Extremely Large Telescopep na Cerro Armazones w północnym Chile. Extremely Large Telescopep na Cerro Armazones w północnym Chile. ESO/L. Calçada
Kosmos

Małe ESPRESSO dobrze robi astronomom

Bardziej interesujący niż odkrycie trzeciej planety Proximy Centauri jest sposób, w jaki go dokonano.

Przed miesiącem obchodziliśmy trzydziestą rocznicę pierwszego potwierdzonego odkrycia egzoplanet, czyli planet poruszającej się poza Układem Słonecznym. Radioastronomowie, którzy go dokonali, Aleksander Wolszczan i Dale Frail, zyskali natychmiastową sławę. A dwie zauważone przez nich kule krążące wokół pulsara o wdzięcznej nazwie PSR 1257+12 uruchomiły wyobraźnię milionów ludzi na całym świecie. Wkrótce potem worek z planetami rozpruł się na całego. Wiemy już o istnieniu blisko pięciu tysięcy takich obiektów, rezydentów ponad trzech tysięcy różnych systemów planetarnych. Wczorajsze doniesienia o trzeciej, niedużej planecie uwięzionej na orbicie Proxima Centauri – gwiazdy najbliższej Słońcu – powinny zatem budzić sensację? Tak. Ale nie z powodów, o których najgłośniej w mediach.

Proxima d, bo tak nazwano nowo odkryty kosmiczny byt, jest już trzecią planetą w układzie Proxima Centauri, o której wiemy. Waży tyle, co ćwierć Ziemi i jest jedną z najlżejszych odkrytych. Okrąża swoją gwiazdę w odległości czterech mln km, czyli dziesięć razy mniejszej niż wynosi dystans Merkurego od Słońca. Niestety, nadzieje na znalezienie śladów życia na jej powierzchni są nikłe – wykonuje pełen krąg w ciągu zaledwie pięciu dni, poruszając się poza ekosferą, czyli strefą zamieszkiwalną, gdzie woda ma szansę istnieć w postaci ciekłej. Poza tym magnetyczny wpływ gwiazdy matki musi być dramatyczny, bo – jak to z czerwonymi karłami bywa – emituje promieniowanie rentgenowskie w zabójczych dawkach.

Dwie wcześniej odkryte planety Proximy Centauri są bardziej podobne do Ziemi. Proxima b waży mniej więcej tyle samo, wykonuje swój orbitalny bieg w ciągu jedenastu dni. Proximie c zajmuje to pięć lat. „Odkrycie pokazuje, że nasz najbliższy gwiazdowy sąsiad wydaje się być upakowany interesującymi nowymi światami i że są one w zasięgu dalszych badań” – wyjaśnia João Faria, Portugalczyk z Instituto de Astrofísica e Ciências do Espaço i główny autor publikacji poświęconej nowej planecie. Proxima Centauri jest przecież oddalona od Słońca o nieco ponad cztery lata świetlne. To za daleko na wyprawę, ale na tyle blisko, że można ją bacznie obserwować.

Otóż to: bardziej niż fakt samego odkrycia interesujący jest sposób, w jaki go dokonano. Bo dobrze wróży na przyszłość.

Wielkości Extremely Large Telescope i Very Large Telescope w porównaniu z Łukiem Triumfalnym.ESOWielkości Extremely Large Telescope i Very Large Telescope w porównaniu z Łukiem Triumfalnym.

Jak wiele podobnych doniesień, tak i to nadeszło do nas z nieziemsko suchej, wysoko położonej (i pięknej), chilijskiej pustyni Atakama, gdzie swoje teleskopy zainstalowało Europejskie Obserwatorium Południowe. Proximę d wypatrzyło pięć działających wspólnie urządzeń – wyposażony w ośmiometrowe zwierciadło Very Large Telescope oraz cztery małe, mobilne Teleskopy Pomocnicze. Danymi z nich karmiono natomiast jeden z najnowocześniejszych instrumentów pomiarowych znanych astronomii – spektrograf ESPRESSO (Echelle SPectrograph for Rocky Exoplanet and Stable Spectroscopic Observations).

ESPRESSO potrafi wykryć niewyobrażalnie nieznaczne – biorąc pod uwagę skalę i odległości badanych obiektów – chybotania się gwiazd, wokół których krążą planety. One są grawitacyjnymi niewolnicami swoich gwiazd, ale masa tych pierwszych też nie pozostaje bez wpływu na pozycję drugich. Proxima Centauri kiwa się więc 40 cm na sekundę (1,44 km/h).

„To osiągnięcie jest niezwykle ważne – mówi Pedro Figueira, spec od aparatury ESPRESSO w Chile. – Dowodzi, że technika pomiarów prędkości radialnej (analiza widma promieniowania gwiazdy w poszukiwaniu śladów efektu Dopplera – przyp. pulsara) może odsłonić całe mrowie lekkich planet, podobnych do Ziemi, które powinny być powszechne w naszej galaktyce i które powinny być gościnne dla życia, jakie znamy”.

Kiedy tylko na szczycie Cerro Armazones ukończona zostanie budowa Extremely Large Telescope – urządzenia, którego zwierciadło będzie miało średnicę dziesięciopiętrowego budynku – ESPRESSO zacznie analizować dane przychodzące z tego właśnie giganta.

Portale naukowe nie bedą wiedziały, w co ręce włożyć.

Reklama

Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną