Reklama
Pulsar - wyjątkowy portal naukowy. Pulsar - wyjątkowy portal naukowy. Shutterstock
Kosmos

Nieudana supernowa w Galaktyce Andromedy. A może nieudana hipoteza

Gwałtowne krótkotrwałe błyski na niebie: astronomowie zaczynają je rozumieć
Kosmos

Gwałtowne krótkotrwałe błyski na niebie: astronomowie zaczynają je rozumieć

Fizyka mówi nam, że wszystko, co nie jest zabronione, prędzej czy później się wydarzy – z pewnym prawdopodobieństwem. Badacze, obserwując te niezwykle rzadkie zjawiska i wiedząc, że nic nie jest jedyne w swoim rodzaju, zaczęli odkrywać wiele innych, wszystkie na granicy dopuszczalności przez fizykę.

Można powiedzieć, że gwiazdy żyją dla tego ostatniego show – rozbłysku, który przyćmiewa wszystkie swoje sąsiadki w galaktyce. Wiele wskazywało, że do swojego pożegnalnego wybuchu zbiera się też M31-2014-DS1. Zwiększała swoją jasność od 2014 r., a później nagle zniknęła. A dyskusja o tym zdarzeniu nabiera dynamiki.
Z ostatniej chwili|Z ostatniej chwili

W przyrodzie kolor wściekle żółty bywa stosowany ku przestrodze (patrz: liściołaz żółty) czy jako kamuflaż (patrz: modliszka storczykowa). W Pulsarze natomiast – to sygnał końca embarga, które prestiżowe czasopisma naukowe nakładają na publikowane przez badaczy artykuły. Tekst z żółtym oznaczeniem dotyczy więc doniesienia, które zostało upublicznione dosłownie przed chwilą.

O tym, czy wszystkie masywne gwiazdy kiedyś wybuchną jako supernowa, teoretycy dyskutowali od dawna. Być może w pewnych szczególnych warunkach wybuch rozgrzeje wnętrze gwiazdy, ale nie doprowadzi do gigantycznego rozbłysku. Jeśli M31-2014-DS1 to jeden z takich obiektów, to astronomom trafiła się prawdziwa gratka: wszak Galaktyka Andromedy to nasza najbliższa sąsiadka – odległa o „zaledwie” 2,5 mln lat świetlnych.

Nieudana supernowa – takie wyjaśnienie tajemniczego zniknięcia przedstawia w „Science” Kishalay De z Columbia University wraz z zespołem. Za pomocą eleganckiego modelu opisują, jak puchnąca gazowa otoczka doprowadziła do tego, że M31-2014-DS1 w 2014 r. pojaśniała, a następnie z powodu zbyt małej energii wybuchu nie stała się supernową, ale w jej wnętrzu i tak powstała czarna dziura, pochłaniająca teraz resztki materii wokół siebie.

I tutaj mógłbym powiedzieć: artykuł w „Science”, thank you, next. Przyjrzałem się jednak chronologii wydarzeń: artykuł został wysłany już w październiku 2024 r., a proces recenzji zakończono w grudniu 2025 r. Brzmi jak żmudny proces. Nie wierzyłem, że naukowcy czekali bezczynnie na werdykt. I miałem rację – Kishalay De jeszcze w 2024 r. złożył w trybie pilnym wniosek obserwacyjny o czas na teleskopie kosmicznym Jamesa Webba, który został zaakceptowany. Okazuje się, że zniknięcie to w astronomii bardzo mało precyzyjne określenie. Gdy obiekt znika, astronomowie po prostu wymieniają teleskop na potężniejszy lub zmieniają długość fali. W tym przypadku zrobili jedno i drugie.

W kolejnej publikacji, która już ponad miesiąc temu została umieszczona na platformie arXiv a wciąż przechodzi proces recenzji (tym razem nie w „Science”, więc można liczyć na szybsze rezultaty), Kishalay De wraz z nieco szerszą grupą badaczy raportuje, że w miejscu, w którym jeszcze niedawno znajdowała się gwiazda, nadal coś świeci w podczerwieni. Jednocześnie teleskop rentgenowski Chandra nie wykrył energetycznego promieniowania X. Według autorów wciąż wszystko zgadza się z teorią nieudanej supernowej.

Alternatywną wersję prezentuje jednak Emma Beasor z brytyjskiego John Moores University wraz z grupą badaczy z USA. Po analizie tych samych danych z JWST, stwierdzają, że o ile hipoteza nieudanej supernowej rzeczywiście brzmi wiarygodnie, M31-2014-DS1 mogła zniknąć w wyniku splotu innych wydarzeń. Ich zdaniem obserwacje pasują również do łączących się gwiazd, tymczasowo zakrytych przez pozostałości – kłębowiska gazu i pyłu, które skutecznie ukrywa nową przed obserwacjami. Ich publikacja została już zrecenzowana i ukazała się w „Monthly Notices of Royal Astronomical Society”.

Sięgnij do źródeł

Badania naukowe: The fate of the failed supernova candidate M31-2014-DS1

Wniosek o nieudanej supernowej już zdecydowanie atakuje w krytycznym artykule astrofizyk Noam Soker, nazywając go wprost „nieudanym scenariuszem”. Z jednej strony słusznie argumentuje, że hipoteza Kishalaya De wymaga bardzo określonych parametrów, co czyni ją mało prawdopodobną i pochwala artykuł Emmy Beasor za rzetelne przedstawienie dwóch możliwości. Z drugiej strony ma ewidentnie swojego konia w tym wyścigu: sam proponuje alternatywny mechanizm, w którym na nieudaną supernową w ogóle nie ma miejsca.

Sięgnij do źródeł

Badania naukowe: The failed failed-supernova scenario of M31-2014-DS1

Komu zatem wierzyć? Tu docieramy do sedna badań naukowych: nie wiara jest tu istotna. Naukowcy przedstawiają dane i ich interpretacje, a następnie poszukują kolejnych zagadek. Jak na razie ta konkretna – czy mamy w końcu przykład nieudanej supernowej i czy takie obiekty rzeczywiście istnieją – pozostaje nierozwiązana, ale M31-2014-DS1 jest najlepszą kandydatką do zweryfikowania teorii. Jeśli będzie tylko gasnąć, oznacza to, że rzeczywiście w centrum jest czarna dziura, która stopniowo pochłania pozostałości po niej. Jeśli jednak pojaśnieje w przyszłości, to być może mamy do czynienia z połączonym układem gwiazd, a osłabienie wynikało z przysłonięcia kurtyną pyłu. Pozostaje nam czekać na rozstrzygnięcie.

Badania naukowe to proces dynamiczny: obecnie funkcjonująca teoria jest dobra, dopóki nie pojawi się lepsza. Nie oznacza to, że nie są rzetelne (i że nie należy ufać naukowcom). Rzecz w tym, że nauka się nigdy nie zatrzymuje i zawsze szuka nowych informacji. Najlepsi badacze to zaś ci, którzy z nowymi faktami potrafią się uczciwie skonfrontować.

Reklama