że mafia, która przejmuje władzę nad państwem, nieuchronnie zatraca swój mafijny charakter. Sięgając po państwowe posady ojcowie chrzestni mieli zatem stać się politykami i grać wedle reguł obowiązujących na politycznych salonach.

Tyle że podstawowym narzędziem każdej mafii jest przemoc i strach. Dzięki nim pozyskuje ona środki do życia, sprawuje kontrolę nad terytorium oraz zasobami. Agresja i nieprzewidywalność są zaś jej podstawowym środkiem politycznym: odstrasza potencjalnych wrogów, pozwalając jednocześnie utrzymać spoistość grupy sprawującej władzę. Osiadły bandyta nie musi liczyć się z opinią publiczną – odpowiada tylko przed ludźmi z wewnętrznego kręgu władzy, dlatego stale może ryzykować, kłamać, a nawet straszyć nuklearną zagładą, jeśli uzna, że to konieczne.

Decyzja o inwazji na Ukrainę może okazać się największym błędem w karierze Władimira Putina, ale na pewno nie była ona nieracjonalna. Dla „ojca chrzestnego” liczy się wyłącznie utrzymanie władzy. Kolejny pokaz siły tylko utrwala wizerunek reżimu. Poprzednie – inwazja na Gruzję w 2008 r. i na Ukrainę w 2014 r. – były z tego punktu widzenia warte swojej ceny. Oby tym razem tak się nie stało.

Na zdjęciu – kadr z „Ojca chrzestnego” Francisa Forda Coppoli, filmu, którego 50. rocznicę właśnie obchodzimy.

Reklama

Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną