Śmiertelna predyspozycja. Czy testy DNA wskażą nam kiedyś przyszłych samobójców?
Ponad 700 tys. samobójstw odnotowuje się – według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) – co roku na świecie. W Polsce to niespełna 5 tys. W 2024 r. było to dokładnie 4845 zgonów, co jest poprawą w stosunku do lat poprzednich. Wciąż jednak mniej osób ginie w wypadkach drogowych. Pytanie o źródła myśli i zachowań samobójczych jest jednym z najtrudniejszych we współczesnej psychiatrii i w naukach biomedycznych. Do tej pory naukowcy łączyli ryzyko odebrania sobie życia z czynnikami psychologicznymi i środowiskowymi, takimi jak depresja, traumy czy stres, jednak coraz więcej badań wskazuje na inny silny związek.
Wielu z nas zna historie rodzin, w których samobójstwa powtarzały się w kolejnych pokoleniach, choćby tę dotyczącą pisarza Ernesta Hemingwaya. Jego ojciec, siostra, brat, a także wnuczka, aktorka i modelka Margaux Hemingway, odebrali sobie życie. Choć takie przypadki wydawały się jedynie tragicznymi zbiegami okoliczności, zaawansowane analizy genomiczne stawiają hipotezę, że ryzyko jest po części dziedziczone.
W ostatnich latach badania nad biologicznymi podstawami samobójstwa wkroczyły w nową fazę dzięki analizom całogenomowym (GWAS). W genomie dużej grupy osób szuka się powiązań między specyficznymi wariantami genetycznymi. Można w ten sposób porównywać DNA tysięcy osób, które podjęły próbę samobójczą, z DNA osób bez takich doświadczeń.
Największe tego typu badanie w historii przeprowadził w 2023 r. międzynarodowy zespół naukowców, któremu przewodziła Anna Docherty z University of Utah. Przeanalizował DNA 43 871 osób po próbie samobójczej i 915 025 osób w grupie kontrolnej. Odkrył, że w genomie istnieje co najmniej 12 fragmentów, które mogą się wiązać ze zwiększonym ryzykiem takich zachowań, m.in. w obrębie genu DRD2 oraz SOX5, odpowiadających m.in. za motywację i odczuwanie nagrody oraz rozwój mózgu. Okazało się, że te same warianty mogą wpływać również na impulsywność i regulację emocji, co częściowo wyjaśnia związek z zachowaniami samobójczymi.
Czytaj też (Polityka): Więcej prób samobójczych, mniej samobójstw. Dlaczego trend w Polsce się odwraca?
W 2021 r. badacze z International Suicide Genetics Consortium porównali DNA ponad 550 tys. osób, w tym ok. 30 tys. tych, które wcześniej podjęły próbę odebrania sobie życia. Odkryli, że pewien fragment materiału genetycznego w chromosomie 7 może mieć związek ze skłonnością do takich zachowań. Co więcej, zauważyli, że genetyczne ryzyko samobójstwa często towarzyszy innym problemom: bezsenności, przewlekłemu bólowi czy skłonności do ryzykownych decyzji.
W 2022 r. zespół Fahada Mamdaniego z University of Toronto opublikował wyniki badań porównujących profile ekspresji genów u osób z depresją, które popełniły samobójstwo, z pacjentami cierpiącymi na depresję, ale bez takich tendencji. Wykazano różnice w aktywności 14 genów, m.in. PER3 (związany z regulacją rytmu dobowego) oraz SOX9 (kontrola rozwoju neuronów). Wyniki sugerują, że niektóre zmiany biologiczne widoczne są we krwi i mogłyby posłużyć jako biomarkery ryzyka.
