Kadr z filmu „Trzeci człowiek”, reż. Carol Reed, 1949 r. Kadr z filmu „Trzeci człowiek”, reż. Carol Reed, 1949 r. IMDB
Człowiek

Umysł. Z wiecznego nigdzie do mózgu i jego okolic

Antonio Damasio – „Błąd Kartezjusza. Emocje, rozum i ludzki mózg”, Copernicus Center Press, 2022mat. pr. Antonio Damasio – „Błąd Kartezjusza. Emocje, rozum i ludzki mózg”, Copernicus Center Press, 2022
Myśl, by pojmować umysł jako coś, co stanowi jeden zespół z organizmem, może się wydawać sprzeczna z intuicją. Niesłusznie.

Kartezjusz uznał ciało oraz umysłowość za odrębne sfery. Dziś ten pogląd rodem z XVII stulecia wydaje się oczywiście archaiczny. Ale kartezjańskie echa wciąż pobrzmiewają we współczesnych myśleniu o myśleniu. A tym bardziej pobrzmiewały 30 lat temu, kiedy neuronaukowiec Antonio Damasio pisał słynny „Błąd Kartezjusza. Emocje, rozum i ludzki mózg”, książkę, która szybko zyskała status wręcz kultowy.

Spisaną językiem przyjaznym dla czytelnika naukową opowieść o tym, że umysł i ciało są nierozerwalnie ze sobą splecione czytali i laicy, i specjaliści. Dyskutowali później o sprzężeniach zwrotnych zachodzących między emocjami i myślami. O tym, że „ciało przyczynia się nie tylko do utrzymania funkcji życiowych, lecz również wspiera i moduluje działanie mózgu”. Damasio był jedną z pierwszych osób, które dostrzegły, że mózg nie jest jedynym organem, którym myślimy. Badania potem to tylko potwierdzały.

Oto fragment nieustająco frapującego „Błędu Kartezjusza” w tłumaczeniu Macieja Karpińskiego. Nowe wydanie książki, poprzedzone wstępem Mateusza Hohola, ukazało się właśnie nakładem wydawnictwa Copernicus Center Press. Skróty pochodzą od redakcji pulsara.



Wyobraź sobie, że około północy samotnie chodzisz po domu – zapewne w jakiejś metropolii, skoro o tej porze jesteś jeszcze na nogach – i zdajesz sobie nagle sprawę, że ktoś uporczywie podąża krok w krok za tobą. W ujęciu zdroworozsądkowym sytuacja przedstawia się następująco: twój mózg wykrywa zagrożenie, wytwarza kilka opcji reakcji, wybiera jedną z nich i realizuje ją, eliminując lub zmniejszając ryzyko. Jednak rozgrywający się tutaj proces jest bardziej złożony.

Reakcje mózgu na płaszczyźnie nerwowej oraz chemicznej prowadzą do głębokich zmian w funkcjonowaniu tkanek całych układów organów. Dostępność energii oraz tempo metabolizmu w całym organizmie zmieniają się. Zmienia się również jego gotowość immunologiczna. Gwałtownej fluktuacji ulega biochemiczny profil organizmu. Mięśnie szkieletowe, które pozwalają wykonywać ruchy głową, korpusem i kończynami, ulegają skurczom. Sygnały o tych wszystkich zmianach trafiają na powrót do mózgu – niektóre poprzez układ nerwowy, niektóre drogą chemiczną, wraz ze strumieniem krwi. W ten sposób zmieniający się sekunda po sekundzie stan ciała właściwego wpływa nieustannie na różne komponenty ośrodkowego układu nerwowego. Końcowym skutkiem wykrycia przez mózg zagrożenia (lub podobnie oddziałującej sytuacji) jest istotna zmiana sposobu jego funkcjonowania, zarówno w odniesieniu do określonych części ciała (zmiany „lokalne”), jak i do organizmu jako całości (zmiany „globalne”). A co najważniejsze, zmiany te zachodzą zarówno w mózgu, jak i ciele właściwym.

Choć obecnie znamy już wiele przykładów tego skomplikowanego cyklu interakcji, ciało i mózg często wyobrażamy sobie jako odrębne strukturalnie i funkcjonalnie składowe organizmu. Jeśli nawet koncepcja interakcji z otoczeniem całego organizmu, nie zaś tylko ciała lub mózgu, jest w ogóle rozważana, to próbuje się ją dyskredytować. A przecież gdy widzimy, słyszymy, dotykamy, smakujemy czy wąchamy, to w interakcje z otoczeniem wchodzą ciało właściwe oraz mózg.

