Superwulkan w USA - tektonika zamiast głębokiego „palnika”
Yellowstone to jeden z największych superwulkanów świata, położony w amerykańskim parku narodowym o tej samej nazwie. Jego kaldera ma około 55 km długości i 72 km szerokości, a ewentualna erupcja mogłaby przynieść katastrofalne skutki globalne. Wyrzucone do atmosfery pyły wywołałyby „zimę wulkaniczną" trwającą kilka lat, zrujnowały plony na całej planecie i znacząco ochłodziły klimat. Bezpośrednie zniszczenia objęłyby znaczną część zachodnich Stanów Zjednoczonych. Nic więc dziwnego, że park jest jednym z najstaranniej obserwowanych miejsc na Ziemi — sieć sejsmometrów, odbiorników GPS i czujników deformacji gruntu nieustannie śledzi każde drgnięcie podłoża i każdy centymetr jego wypiętrzeń.
Międzynarodowy zespół kierowany przez Zebina Cao z Instytutu Geologii i Geofizyki Chińskiej Akademii Nauk opracował trójwymiarowy model geodynamiczny tego systemu wulkanicznego oraz sąsiedniej Eastern Snake River Plain. Wynik zaskakuje: aktywność systemu Yellowstone nie musi być napędzana wyłącznie przez głęboki, wąski pióropusz płaszcza. Główną rolę odgrywają siły tektoniczne rozciągające położoną bliżej powierzchni litosferę, wspomagane przez nadmiar ciepła i dekompresję w górnej części tego płaszcza.
Sięgnij do źródeł
Badania naukowe: Tectonic origin of Yellowstone’s translithospheric magma plumbing system
Skąd biorą się te siły? Cały zachód kontynentu północnoamerykańskiego od kilkunastu milionów lat powoli „rozjeżdża się" na boki. Efektem są charakterystyczne pasma gór i dolin od Nevady po Idaho — a opisywany obszar leży właśnie na wschodnim krańcu tej strefy.
Gdy sztywna zewnętrzna powłoka Ziemi jest rozrywana, staje się cieńsza i pęka, a ciśnienie w głębi spada. To z kolei sprawia, że skały górnego płaszcza — wcześniej zbyt ściśnięte, by się roztopić — zaczynają topnieć w wyniku dekompresji. Symulacja ujawniła pod kalderą pionową sieć kanałów i podziemnych zbiorników, którymi nowo powstała magma wędruje ku powierzchni. Co ważniejsze, pokazała, jak w ogóle pokonuje ona kilkudziesięciokilometrową barierę litosfery: wykorzystuje strefy osłabienia powstałe w wyniku długotrwałego rozciągania skorupy i górnego płaszcza.
Nowe ustalenia nie zapowiadają rychłego wybuchu, ale dają badaczom precyzyjniejsze ramy do interpretowania sejsmicznych szeptów płynących z wnętrza Ziemi — i przewidywania, co drzemiący olbrzym może zrobić w przyszłości.
Dziękujemy, że jesteś z nami. To jest pierwsza wzmianka na ten temat. Pulsar dostarcza najciekawsze informacje naukowe i przybliża najnowsze badania naukowe. Jeśli korzystasz z publikowanych przez Pulsar materiałów, prosimy o powołanie się na nasz portal. Źródło: www.projektpulsar.pl.