Sekwencjonuje się też genom osób, które już odebrały sobie życie. Zespół Seonggyuna Hana z University of Utah School of Medicine przyjrzał się genomowi 300 samobójców i odkrył fragment DNA związany z podwyższonym ryzykiem targnięcia się na własne życie oraz dziesięć genów, które u tych osób działały wyraźnie inaczej niż u pozostałych. Co ciekawe, część z tych genów odpowiada nie tylko za funkcjonowanie mózgu. „Biologiczne uwarunkowania samobójstwa są bardziej złożone, niż wcześniej sądzono, i mogą obejmować nie tylko psychikę i neurony, ale też mechanizmy obronne organizmu. Oznacza to konieczność spojrzenia na problem w szerszej perspektywie, łączącej zdrowie psychiczne z ogólną kondycją biologiczną człowieka” – pisze Han w „Molecular Psychiatry”.
Ostatnio zaczęto też badać ideację samobójczą, czyli samo pojawianie się myśli samobójczych, niezależnie od prób. W 2023 r. zespół Allison E. Ashley-Koch z Duke University Medical Center opublikował dużą analizę, w której wykorzystano dane genetyczne ponad 600 tys. amerykańskich weteranów. Odkryto cztery fragmenty genomu, które statystycznie częściej występowały u osób z ideacją, niekoniecznie pokrywając się z markerami związanymi z faktycznymi próbami samobójczymi. Co więcej, warianty genetyczne danego regionu wykazywały silną genetyczną korelację z zespołem stresu pourazowego oraz z zaburzeniami lękowymi, co sugeruje, że część ryzyka myśli samobójczych może mieć związek z innymi zaburzeniami psychicznymi.
Wszystkie te odkrycia łączy wniosek: nie istnieje „gen samobójstwa”. Raczej mamy do czynienia z siecią wariantów i mechanizmów biologicznych, które wchodzą w interakcję z czynnikami psychicznymi i środowiskowymi. Badacze zaczynają odsłaniać warstwy tego skomplikowanego obrazu, ułatwiając identyfikację grup pacjentów wymagających szczególnej opieki.
Rezultaty badań budzą nadzieje na stworzenie nowych narzędzi diagnostycznych pomocnych lekarzom w identyfikacji osób szczególnie zagrożonych. Biomarkery DNA lub ekspresji genów mogłyby stać się częścią paneli przesiewowych. Jakie jeszcze mogą mieć zastosowanie?
– Najbardziej obiecująca dziedzina to farmakogenetyka, czyli dobór leków do indywidualnego profilu pacjenta. Wiemy na przykład, że osoby z krótkim wariantem genu transportera serotoniny gorzej reagują na leki z grupy SSRI. To już dziś ma praktyczne znaczenie w psychiatrii. Kolejny obszar to monitorowanie osób w stanie wysokiego ryzyka, np. młodzieży z objawami quasipsychotycznymi. Wreszcie badania genetyczne pozwalają zrozumieć podatność na uzależnienia i mogą w przyszłości pomóc lepiej identyfikować pacjentów narażonych na cięższy przebieg choroby – tłumaczy prof. Jerzy Samochowiec, kierownik Kliniki Psychiatrii Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie i wiceprezes Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego.
Obiecującym kierunkiem jest również integracja danych biologicznych z istniejącymi skalami ryzyka. Pacjent z depresją, u którego wykryto określone warianty genetyczne i niepokojące profile ekspresji genów, otrzymałby bardziej intensywną opiekę. Można do tego wykorzystać sztuczną inteligencję. Modele uczenia maszynowego pozwalają łączyć dane kliniczne, psychologiczne, środowiskowe i biologiczne w spersonalizowane profile ryzyka. W 2022 r. zespół Matthew Nocka z Harvard University opublikował pracę pokazującą, że algorytmy analizujące dokumentację medyczną są w stanie przewidywać próby samobójcze z dokładnością wyższą niż tradycyjne narzędzia kliniczne. Dodanie markerów genetycznych mogłoby jeszcze zwiększyć ich trafność.
Nowe odkrycia wywołują pytania dotyczące etyki oraz polityki zdrowotnej: czy w przyszłości lekarze będą w stanie przewidywać, kto znajduje się w grupie największego zagrożenia? A jeśli tak, co powinni zrobić z taką wiedzą?
