BE&W
Człowiek

Marcin Ryszkiewicz: Jak samorodny geniusz Wallace stoczył się w niebyt

Urodzony 200 lat temu Alfred Russel Wallace był darwinistą doskonalszym niż sam Karol Darwin. Jego zainteresowania były szersze, a poglądy bardziej postępowe niż przekonania autora „O powstawaniu gatunków”. Dlaczego więc tak słabo go pamiętamy? Rozmowa z dr. Marcinem Ryszkiewiczem, geologiem, popularyzatorem nauki, znawcą myśli ewolucyjnej, autorem pulsara.

Przemiły, nieśmiały, oryginalny, genialny – taki był urodzony w styczniu 1823 r. Alfred Russel Wallace. – Pod koniec XIX w. uznawano go za najwybitniejszego Anglika, a być może najwybitniejszego naukowca na świecie. Jego stoczenie się w niebyt nastąpiło dopiero w dwudziestym wieku – mówi Marcin Ryszkiewicz. Sława Wallace’a – oparta na realnych osiągnięciach naukowych, a nie pustym celebryctwie – przewyższała chyba nawet tę, która towarzyszyła Karolowi Darwinowi.

Obaj uczeni dobrze się znali, a nawet przyjaźnili. Ich losów i dorobku nie sposób od siebie oddzielić. Choćby dlatego, że to Wallace sprowokował Darwina do wydania „O powstawaniu gatunków”. Wspólnie w połowie XIX w. ustanowili teorię, o której wprawdzie w środowisku naukowym spekulowano od lat, ale nieśmiało, z obawą, i bez precyzji. Teorię ewolucji, oczywiście.

Do sformułowania zasady doboru naturalnego obu doprowadziły prowadzone niezależnie staranne obserwacje, czynione podczas niebezpiecznych zamorskich podróży. Obu nieustraszonych badaczy nękały tropikalne choroby. Obaj stawali czoło nieznanym zachodniej cywilizacji pierwotnym ludom. Były też jednak między nimi różnice.

Darwin wyruszał w świat na pokładzie okrętu Beagle jako kreacjonista. Wallace już jako ewolucjonista. Jego poglądy miały charakter bardziej radykalny. – Był darwinistą doskonałym. Darwin uważał, że dobór naturalny był głównym mechanizmem ewolucji. Wallace – że jest jedynym mechanizmem ewolucji.

Inne były też ich przekonania polityczne – najpewniej wynikające z różnego pochodzenia. Wielki Karol należał do klasy uprzywilejowanej, Russel – zdecydowanie niższej. – Darwin był konserwatywnym liberałem, Wallace zaś – zdeklarowanym socjalistą i feministą, co jest w XIX w. bardzo rzadkie. Inaczej też – bardziej postępowo – widział miejsce człowieka w przyrodzie i jego genezę.

Pod koniec życia Wallace zaczął człowiekowi przypisywać rolę ważniejszą niż pozostałym gatunkom. – Uważał, że niektóre jego cechy nie są dane przez dobór naturalny, tylko – jak pisał – przez wyższą siłę duchową. Inaczej niż Darwin myślał też o najogólniejszych zasadach ewolucji. – Mówił, że sprawia ona wrażenie procesu kierowanego i celowego.

Natury wyższej siły duchowej i jej motywacji zaczął z czasem poszukiwać „metodami” spirytyzmu, który uważał za część nauki. Jego konsekwencja w tych dążeniach nadwątliła – by nie powiedzieć zrujnowała – reputację wśród kolegów po fachu i wśród kilku przyszłych pokoleń.

Dziś jednak na Wallace’a spojrzeć należy zdecydowanie przychylniej, przekonuje gość podkastu. – On miał nietypowe poglądy na bardzo wiele spraw. Czasami one były nietypowe w sposób, który dziś byśmy uznali za wsteczny, a czasami – za bardzo perspektywiczny. A one były po prostu wallacesowskie. On był samorodnym geniuszem.

Rozmowę z dr. Marcinem Ryszkiewiczem prowadzi Karol Jałochowski.

Marcin Ryszkiewicz jest geologiem i popularyzatorem nauki. Autor książek, m.in.: „4 miliardy lat. Eseje o ewolucji”, „Matka Ziemia w przyjaznym Kosmosie”, „Jak zostać człowiekiem – przepis ewolucyjny”.Anna Amarowicz/pulsarMarcin Ryszkiewicz jest geologiem i popularyzatorem nauki. Autor książek, m.in.: „4 miliardy lat. Eseje o ewolucji”, „Matka Ziemia w przyjaznym Kosmosie”, „Jak zostać człowiekiem – przepis ewolucyjny”.



WSZYSTKIE SYGNAŁY PULSARA ZNAJDZIECIE TUTAJ