Pomyśl, że oglądasz właśnie piękny krajobraz. W proces jego obserwacji zaangażowana jest nie tylko siatkówka i kora wzrokowa. Można powiedzieć, że podczas gdy rogówka jest tutaj bierna, to soczewka i tęczówka reagują na to, co obserwujemy, jeszcze przed siatkówką i korą wzrokową. Gałka oczna jest poruszana kilkoma mięśniami, by efektywnie podążać za obserwowanymi obiektami. Głowa i szyja również ustawiają się w optymalnym położeniu. Jeśli nie dokona się tych i paru innych „ustawień”, zobaczyć można niewiele lub po prostu nic. Wszystkie te ruchy są sterowane sygnałami przesyłanymi przez mózg do ciała, a opartymi na sygnałach, które dotarły do mózgu z ciała.

Kadr z filmu „Trzeci człowiek”, reż. Carol Reed, 1949 r.IMDBKadr z filmu „Trzeci człowiek”, reż. Carol Reed, 1949 r.

Sygnały dotyczące oglądanego widoku są kolejno przetwarzane przez mózg. Struktury podkorowe, takie jak wzgórki górne blaszki czworaczej, zostają aktywowane. Aktywacji ulegają również wzajemnie połączone obszary wczesnej kory czuciowej oraz kora kojarzeniowa i limbiczna (rąbkowa). Ciało uczestniczy w tym procesie równolegle z aktywacją w różnych rejonach mózgu reprezentacji dyspozycyjnych, w których zmagazynowana jest wiedza dotycząca oglądanego krajobrazu. Prędzej czy później trzewia skłaniane są do reakcji na to, co widzisz, oraz na obrazy, które przywoływane są z pamięci. W końcu, gdy utworzy się pamięciowy obraz widzianego krajobrazu, tj. obraz taki zapisany zostanie w pamięci, wraz z nim zapamiętane zostaną opisane wcześniej zmiany organiczne, zachodzące przy jego percepcji zarówno w mózgu (obraz złożony z tego, co odbierane jest ze świata zewnętrznego, w połączeniu z tym, co odtworzono z pamięci), jak i w ciele właściwym.

Postrzeganie zmysłowe otoczenia nie opiera się więc wyłącznie na dostarczaniu mózgowi informacji pochodzących bezpośrednio z kontaktu z danym bodźcem, np. oglądanym obrazem. Aby proces percepcji mógł przebiegać optymalnie, organizm aktywnie modyfikuje się, by polepszyć swój kontakt ze światem zewnętrznym. Ciało właściwe nie jest bierne. A co zapewne nie mniej istotne, przyczyną wchodzenia w większość interakcji ze środowiskiem jest dążenie do osiągnięcia i utrzymania homeostazy, czyli równowagi funkcjonalnej. Organizm nieustannie oddziałuje na swe otoczenie (działanie i eksploracja pojawiły się przecież jako pierwsze), by móc skłonić je do wejścia w interakcje niezbędne mu do przetrwania. Lecz jeśli ma uniknąć niebezpieczeństwa, efektywnie poszukiwać pożywienia, zaspokajać potrzeby płciowe i znajdować schronienie, musi odczuwać otoczenie (węchem, smakiem, dotykiem, słuchem, wzrokiem), tak by mógł reagować na przyjęte bodźce odpowiednimi działaniami. Na percepcję zatem w równym stopniu składa się odbieranie sygnałów z otoczenia, jak wpływanie na to otoczenie.

Kadr z filmu „Trzeci człowiek”, reż. Carol Reed, 1949 r.IMDBKadr z filmu „Trzeci człowiek”, reż. Carol Reed, 1949 r.