Choć wyniki badań genomowych i ekspresyjnych otwierają fascynujące perspektywy, problemem pozostaje siła predykcyjna wykrywanych markerów. Nawet najlepiej zaprojektowane testy umożliwiają obecnie jedynie wskazanie pewnej statystycznej skłonności, a nie jednoznacznej prognozy.
– Pojedyncze markery genetyczne mają bardzo mały wpływ na ryzyko zachorowania, a pierwsze głośne odkrycia sprzed lat nie znalazły potwierdzenia w większych badaniach replikacyjnych. Dopiero dziś, gdy badania obejmują setki tysięcy osób, zaczynamy widzieć pewne regularności, ale nadal musimy pamiętać, że schizofrenia czy depresja są zaburzeniami wieloczynnikowymi. Sam marker to zdecydowanie za mało. Ryzyko ujawnia się dopiero w połączeniu z czynnikami środowiskowymi i obserwowanymi zmianami zachowania. Brak różnorodności populacyjnej i zbyt małe próby mogą więc łatwo zafałszować wyniki – mówi prof. Samochowiec.
Większość dotychczasowych analiz prowadzono na populacjach europejskiego i północnoamerykańskiego pochodzenia, co ogranicza możliwość globalnego stosowania testów ryzyka. – Jeśli chcemy, by wyniki były naprawdę użyteczne, musimy uwzględnić ogromne zróżnicowanie etniczne i kulturowe – kwituje Raymond Walters z Broad Institute of MIT and Harvard, współautor badań nad genetyką prób samobójczych.
Czytaj też (Polityka): Blue monday. Dlaczego ten koncept nie ma sensu?
Istotne są też ograniczenia etyczne. Informacja o genetycznym ryzyku niesie przecież ryzyko stygmatyzacji, zwłaszcza gdyby dane udostępniano ubezpieczycielom czy pracodawcom. Wynik testu wskazujący na wysokie ryzyko samobójstwa może mieć poważne konsekwencje psychologiczne i społeczne. – Musimy uważać, żeby nie doprowadzić do sytuacji, kiedy informacja genetyczna stanie się piętnem, a pacjenci będą postrzegani jako osoby stwarzające zagrożenie dla samych siebie – ostrzega Danielle Posthuma, genetyczka z Vrije Universiteit Amsterdam.
Rodzi się też pytanie o skutki psychiczne samej diagnozy. Czy informacja o „genetycznym ryzyku” zwiększy motywację pacjenta do poszukiwania pomocy, czy przeciwnie – spotęguje poczucie nieuchronności i bezradności? Doświadczenia z badań nad genetyką choroby Alzheimera pokazują, że takie informacje mogą wywoływać lęk, depresję lub rezygnację z życia.
Eksperci są zgodni: ewentualne zastosowania kliniczne markerów genetycznych powinny zostać poprzedzone debatą etyczną, a także opracowaniem ram prawnych i procedur wsparcia psychologicznego. Geny mogą wskazać kierunek, ale ostatecznie to lekarze, pacjenci i decydenci muszą wiedzieć, jak z tej wiedzy korzystać. Mają jeszcze czas na refleksję, bo rozwój genetyki w psychiatrii to proces stopniowy.
– Nie spodziewałbym się w najbliższych latach prostego testu DNA, który pozwoliłby przewidywać zachowania samobójcze. Bardziej prawdopodobne jest, że genetyka stanie się jednym z elementów większych modeli predykcyjnych, łączących dane kliniczne, psychologiczne, środowiskowe czy biologiczne (np. biomarkery krwi). W psychiatrii pracujemy już nad tego typu rozwiązaniami. W naszej klinice mamy patent dotyczący wykrywania pierwszych epizodów psychozy właśnie dzięki takim biomarkerom, ale zawsze w połączeniu z pogłębioną oceną psychologiczną – podsumowuje prof. Jerzy Samochowiec.