O geście fair play podczas Tour De France O geście fair play podczas Tour De France Shutterstock
Opinie

Prawa fizyki kontra altruizm. Kolarze decydują

Wydaje się, że podczas Tour de France obejrzeliśmy piękny gest fair play sportowca wobec pechowego rywala. Naukowiec nie byłby jednak sobą, gdyby nie spróbował tej tezy sfalsyfikować.

W czasie 18. etapu tegorocznego Tour de France, na trasie z Lourdes do Hautacam, doszło do zdarzenia, które tutaj opiszę na podstawie nagrania zamieszczonego na Twitterze (Zobacz: tutaj).

Widzimy na nim dwóch kolarzy: jadącego w żółtej koszulce lidera wyścigu Duńczyka Jonasa Vingegaarda oraz drugiego w klasyfikacji ogólnej Słoweńca Tadeja Pogačara w białym trykocie. Przez cały film w kadrze nie ma innych zawodników. Tylko kręta droga górska prowadząca lekko w dół i oni dwaj.

Na jednym z zakrętów jadący z tyłu Vingegaard robi niewielki błąd techniczny – za szybko zaczyna pedałować po pokonaniu ostrego zakrętu – i traci równowagę. Dość akrobatycznie broni się przed upadkiem, ale zostaje wyraźnie z tyłu i dopiero po dłuższej chwili udaje mu się dojść rywala.

Chwilę później role się odwracają, jadący przodem Pogačar za szybko wchodzi w zakręt, wynosi go na pobocze i musi ostro hamować, gdy tymczasem lider wyprzedza go i szybko oddala się. Pogačar zaczyna pedałować, gdy tylne koło jego roweru jest jeszcze na szutrowym poboczu, zrywa przyczepność i przewraca się. Zbiera się natychmiast, chyba nic wielkiego mu nie jest. Zaczyna desperacko gonić niewidocznego już tymczasem za zakrętem rywala.

I teraz następuje coś dziwnego i wzruszającego. Po paru zakrętach Pogačar dogania Vingegaarda, który jedzie dość powoli i odwraca się w jego stronę. Najwyraźniej na niego czeka. W przelocie podają sobie ręce i zaczynają mocno pedałować.

Koniec.

Wydaje się, że obejrzeliśmy piękny gest fair play sportowca wobec pechowego rywala. Naukowiec nie byłby jednak sobą, gdyby nie spróbował tej tezy sfalsyfikować, tak jak uczył Karl Popper.ShutterstockWydaje się, że obejrzeliśmy piękny gest fair play sportowca wobec pechowego rywala. Naukowiec nie byłby jednak sobą, gdyby nie spróbował tej tezy sfalsyfikować, tak jak uczył Karl Popper.

Wydaje się, że obejrzeliśmy piękny gest fair play sportowca wobec pechowego rywala. Naukowiec nie byłby jednak sobą, gdyby nie spróbował tej tezy sfalsyfikować, tak jak uczył Karl Popper.

Jedną z najważniejszych sił działających na kolarza w czasie jazdy jest opór aerodynamiczny. Już przy mojej amatorskiej jeździe z prędkościami w okolicy 20 km/h pochłania on ponad połowę mojego wysiłku, a przy większych prędkościach jego udział rośnie bardzo szybko. Schowanie się za plecy jadącego przodem zawodnika pozwala ograniczyć go nawet o ponad 40 proc. Okazuje się, że również dla prowadzącego obecność drugiego kolarza za nim oznacza niewielki, ale zauważalny spadek oporu aerodynamicznego, dzięki wypełnieniu obszaru obniżonego ciśnienia, który ciągnie się za nim.

Stwarza to wbudowaną w kolarstwo szosowe motywację, żeby dwóch jadących razem rywali współpracowało ze sobą. Zmieniając się na prowadzeniu, oszczędzają średnio ponad 20 proc. wysiłku każdy. To była zatem sytuacja wyboru dla Vingegaarda: albo chce uzyskiwać przewagę nad wszystkimi pozostałymi kolarzami z pomocą Pogačara, albo chce uzyskiwać przewagę tylko nad Pogačarem. Wygląda jakby wybrał to pierwsze.

Jednak analiza oparta na informacjach o sytuacji w wyścigu pozwala uznać taką motywację jego decyzji za niezbyt prawdopodobną. Po prostu Pogačar był w tym momencie głównym rywalem Duńczyka – inni już mu nie zagrażali. Wydaje się zatem, że tu-i-teraz Duńczyk mógł raczej zyskać niż stracić na decyzji o dalszej jeździe bez czekania na rywala/współpracownika.

Wypada się jednak wychylić poza tu-i-teraz. Kariery obu kolarzy będą trwać jeszcze wiele lat, spotkają się ze sobą na trasach wyścigów nie raz i będą rywalizować/współpracować, zatem Vingegaard mógł liczyć na wzajemność w przyszłości. Ponadto mógł się słusznie spodziewać, że wydarzenie z 18 etapu trafi do wszelkich możliwych mediów, dowie się o nim cały światek zawodowego kolarstwa, w tym potencjalni sponsorzy i chętni do kontraktów reklamowych. Było co zyskać.

Oczywiście nie możemy wejść do głowy innego człowieka i zbadać, co myśli albo myślał. Ale wątpliwości co do bezinteresowności czynu są i trudno je odrzucić.

Ale może to nie problem? Altruizm niekrewniaczy u ludzi ma wartość przystosowawczą, był i jest faworyzowany ewolucyjnie. Jeżeli są wątpliwości naukowe, to raczej w sprawie mechanizmów jego powstawania, ale nie istnienia. Zatem w sumie wszystkie znane nam, chwytające za serce przykłady altruizmu wyrastają na gruncie naszej ukształtowanej ewolucją natury. Wzruszamy się nimi, to możemy się spokojnie powzruszać i tym, co zrobił Vingegaard. Zresztą wzruszenia też dostaliśmy od ewolucji.

PS. Jonas Vingegaard ostatecznie wygrał Tour de France 2022, Tadej Pogačar był drugi oraz wygrał klasyfikację młodzieżową.

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną