Shutterstock
Środowisko

Leśne rysie śledzą nasze poczynania

Dzikie kotowate wiedzą, jak nie dać sobie wejść w drogę. Zupełnie, jakby – jak naukowcy – znały dane z bazy aplikacji monitorującej aktywność fizyczną piechurów.

Rysie są kojarzone z rozległymi kompleksami leśnymi. Nic dziwnego: ich osobniczy areał może przekraczać 100 km2. W Polsce żyją głównie w lasach karpackich oraz Puszczach Białowieskiej i Augustowskiej. Mniejsze populacje występują też gdzie indziej, choć praktycznie wszystkie są na wschód od Wisły. Takim miejscem jest Puszcza Piska na południe od Śniardw. Rysiów jest tam niedużo, ale jako tako sobie radzą.

Do niedawna nikt ich jednak nie szukał na północ od Śniardw, gdzie też są lasy, ale z reguły w płatach mniejszych niż 50 km2. Tymczasem badacze z Uniwersytetu Warszawskiego zimą 2021 (na początku i w końcu roku) zaobserwowali na śniegu tropy i inne ślady co najmniej kilku. Obecność kotów potwierdziły też zdjęcia z fotopułapek. Być może to rysie z Puszczy Piskiej zapuszczały się dalej poza rewir, być może to młode osobniki szukają sobie nowego miejsca.

Najwyraźniej podczas monitorowania rozmieszczenia rysia nie wystarczy szukać tylko w bardzo rozległych lasach. Notatkę taką zamieścił niedawno „Przegląd Przyrodniczy”, służący do publikowania niekoniecznie przełomowych obserwacji, który w wyniku reformy Gowina stracił kilka lat temu miejsce na liście punktowanych czasopism naukowych.

Na drugim biegunie jest „Scientific Reports” należące do grupy „Nature”. W nim kilka dni temu grupa norweskich naukowców (plus jeden szwedzki) opublikowała artykuł analizujący rozmieszczenie rysiów w okolicach Oslo.

Niektóre z tych zwierząt udało się w przeszłości złowić i założyć im obrożę z nadajnikiem GPS, więc można prześledzić ich ścieżki zarówno w przestrzeni, jak i w czasie. Badacze przyjrzeli się też ścieżkom innych dużych ssaków przemierzających tamtejsze lasy: ludzi. W tym celu jednak nie łowili przypadkowych osobników, aby nałożyć im obroże, a wykorzystali fakt, że niektóre dobrowolnie noszą nadajniki GPS. Mogli więc wykorzystać dane z bazy aplikacji monitorującej aktywność fizyczną (popularna także w Polsce Strava).

Po pierwsze, okazało się, że mieszkańcy Oslo i okolic lubią jeździć rowerem po mieście i pod miastem, ale niezbyt chętnie zapuszczają się nim w las. On jest jest domeną piechurów i to ich dane skonfrontowano z danymi rysiów. Z tego, co wiem, leśne rysie też wolą poruszać się pieszo, a nie rowerem.

Konfrontacja ta wykazała, że ścieżki ludzi i rysiów nie krzyżują się często. A jeżeli już, to raczej przestrzennie, a nie czasowo. Zwłaszcza za dnia trudno spotkać rysia tam, gdzie chodzą ludzie. I nie chodzi tu o wytyczone ścieżki, a o rzeczywiste przebywanie na nich człowieka.

Niektóre kawałki rysiowego terytorium są prawie bezludne (niespełna pięcioro ludzi na km2), inne przeciwnie (do 166 ludzi na km2). Najwyraźniej rysie nie przepadają za kontaktem z ludźmi, ale z drugiej strony, tak sobie planują dzień – a właściwie dobę – że udaje im się urządzić bez konieczności tego kontaktu.

Reklama

Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną