Reklama
Shutterstock
Środowisko

Atlantyk na skraju załamania. Krążenie wody w jego północnej części może do końca wieku osłabnąć aż o połowę

Antarktyda: Lądolód pod Biegunem Południowym pęczniał i kurczył się co 41 tys. lat, nim zajął cały kontynent
Środowisko

Antarktyda: Lądolód pod Biegunem Południowym pęczniał i kurczył się co 41 tys. lat, nim zajął cały kontynent

„Nigdy wcześniej nie wychwycono tego rytmu w tak odległych czasach. Znacznie później, bo w plejstocenie, gdy chłody na globie stały się jeszcze bardziej skrajne, spełnił on ważną funkcję w pojawianiu się i znikaniu kolejnych zlodowaceń” – mówią badacze.

Nawet tak znaczne problemy Golfsztromu i całej oceanicznej cyrkulacji nie oznaczają powrotu do epoki lodowcowej i inwazji siarczystych mrozów do połowy Europy – uspokajają nieco naukowcy. Mogą jednak przełożyć się na trudne dziś do przewidzenia zawirowania klimatu na kontynencie.

W przyrodzie kolor wściekle żółty bywa stosowany ku przestrodze (patrz: liściołaz żółty) czy jako kamuflaż (patrz: modliszka storczykowa). W Pulsarze natomiast – to sygnał końca embarga, które prestiżowe czasopisma naukowe nakładają na publikowane przez badaczy artykuły. Tekst z żółtym oznaczeniem dotyczy więc doniesienia, które zostało upublicznione dosłownie przed chwilą.

Dzięki sprawnemu działaniu północnoatlantyckiego obiegu mas wody morskiej nasz kontynent – jak na szerokość geograficzną, w której się znajduje – ma wyjątkowo łagodny klimat. Oceaniczny kaloryfer sprawia, że średnie temperatury zimowe w północnej Europie są o kilkanaście stopni wyższe niż choćby na kanadyjskim półwyspie Labrador, leżącym w podobnej odległości od równika. Naukowcy nazwali ten system centralnego ogrzewania AMOC (to akronim jego pełnej angielskiej nazwy Atlantic Meridional Overturning Circulation) mniej więcej trzy dekady temu, gdy zaczęto mierzyć, jaką ma siłę i czy przypadkiem nie słabnie.

Obieg wody w północnym Atlantyku odbywa się zarówno na jego powierzchni, jak i w głębinach. Pierwszy segment znamy najlepiej i od bardzo dawna. Tworzy go słynny Golfsztrom – słony i ciepły prąd morski wyruszający z Zatoki Meksykańskiej, a następnie płynący na północ i transferujący mnóstwo tropikalnego ciepła za koło polarne. Po jego oddaniu słone wody przybyłe z południa nurkują w pobliżu Grenlandii i głębinami odpływają na południe. Dopóki AMOC ma się dobrze, Europa może się cieszyć z ciepła.

Od pewnego czasu naukowcy ostrzegają jednak, że całemu temu zgrabnie funkcjonującemu obiegowi grozi niedyspozycja. Główną przyczyną jest szybkie ocieplanie się Arktyki i topnienie jej lodów. Pochodzące z nich wody roztopowe są lżejsze od słonych wód Golfsztromu i unoszą się na powierzchni, utrudniając wędrówkę prądowi morskiemu. Ożywiona debata dotyczy tego, czy rzeczywiście nadciągają problemy i jakie mogą wywołać długookresowe skutki.

W tym kontekście za wyjątkowo pesymistyczne można uznać wyniki symulacji komputerowych przeprowadzonych za pomocą czterech różnych modeli matematycznych przez grupę naukowców z instytutu Environnements et Paleoenvironnements Oceaniques et Continentaux (EPOC) w Bordeaux. Wskazują one bowiem, że nawet w umiarkowanym scenariuszu zmian klimatycznych AMOC osłabnie aż o 51 proc. – dodajmy, że zakłada on, iż do końca tego wieku średnia temperatura globalna podniesie się jeszcze o 1–1,5 st. C.

Autorzy tych badań podkreślają, że w modelach uwzględnili wiele zmiennych, których wcześniejsze analizy nie brały pod uwagę – włącznie z czynnikiem według nich kluczowym, czyli zachowaniem się południowej części Atlantyku w odpowiedzi na topnienie Arktyki. „Nowe obserwacje wskazują, że to właśnie tam może się znajdować jeden z głównych silników wprawiających w ruch AMOC. A jest to silnik wrażliwy na to, co dzieje się daleko na północy” – stwierdzają.


Dziękujemy, że jesteś z nami. To jest pierwsza wzmianka na ten temat. Pulsar dostarcza najciekawsze informacje naukowe i przybliża najnowsze badania naukowe. Jeśli korzystasz z publikowanych przez Pulsar materiałów, prosimy o powołanie się na nasz portal. Źródło: www.projektpulsar.pl.

Reklama