Reklama
Shutterstock
Środowisko

Łuskowce są krytycznie zagrożone wyginięciem. Ich DNA zdradza sekrety przemytników

Od HIV i eboli po Covid-19 i małpią ospę – handel dzikimi zwierzętami jest dla ludzi ryzykowny
Człowiek

Od HIV i eboli po Covid-19 i małpią ospę – handel dzikimi zwierzętami jest dla ludzi ryzykowny

Naukowcy z Université de Lausanne po raz pierwszy precyzyjnie zmierzyli skalę zagrożenia dla ludzi, łącząc gigantyczne bazy danych o handlu z informacjami o patogenach.

Łuskowce to jedyne ssaki na Ziemi pokryte keratynowymi płytkami, co czyni je absolutnie wyjątkowymi, ale niestety też wyjątkowo pożądanymi. Ich łuski trafiają do tradycyjnej medycyny, a mięso na lokalne targi. Naukowcy znaleźli sposób na zwiększenie skuteczności walki z handlem nimi.

W ostatnich latach stanowiły prawie 28 proc. wszystkich konfiskat związanych z nielegalnym obrotem dzikimi zwierzętami na świecie. Sytuację pogarsza fakt, że rodzą zaledwie jedno młode na rok lub dwa, więc każdy osobnik wyrwany z natury to poważny cios dla populacji. Skutki kłusownictwa i przemytu są dramatyczne – trzy gatunki, łuskowiec chiński, sundajski i filipiński – mają już status krytycznie zagrożonych wyginięciem.

Żeby skutecznie walczyć z tym procederem, trzeba znać geograficzne źródła pozyskiwania zwierząt i trasy, którymi trafiają na rynki zbytu. Problem w tym, że dowody rzeczowe – skonfiskowane rogowe płytki, kości czy proszek – zawierają materiał genetyczny tak mocno zdegradowany, że standardowymi technikami sekwencjonowania niewiele da się z niego wyczytać. Badacze z Université de Toulouse i Institut de Recherche pour le Développement znaleźli na to sposób. Opracowali zestaw molekularnych „haczyków” – małych cząsteczek, które rozpoznają i wyłapują fragmenty kodu genetycznego, nawet jeśli jest on zniszczony i zmieszany z obcym materiałem. Zaprojektowano je tak, by trafiały precyzyjnie w 671 charakterystycznych miejsc w genomie – wystarczająco dużo, żeby jednoznacznie ustalić pochodzenie danego zwierzęcia.

Technikę tę zastosowano do odczytania kodu genetycznego z ponad 700 okazów trzech najczęściej przemycanych gatunków. Próbki pochodziły z 15 kolekcji muzealnych, stanowisk terenowych, afrykańskich i azjatyckich targowisk mięsnych oraz przejętych przez służby przesyłek. Okazy o znanej lokalizacji posłużyły do stworzenia genomicznej mapy odniesienia. Następnie, korzystając z algorytmu głębokiego uczenia Locator, wytrenowano sieć neuronową, która na podstawie wzorców zmienności genetycznej przypisuje każdego przemyconego osobnika do miejsca, z którego został pozyskany – niekiedy z dokładnością do zaledwie kilku kilometrów.

Wyniki ujawniły główne ogniska kłusownictwa – w południowo-zachodnim Kamerunie, na Borneo i w Mjanmie – a także szlaki przerzutowe biegnące przez Chiny i Indonezję. Co szczególnie istotne, okazało się, że rynki krajowe i te zasilające eksport czerpią z tych samych regionów. To nie dwa odrębne światy, lecz naczynia połączone.

Autorzy proponują, by na tej podstawie zbudować globalny rejestr DNA zagrożonych gatunków z wykorzystaniem standardowych protokołów pobierania próbek. Opracowany przez nich zestaw diagnostyczny działa na wszystkich ośmiu gatunkach łuskowców – jest więc gotowym narzędziem zarówno dla służb ochrony przyrody, jak i dla kryminalistyki przyrodniczej.


Dziękujemy, że jesteś z nami. To jest pierwsza wzmianka na ten temat. Pulsar dostarcza najciekawsze informacje naukowe i przybliża najnowsze badania naukowe. Jeśli korzystasz z publikowanych przez Pulsar materiałów, prosimy o powołanie się na nasz portal. Źródło: www.projektpulsar.pl.

Reklama