Dzikie szympansy z Ugandy rozpętały wojnę domową. W ten sposób powiedziały także coś o ludziach
|
|
W przyrodzie kolor wściekle żółty bywa stosowany ku przestrodze (patrz: liściołaz żółty) czy jako kamuflaż (patrz: modliszka storczykowa). W Pulsarze natomiast – to sygnał końca embarga, które prestiżowe czasopisma naukowe nakładają na publikowane przez badaczy artykuły. Tekst z żółtym oznaczeniem dotyczy więc doniesienia, które zostało upublicznione dosłownie przed chwilą. |
24 czerwca 2015 r. dwie grupy szympansów zwyczajnych ze społeczności Ngogo, żyjącej w Parku Narodowym Kibale w Ugandzie, spotkały się w centrum wspólnego terytorium. Zamiast się jednak zachować jak zwykle, jedna rzuciła się do ucieczki, a druga w pościg. Ten pozornie banalny incydent był początkiem czegoś, co międzynarodowy zespół badaczy opisuje na łamach najnowszego „Science” jako pierwszą w pełni udokumentowaną „wojnę domową” szympansów.
Ngogo składała się z 219 osobników – była zatem największą znaną społecznością tych małp na świecie (z reguły liczą one od 15 do 150 osobników). Przez dwie poprzednie dekady naukowcy obserwowali normalne dla tego gatunku dynamiczne podziały na mniejsze grupki i ponowne połączenia. Analiza sieci społecznych ujawniła jednak, że już przed 2015 r. zaczął się zarysowywać podział na dwie grupy: Zachodnią i Centralną. Relacje między nimi słabły, a ich rozpad przyspieszyła śmierć pięciu dorosłych samców i samicy w 2014 r. oraz zmiana samca alfa rok później. Sytuacja dodatkowo się skomplikowała, kiedy w 2017 r. epidemia infekcji układu oddechowego zabiła 25 szympansów, w tym samca z grupy Zachodniej, który był wśród ostatnich osobników łączących obie społeczności.
To, co nastąpiło później, zaskoczyło nawet doświadczonych prymatologów. Grupa Zachodnia (10 samców, 22 samice; mowa o dorosłych osobnikach) zaczęła regularnie najeżdżać terytorium liczniejszej Centralnej (30 samców, 39 samic). Od 2018 do 2024 r. samce przeprowadziły 24 skoordynowane ataki, zabijając co najmniej 7 dorosłych samców i 17 niemowląt. Co uderzające, agresorami była grupa mniejsza, ale bardziej spójna wewnętrznie. Przeczy to prostym modelom, zakładającym, że przewaga liczebna to klucz do zwycięstwa.
Zdaniem autorów publikacji, wyniki te wspierają tzw. hipotezę dynamiki relacyjnej: do rozpadu grupy i wybuchu kolektywnej przemocy wystarczy samo słabnięcie więzi społecznych. W przypadku ludzi mogą zatem nie być potrzebne kulturowe „markery tożsamości”, takie jak religia, język czy ideologia, które zazwyczaj przywołuje się w kontekście wojen domowych.
Autorzy zastrzegają jednak, że wyciąganie daleko idących wniosków z obserwacji Ngogo wymaga ostrożności. Po pierwsze, była to społeczność wyjątkowo duża. Po drugie, długoterminowe dane dotyczą przede wszystkim samców, podczas gdy rola samic w procesie podziału pozostaje słabo poznana i wymaga dalszych badań.
Dziękujemy, że jesteś z nami. To jest pierwsza wzmianka na ten temat. Pulsar dostarcza najciekawsze informacje naukowe i przybliża najnowsze badania naukowe. Jeśli korzystasz z publikowanych przez Pulsar materiałów, prosimy o powołanie się na nasz portal. Źródło: www.projektpulsar.pl.