Reklama
Pulsar - najnowsze badania naukowe. Pulsar - najnowsze badania naukowe. Shutterstock
Środowisko

Antarktyda: Lądolód pod Biegunem Południowym pęczniał i kurczył się co 41 tys. lat, nim zajął cały kontynent

Biały Ląd schłodzi sobie klimat, ale nam nie pomoże
Środowisko

Biały Ląd schłodzi sobie klimat, ale nam nie pomoże

Odsłaniające się spod lodu antarktyczne skały mogą zahamować ocieplenie klimatu. Nie stanie się to jednak ani w tym, ani w przyszłym stuleciu – podkreślają odkrywcy nowego mechanizmu regulującego temperatury na Ziemi.

„Nigdy wcześniej nie wychwycono tego rytmu w tak odległych czasach. Znacznie później, bo w plejstocenie, gdy chłody na globie stały się jeszcze bardziej skrajne, spełnił on ważną funkcję w pojawianiu się i znikaniu kolejnych zlodowaceń” – mówią badacze.
Z ostatniej chwili|Z ostatniej chwili

W przyrodzie kolor wściekle żółty bywa stosowany ku przestrodze (patrz: liściołaz żółty) czy jako kamuflaż (patrz: modliszka storczykowa). W Pulsarze natomiast – to sygnał końca embarga, które prestiżowe czasopisma naukowe nakładają na publikowane przez badaczy artykuły. Tekst z żółtym oznaczeniem dotyczy więc doniesienia, które zostało upublicznione dosłownie przed chwilą.

Antarktyda jest cool od prawie 34 mln lat. Wcześniej miała bogatą szatę roślinną, a lodowce – jeśli występowały – kryły się wysoko w górach i były jedynymi ostojami lodu na całej kuli ziemskiej. Ochłodzenie przyszło nagle na przełomie eocenu i oligocenu. W kontynent uderzyło kilka fal zimna i w ciągu 200–300 tys. lat lodowce zajęły większość lądu – przykryły go białą pierzyną, której grubość przekracza dziś miejscami 4 km.

Przebieg tego przeobrażania się podbiegunowego lądu w krainę wiecznego śniegu i nieoczekiwane konsekwencje tego procesu zrekonstruowali Alexandra Villa i Stephen R. Meyers z University of Wisconsin-Madison. Kierowali oni ekspedycją morską, podczas której nawiercono w kilku miejscach dno południowego Atlantyku i wydobyto rdzenie. W nich zachowały się także osady sprzed 34 mln lat. Badaczy zaskoczyły dwie rzeczy.

Po pierwsze, zjazd temperatur na Antarktydzie i pojawienie się na niej lądolodu doprowadziło do aż siedmiokrotnego zwiększenia produkcji biomasy przez organizmy zamieszkujące Atlantyk. Im głębiej w kryzysie klimatycznym pogrążał się ląd, tym lepiej wychodziły na tym oceany. „Na przełomie eocenu i oligocenu zaroiły się od żywych organizmów” – piszą badacze w pracy opublikowanej w „PNAS”

Druga obserwacja – badacze opisali ją jako „zdumiewającą” – dotyczy kosmicznego rytmu, który zapisał się w skałach na dnie Atlantyku. Można go „wyczuć” co ok. 41 tys. lat, a związany jest ze zmianą nachylenia osi ziemskiej, które waha się w granicach od 22,1° do 24,5° w stosunku do prostej prostopadłej do ekliptyki. Im jest mniejsze, tym mniej ciepła słonecznego dociera do obszarów podbiegunowych. Analiza atlantyckich rdzeni wykazała, że dopóki klimat ziemski nie był mroźny, te wahania w dostawie ciepła nie miały większego znaczenia. Gdy jednak temperatury globalne zjechały na początku oligocenu, Antarktyda szybko na nie zareagowała. Jej świeżo powstały lądolód puchł i kurczył się w rytmie zmian nachylenia osi ziemskiej, co z kolei przekładało się na ilość biomasy produkowanej w Atlantyku.

„Nigdy wcześniej nie wychwycono tego rytmu w tak odległych czasach. Znacznie później, bo w plejstocenie, gdy chłody na globie stały się jeszcze bardziej skrajne, spełnił on ważną funkcję w pojawianiu się i znikaniu kolejnych zlodowaceń” – zauważają badacze. Dodajmy, że pełni tę funkcję do dziś – nachylenie osi ziemskiej zmniejsza się od ok. 9 tys. lat. Według niektórych naukowców, gdyby nie ingerencja człowieka w klimat Ziemi, już szykowalibyśmy się do kolejnego glacjału.


Dziękujemy, że jesteś z nami. To jest pierwsza wzmianka na ten temat. Pulsar dostarcza najciekawsze informacje naukowe i przybliża najnowsze badania naukowe. Jeśli korzystasz z publikowanych przez Pulsar materiałów, prosimy o powołanie się na nasz portal. Źródło: www.projektpulsar.pl.

Reklama