Myśl, by pojmować umysł jako coś, co stanowi jeden zespół z organizmem, może się wydawać sprzeczna z intuicją. Oto ostatnio umiejscowienie umysłu przesunęło się z „wiecznego nigdzie”, w którym przebywał on w siedemnastym wieku, do mózgu i jego okolic. Być może jest to drobna degradacja, lecz w końcu trafił w całkiem godne miejsce. (…) Czynność umysłu z pewnością opiera się na aktywności obwodów neuronowych, lecz wiele z tych obwodów ukształtowało się w drodze ewolucji poprzez funkcjonalne nakazy organizmu, a normalne działanie umysłu możliwe jest tylko wtedy, gdy obwody te zawierają podstawową reprezentację organizmu i gdy stale monitorują jego zmieniające się stany. Krótko mówiąc, obwody neuronowe nieprzerwanie budują reprezentacje organizmu, który podlega wpływom czynników fizycznych i społeczno-kulturowych, a także sam oddziałuje na otoczenie. Gdyby podstawowa treść tych reprezentacji nie była osadzona w ciele, moglibyśmy dysponować jakąś formą umysłu, lecz wątpię, czy przypominałby on umysł, który posiadamy.

Nie twierdzę, iż umysł umiejscowiony jest w ciele. Powiadam jedynie, że ciało przyczynia się nie tylko do utrzymania funkcji życiowych, lecz również wspiera i moduluje działanie mózgu. Przyczynia się merytorycznie do pracy normalnego umysłu.

Powróćmy do nocnego spaceru po domu. Twój mózg wykrył zagrożenie w postaci idącej za tobą osoby i inicjuje kilka skomplikowanych łańcuchów reakcji biochemicznych i nerwowych. Niektóre z wierszy tego wewnętrznego scenariusza zapisane są w ciele właściwym, niektóre zaś w samym mózgu. Nie jesteś jednak w stanie, nawet jeśli jesteś ekspertem w neurofizjologii i neuroendokrynologii, ściśle określić, skąd które z nich pochodzą. Będziesz świadomy tego, że znalazłeś się w niebezpieczeństwie – że coś cię o nim zaalarmowało i że chyba powinieneś przyspieszyć kroku, a w końcu, że – miejmy nadzieję – ujdziesz temu niebezpieczeństwu. „Ty” grające w owym epizodzie jest jedną całością. Jest to w istocie bardzo realna konstrukcja umysłowa, którą z braku lepszego słowa będę nazywał „ja” [oryg. self, tłumaczone również jako „jaźń”] i której funkcjonowanie opiera się na aktywności całego organizmu, tj. zarówno ciała właściwego, jak i mózgu.

Kadr z filmu „Trzeci człowiek”, reż. Carol Reed, 1949 r.IMDBKadr z filmu „Trzeci człowiek”, reż. Carol Reed, 1949 r.

Poniżej prezentuję zarys moich poglądów na nerwowe podłoże poczucia „ja”. Muszę jednak od razu zauważyć, że jaźń jest ciągle na nowo odtwarzanym stanem biologicznym. Nie jest małym człowieczkiem – homunkulusem – ukrytym w twoim mózgu i kontemplującym bieg wydarzeń. Wspominam owego człowieczka tylko dlatego, żeby jeszcze raz podkreślić, że w niego nie wierzę. Jeśli wesprzemy się ideą tkwiącego w naszym mózgu homunkulusa, to naturalne będzie pytanie o jego mózg. Czy w nim ukryty jest kolejny, jeszcze mniejszy człowieczek? Taki łańcuch ciągnąć można w nieskończoność. Koncepcja taka, stawiająca przed nami konieczność dokonywania nieskończonej regresji, w ogóle nic nie wyjaśnia. Muszę przy okazji zauważyć, że posiadanie jaźni, pojedynczego „ja”, jest w pełni zgodne z sugestią Daniela C. Dennetta, iż nie nosimy w jakiejś części naszego mózgu kartezjańskiego teatru. Każdy organizm ma z pewnością jedno „ja” – z wyjątkiem tych sytuacji, gdy choroba mózgu wytworzyła większą ich liczbę (jak to się zdarza w wypadku rozdwojenia jaźni) lub stłumiła je czy też całkowicie wyeliminowała (co obserwuje się w pewnych formach anozognozji oraz niektórych typach napadów drgawkowych). Jednak „ja”, które podszywa nasze doświadczenie subiektywnością, nie jest wszechwiedzącym inspektorem, kontrolującym wszystko, co dzieje się w naszym umyśle.

Aby zaistniał biologiczny stan jaźni, z całą pewnością działać muszą liczne układy mózgowe, jak i wiele układów ciała właściwego. Gdybyś odciął te wszystkie nerwy, które niosą informacje z mózgu do ciała właściwego, stan twojego ciała zmieniłby się radykalnie i równie radykalnej zmianie uległby stan twojego umysłu. Gdybyś przeciął tylko połączenia niosące sygnały z ciała właściwego do mózgu, stan twojego umysłu zmieniłby się również. Nawet częściowe zablokowanie ruchu na magistrali mózg–ciało powoduje zmiany stanu umysłu, co obserwujemy np. u chorych z uszkodzeniem rdzenia kręgowego.

Istnieje filozoficzny eksperyment myślowy, znany pod nazwą „mózg w kadzi”. Polega on na wyobrażeniu sobie mózgu usuniętego z ciała, utrzymywanego przy życiu w odżywczej kąpieli i stymulowanego poprzez wychodzące z niego nerwy w dokładnie taki sam sposób, w jaki byłby stymulowany, pozostając w czaszce. Niektórzy uważają, że mózg ów miałby normalne doświadczenia umysłowe. Pomijając nieprawdopodobieństwo tej sytuacji (które jest częstym rysem eksperymentów „myślowych”), uważam, że taki mózg nie mógłby wytworzyć normalnego umysłu. Brak bodźców, które byłyby wysyłane do stanowiącego rodzaj „pola gry” ciała, zdolnych, by przyczynić się do odnowy i modyfikacji jego stanów, spowodowałby wstrzymanie wyzwalania i modulacji tych stanów. Tymczasem stany te stanowią przecież, poprzez swe reprezentacje utworzone w mózgu, kolebkę poczucia bycia żywym organizmem. Można by twierdzić, że jeśli możliwe byłoby symulowanie poprzez wyprowadzone z mózgu luźne nerwy takich konfiguracji sygnałów, jakie doprowadzane są tam w normalnej sytuacji z ciała, to wytworzyłby on normalny umysł. Cóż, byłby to wielce pociągający i interesujący eksperyment i podejrzewam, że mózg mógłby w istocie wytworzyć w takich warunkach rodzaj umysłu. Lecz jeszcze bardziej wyszukanym doświadczeniem mogłoby być stworzenie surogatu ciała i potwierdzenie za jego pomocą, że dostęp do informacji pochodzących z ciała tak czy inaczej jest konieczny. Prawdopodobnie okazałoby się natomiast nieosiągalne, by te sztuczne łącza doprowadzające informacje z „niby-ciała” realistycznie naśladowały zmienność konfiguracji przyjmowanych przez rzeczywiste ciało, gdy pobudzane jest przez uwikłany w procesy oceny mózg.

Kadr z filmu „Trzeci człowiek”, reż. Carol Reed, 1949 r.IMDBKadr z filmu „Trzeci człowiek”, reż. Carol Reed, 1949 r.

Podsumowując: Reprezentacje tworzone przez mózg, by opisać daną sytuację oraz ruchy generowane w reakcji na nią, oparte są na interakcji mózg–ciało. Mózg tworzy ewoluujące reprezentacje stanów ciała zmieniających się pod wpływem sygnałów chemicznych oraz nerwowych. Niektóre z tych reprezentacji pozostają nieuświadomione, innym zaś udaje się przebić do sfery świadomości. W tym samym czasie nieustannie płyną do ciała sygnały z mózgu. Niektóre z nich są wysyłane świadomie i celowo, inne automatycznie, z części mózgu, których funkcjonowania nigdy bezpośrednio nie jesteśmy świadomi. W rezultacie ciało podlega kolejnym zmianom i znowu odpowiednio zmienia się jego obraz.

Zdarzenia umysłowe są wynikiem działania neuronów w mózgu, lecz neurony te wyraźnie odzwierciedlają i opowiadają starą historię budowy i funkcjonowania ciała.

Prymat ciała znajduje odzwierciedlenie w milionach lat ewolucji mózgu, począwszy od prostego, na skomplikowanym skończywszy. W mniejszym stopniu obserwowalny jest on w rozwoju jednostkowym. W naszych początkach dysponowaliśmy jedynie reprezentacjami związanymi z ciałem właściwym, a dopiero później zaczęliśmy nabywać tych związanych ze światem zewnętrznym. W jeszcze mniejszym, choć nadal trudnym do pominięcia stopniu, doświadczamy go w chwili teraźniejszej, w której powstaje chwilowy stan naszego umysłu.

Reklama

Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną