Reklama
Pulsar - wyjątkowy portal naukowy. Pulsar - wyjątkowy portal naukowy. Shutterstock
Opinie

Pogoda ma być pogodna

Mogłoby się wydawać, że dzisiejsze mówienie o ładnej czy dobrej pogodzie jako o pogodzie jest po prostu optymistycznym skrótem myślowym, powodującym, że tylko złą pogodę opatrujemy oceną. Jak pogoda dobra, wystarczy powiedzieć, że to pogoda, i już.

Obserwuj nas. Pulsar na Facebooku:

www.facebook.com/projektpulsar

W Sekcji Archeo w Pulsarze prezentujemy archiwalne teksty ze „Świata Nauki” i „Wiedzy i Życia”. Wciąż aktualne, intrygujące i inspirujące.


Ale sprawa jest bardziej skomplikowana, bo kiedyś słowo pogoda miało już w sobie zawarte pozytywne konotacje. Pogodą nazywaliśmy sprzyjające okoliczności, sposobność, odpowiednią porę wreszcie. Pogoda była okazją, czymś, na co się czekało. Mówienie o odpowiedniej, czyli dobrej, pogodzie mogłoby wydawać się pleonazmem, masłem maślanym. Kiedy dziś mówimy o dobrej pogodzie na coś, czasem w odległy sposób to dawne znaczenie się przypomina, choć głównie myślimy o warunkach atmosferycznych. To znaczenie zachowane zostało w dogodności, dogodne znaczy odpowiednie, ale nie jest to, jak się zdaje, zbyt wygodne słowo, i tylko przygodnie, czyli od czasu do czasu, go używamy.

Pogoda ma wielu miłych krewniaków: i wygoda tu jest, i przygoda, i najmilsza bodaj zgoda. Wszystkie mają coś wspólnego. I słusznie ją z różnymi dobrymi rzeczami łączymy, bo przecież w różnych językach dobro wiąże się z tym pogodnym godzeniem: podstawowe pozytywne oceny, jak angielskie good czy niemieckie gut, a także jakże ważne wymiary czasu, jak rosyjski god czy nasza godzina lub gody... Nazwa jednej z naszych podstawowych wartości też przecież tu przynależy: godność mianowicie. Godna to rodzina i godzi się mówić o niej z szacunkiem.

Prasłowiańskie goditi oznaczało z jednej strony sprzyjanie, z drugiej – robienie czegoś, kiedy trzeba, rdzeń god- wiązał się z odpowiedniością, stare niemieckie gaden było podobaniem się, a praindoeuropejskie ghodh podobno łączyło się z łączeniem. Ale dawne godzić to było też czekać, a właściwie czyhać (na okazję oczywiście, też na zwierza na przykład) i potem celować, uderzać... Godziło się w coś (dziś na czyjeś życie też), żeby ugodzić. Zabić. A przecież z drugiej, a może i z pierwszej strony godzenie się dla zgody jest tak wspaniałe. Jak to pogodzić? Wspólny jest tu element odpowiedniości. Ma być, jak trzeba, jak chcemy.

A pogoda ma być pogodna. Ma być pogodnie, jasno, ciepło, sucho. A że wszyscy jesteśmy w jakimś stopniu meteopatami, sami możemy się przez taką pogodę określać. Dobrze jest być pogodnym, mieć pogodne usposobienie, nastrój albo przynajmniej twarz. Ważna jest pogoda ducha, pogoda umysłu. A jednocześnie w tej pogodzie zewnętrznej, atmosferycznej, widzimy coś człowieczego. I nie zawsze życzliwego. Zmienna ona, a bywa, że i kapryśna. Nieprzewidywalna. Nawet psia – wtedy na nią psioczymy. Ale nawet gdy na nią narzekamy, właściwie zwłaszcza wtedy, stanowi tak częsty i wdzięczny temat do rozmów. Prawie jak polityka.

Tak bywa z tym, od czego zależymy i na co wpływu nie mamy.


Dziękujemy, że jesteś z nami. Pulsar dostarcza najciekawsze informacje naukowe i przybliża wyselekcjonowane badania naukowe. Jeśli korzystasz z publikowanych przez Pulsar materiałów, prosimy o powołanie się na nasz portal. Źródło: www.projektpulsar.pl.

Wiedza i Życie 6/2017 (990) z dnia 01.06.2017; Na końcu języka; s. 70
Reklama