Reklama
East News
Człowiek

Na ludzi patrzył tak, jak ornitolog na ptaki. Zmarł Desmond Morris

Napisał ponad 50 książek, ale będzie pamiętany przede wszystkim z jednej. „Naga małpa” dla jednych była skandalem, dla innych odważnym spojrzeniem na ludzi przez darwinowskie okulary. Był nie tylko naukowcem, lecz także gwiazdą telewizji i niezłym malarzem.

Zwierzęta fascynowały go od najmłodszych lat. Swój pierwszy artykuł popularnonaukowy napisał jako czternastolatek. Zapewne wtedy nie przypuszczał, że stanie się jednym z najważniejszych (i najbogatszych!) popularyzatorów nauki w historii. Za oparty na własnych obserwacjach tekst o ropuchach do „Natural History Magazine” dostał pięć szylingów. Wydał je w jedno popołudnie. Na książki.

Naukowiec uniwersytecki i telewizyjny

Desmond Morris urodził się 24 stycznia 1928 r. we wsi Purton nieopodal południowoangielskiego Swindon. Jego ojciec, weteran I wojny światowej Harry, zmarł, gdy chłopiec miał właśnie 14 lat i wychowywała go już tylko matka Dorothy (z domu Hunt).

Uczył się w prestiżowej Dauntsey’s School w West Lavington w Wiltshire (to właśnie wtedy debiutował artykułem o ropusze), a następnie studiował biologię na University of Birmingham. Doktorat robił na Oksfordzie (tam też poznał swoją przyszłą żonę Ramonę Baulch), gdzie poświęcił się badaniom nad zwyczajami seksualnymi cierniczków – niewielkich ryb, które nazwę wzięły od pokrywających ich ciała kolców. Rozprawa doktorska Morrisa, napisana pod kierunkiem światowej sławy etologa i noblisty Nikolassa Tinbergena i obroniona w 1954 r. dotyczyła m.in. homoseksualizmu cierniczka północnego. Zachowanie seksualne oglądane z biologicznej perspektywy miały zresztą pozostać jednym z głównych zainteresowań Morrisa (i kluczowym wątkiem „Nagiej małpy”). W University of Oxford spędził kilka kolejnych lat, badając zwyczaje godowe ptaków.

W roku 1956 r. Morris został szefem grupy Granada Television w Zoological Society of London. I stał się twarzą uwielbianego przez brytyjskich widzów programu telewizyjnego „Zoo Time”. Miało to się stać przyczyną napięć między nim, a Davidem Attenborough, wtedy również młodym (a dziś kultowym) przyrodofilmowcem. Panowie konflikt zażegnali i zostali przyjaciółmi. Równolegle Morris był kuratorem w zoo, gdzie prowadził badania nad ssakami.

Pisarz płodny i odważny

W 1967 r. ukazała się „Naga małpa”, którą Morris miał napisać w zaledwie miesiąc. Charakterystyczny podtytuł książki określał jej perspektywę: „Zoologiczne studium ludzkiego zwierzęcia”. („A Zoologist's Study of the Human Animal”). Tytułową nagą małpą był oczywiście człowiek, a Morris – jak przystało na rzetelnego biologa – spojrzał na Homo sapiens przez darwinowskie okulary: jako na będące owocem doboru naturalnego jeszcze jedno zwierzę, nawet jeśli wyjątkowe na tle innych. Jednocześnie – wbrew religijnym krytykom – przekonywał, że taka perspektywa nie poniża naszego gatunku, ale pozwala go lepiej rozumieć. „Patrzysz na ludzi w sposób, w jaki obserwator ptaków patrzy na ptaki” – miał kiedyś powiedzieć jeden z przyjaciół Morrisa.

W „Nagiej małpie” poświęcał bardzo wiele uwagi kwestiom seksualnym – pisał o tym bezpruderyjnie, z ogromną jak na tamte czasy otwartością. Zwracał przy tym uwagę na to, że seks dla naszego gatunku ma znaczenie nie tylko prokreacyjne, ale przede wszystkim – co uderzało w typowo chrześcijańską jego wizję – służy tworzeniu więzi między partnerami. W ten sposób wstrzelił się również w ogólny klimat epoki, ponieważ Zachód przechodził wtedy rewolucję seksualną, więc był głód takich publikacji. Morris irytował jednak także feministki swoją wizją pierwotnych społeczności łowiecko-zbierackich, w której to mężczyźni pchali historię do przodu, a kobiety siedziały – ujmując rzecz obrazowo – w jaskiniach.

Kontrowersje tylko napędzały sprzedaż książki, nawet jeśli gdzieniegdzie tej sprzedaży zakazano. Uczyniła ona autora bogatym człowiekiem: kupił 9-metrowy jacht kabinowy i razem z żoną oraz synem Jasonem przeprowadził się do maltańskiej willi. Biorąc pod uwagę to, że Maltańczycy mogli kupić „Nagą małpę” jedynie spod lady, była w tym pewna ironia.

Po „Nagiej małpie” Morris poszedł za ciosem publikując „Ludzkie zoo” i „Zachowania intymne” – razem tworzyły swoistą trylogię. Do końca życia napisał ponad 50 książek. Jego zainteresowania były bardzo szerokie, choć obracały się nadal głównie wokół biologii. Pisał książki dla miłośników psów, koni i kotów, w których wyjaśniał zawiłości zachowania tych zwierząt. Pasjonowała go też kultura stadionowa, w której widział atawistyczne popisy męskości. Równocześnie nadal angażował się w pracę badawczą i popularyzatorską w telewizji. Dużo też podróżował – razem z żoną (zmarła w 2018 r.) odwiedzili blisko 80 krajów.

Artysta poważny, ale drugorzędny

Morris miał jeszcze jedną twarz – artysty. Zanim stał się poczytnym pisarzem i guru darwinizmu zapowiadał się na niezłego malarza. Pierwszy raz swoje obrazy pokazał w 1950 r., a później wisiały w galerii obok prac Joana Miró, jednego z czołowych surrealistów.

Malował przez całe życie, pozostając właśnie w konwencji surrealistycznej. Obiekty na swoich obrazach nazywał „biomorfami”, jako że główną inspiracją pozostawała dla niego biologia. „Próbowałem stworzyć prywatny świat, w którym moje własne, wymyślone organizmy ewoluowały i rozwijały się niczym osobista flora i fauna z mojej wyobraźni. W jakiś sposób przestrzegały biologicznych zasad, rosły i przeobrażały się, jakby były prawdziwe” – napisał w pamiętniku.

Miał na koncie ponad 50 indywidualnych wystaw, w tym w 2019 r. w Farleys House & Gallery w Chiddingly, instytucji będącej sercem brytyjskiego surrealizmu. Miał jednak bardzo krytyczne podejście do swojej malarskiej twórczości. W 2007 r. w rozmowie z „Guardianem” powiedział: „Nadal uważam się za poważnego artystę, ale bardzo drugorzędnego. A jestem drugorzędnym artystą, ponieważ zajmowałem się zbyt wieloma innymi rzeczami”.

Desmond Morris zmarł 19 kwietnia 2026 r. w Irlandii. Miał 98 lat.

Reklama