Reklama
Hieny cętkowane. Hieny cętkowane. Nature / BE&W
Opinie

Wojny ludzi, wojny zwierząt

Natura potrafi
Strona główna

Natura potrafi

Rozmnażanie płciowe ma rozmaite, mniej lub bardziej oczywiste zalety, szczególnie gdy dotyczy tak skomplikowanych ssaków jak Homo sapiens sapiens. Postępy naszej wiedzy biologicznej wskazują, że z ewolucyjnego punktu widzenia jest ono przystosowaniem pomagającym w unikaniu gromadzenia się w naszych organizmach szkodliwych mutacji, a także zapewniającym interesujące bogactwo genotypów, co wspiera selekcję najlepiej „przystosowanych”, nie mówiąc już o tym, że czyni nasze życie ciekawszym.

Można zapewne się zgodzić, że jesteśmy najbardziej inteligentnym i dociekliwym gatunkiem zamieszkującym Ziemię i słusznie jesteśmy z tego dumni. Nasze poczucie wyższości wobec innych żywych stworzeń sprawia jednak, że wyobrażenia o nich przez długi czas nie opierały się na rzetelnej wiedzy, lecz na pozbawionych rzeczowych podstaw przekonaniach, prowadzących do lekceważącej pogardy lub romantycznej naiwności. [Artykuł także do słuchania]

Nauka o zachowaniu zwierząt zaczęła czynić realne postępy stosunkowo niedawno i w dość powolnym tempie. Przykładem może być pytanie, czy poza człowiekiem żyją na naszej planecie stworzenia, które prowadzą pomiędzy sobą wewnątrzgatunkowe wojny. Przypomnijmy, że sami bynajmniej się tej skłonności nie wstydzimy, czcząc naszych wybitnych wojowników i uważając ich za bohaterów, natomiast zwierzęta uważaliśmy za zbyt głupie, by mogły angażować się w prawdziwe, dobrze zorganizowane wojny. Tak zwane prawa dżungli polegały w naszym przekonaniu na chaotycznej i przypadkowej przemocy.

Odkrycia, że wśród niektórych gatunków międzygrupowa wrogość przerodzić się może w systematycznie kontynuowany konflikt o wszelkich znamionach regularnej wojny, dokonała w latach 70. ub.w. słynna badaczka szympansów Jane Goodall, która swe obserwacje prowadziła w narodowym parku nad strumieniem Gomba w Tanzanii. W wyniku trwającej 4 lata (1974–1978) „wojny” pomiędzy klanami Kasakela i Kahama ten ostatni został całkowicie wymordowany. Dla wielu zainteresowanych odkrycie to było szokiem. Niebawem jednak naukowcy, badający zachowanie innych zwierząt prowadzących społeczny tryb życia, zaczęli do listy „wojowniczych” gatunków dodawać kolejne. Nie jest ich wiele, a należą do nich poza szympansami goryle, wilki, hieny, mangusty pręgowane, surykatki szare, mrówki i termity oraz lwy. Te ostatnie toczą „wojny” głównie z hienami i dzikimi psami, lecz w jednym przypadku koalicja lwów żyjących w Parku Krugera w Południowej Afryce, nazwana Mapogo, w ciągu kilku lat rozszerzyła swe terytorium o ponad 690 km2, zabijając ok. 40 „obcych” samców.

Na temat tego, czy konflikty te zasługują na nazwę „wojen”, trwa nadal żywa debata, bo wielu badaczy ciągle uparcie twierdzi, że przypisywanie zwierzętom zachowań o „ludzkim” charakterze jest nieuzasadnionym antropomorfizmem. Być może jednak ocena zwierząt ludzką miarą jest w dużej mierze usprawiedliwiona. W tym roku dwóch badaczy z brytyjskiego University of Bristol, Josh Arbon i Andrew Redford, opublikowało w czasopiśmie „Trends in Ecology & Evolution” wyniki swych dociekań, z których wynika, że obserwowane u zwierząt zachowania społeczne towarzyszące przygotowaniom do podjęcia wojny są tak podobne do ludzkich w zbliżonej sytuacji, że jak stwierdził Redford, „doświadczalne badanie innych gatunków w naturalnych warunkach może nie tylko zwiększyć nasze zrozumienie rozmaitych aspektów życia społecznego, lecz także rzucić światło na pochodzenie naszej skłonności do konfliktów”. Szykujące się do wojny grupy zmieniają swe zachowanie na długo przed „ruszeniem na pole bitwy”. Szympansy wspinają się na wzgórza, by obserwować okolicę, a także częściej iskają się wzajemnie, by zwiększyć poczucie solidarności. Inne zwierzęta wystawiają wartowników lub „zwierają szeregi”, wysyłają „zwiadowców”, by wykryć położenie „wrogiej armii”.

Nie są to decyzje spontaniczne, lecz najwyraźniej celowe. Podobnie zachowują się ludzie. Nie ma sensu przypominać, że same wojny pomiędzy ludźmi i zwierzętami mają bardzo odmienny charakter. Ofiary wojen zwierząt liczyć można w dziesiątkach, ludzi – dzięki ciągłemu postępowi techniki – w milionach. Trudno nie zgodzić się z Johnem Steinbeckiem, który stwierdził kiedyś: „Wszystkie wojny są symptomami klęski człowieka jako myślącego zwierzęcia”. A co przyniesie nam sztuczna inteligencja? Czy odziedziczy po nas wojenne skłonności? A może pójdzie w ślady naszych bardziej pacyfistycznie nastawionych ewolucyjnych przodków takich jak bonobo? Oby. Może wtedy ludzkość będzie mogła poddać się jej władzy bez ryzyka zagłady.

Wiedza i Życie 9/2026 (1101) z dnia 01.09.2026; Rozmyślania za Wielką Wodą; s. 3
Oryginalny tytuł tekstu: "Wojny zwierząt"
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną