Reklama
Pulsar - wyjątkowy portal naukowy. Pulsar - wyjątkowy portal naukowy. Shutterstock
Środowisko

Czarnobyl: W strefie wykluczenia zwierzęta rosną w siłę. Bo nie przeszkadzają im ludzie

Podkast

pulsar nadaje. sygnał 93. Marek Janiak: Czy promieniowanie to samo zło?

Serial „Fallout” budzi – ledwie tylko uśpiony po awarii w Fukushimie – lęk przed tym, co niewidzialne, a potencjalnie zabójcze. Czy radiofobia ma racjonalne podstawy? Jakie są jej historyczne źródła? Czy każda dawka promieniowania jonizującego skutkuje mutacjami DNA i chorobą? Rozmowa z prof. Markiem Janiakiem, radiobiologiem, immunologiem, epidemiologiem, pułkownikiem w stanie spoczynku, niegdyś komendantem i dyrektorem Wojskowego Instytutu Higieny i Epidemiologii, wieloletnim kierownikiem Zakładu Radiobiologii i Ochrony Radiacyjnej WIHiE.

Na rozległych terenach wokół dawnej elektrowni jądrowej populacje ssaków odradzają się znacznie lepiej niż w tradycyjnych rezerwatach czy parkach narodowych. Przynajmniej tak było przed wojną.

Już kilka dni po tragicznej w skutkach eksplozji reaktora Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej z 26 kwietnia 1986 r. w promieniu 30 km od niej wyznaczono strefę wykluczenia. Objęła ona miasta Czarnobyl i Prypeć oraz 187 mniejszych miejscowości, z których ewakuowano 91,2 tys. osób (a kolejne 53 tys. wysiedlono w latach 1990–1995 z okolicznych skażonych terenów poza strefą). Po rozszerzeniu granic w 1997 r. zona ma powierzchnię ok. 2,6 km kw.

Dostęp do niej jest ściśle regulowany. Wjazd wymaga specjalnego zezwolenia, a odwiedzający przechodzą dwukrotną kontrolę promieniowania. W 2022 r., po rosyjskiej inwazji na Ukrainę, władze zawiesiły wydawanie przepustek i zona pozostaje dla turystów zamknięta. Co ciekawe, przed wybuchem wojny ich liczba szybko rosła: w 2015 r. odwiedziło ją 16,4 tys. osób, a w 2018 już ok. 71,9 tys. Rekord padł rok później – ponad 124 tys. odwiedzających, co wiązało się z emisją głośnego miniserialu HBO „Czarnobyl”.

Zwierzęta w strefie wykluczenia.ShutterstockZwierzęta w strefie wykluczenia.

Niemal czterdziestoletnia nieobecność człowieka (poza zwiedzającymi, pracownikami zony i kilkuset tzw. samosiołami, czyli tymi, którzy bez zezwolenia powrócili na jej teren) sprawiła, że strefa czarnobylska stała się jednym z największych w Europie nieplanowanych rezerwatów przyrody. Skala tego fenomenu – i pytanie, czy sam brak ludzi chroni przyrodę skuteczniej niż formalne rezerwaty – stały się przedmiotem badań międzynarodowego zespołu naukowców. Przeanalizowali oni dane z 174 fotopułapek rozmieszczonych w latach 2020–21 na terenie ukraińskiej części zony, w sześciu mniejszych rezerwatach i parkach narodowych oraz na obszarach niechronionych. W sumie zgromadzili materiał z ponad 15 tys. dni obserwacji. Na jego podstawie stworzyli modele prawdopodobieństwa występowania 13 gatunków ssaków na danym terenie.

Wyniki analiz opublikowane w „Proceedings of the Royal Society B”, jednoznacznie pokazały, że czarnobylska strefa wykluczenia oraz sąsiadujący z nią Drewliański Rezerwat Przyrody charakteryzują się najwyższą różnorodnością gatunkową. Wynika to z ich dużej powierzchni, jak również tego, że dostęp ludzi jest tam ściśle kontrolowany. Na przykład prawdopodobieństwo występowania rysia euroazjatyckiego wynosiło w strefie czarnobylskiej aż 74 proc., podczas gdy w mniejszych rezerwatach (Rówieńskim i Czeremskim) tylko 19 proc. Populacja rzadkiego konia Przewalskiego – którego zaledwie 23 osobniki introdukowano na tych terenach pod koniec lat 90. XX w. – liczy osobników 120 i rozprzestrzenia się aż na terytorium Białorusi. (Dla koni, a także jeleni, korzystne okazały się rozległe pożary z wiosny 2020 r. – odradzająca się na pogorzeliskach roślinność zapewniła im obfite żerowiska). Ponadto, gatunki wrażliwe na obecność człowieka, takie jak wilk czy borsuk, były rejestrowane znacznie częściej w głębi obszarów chronionych.

Zwierzęta w strefie wykluczenia.ShutterstockZwierzęta w strefie wykluczenia.

Zaskakujące okazało się również to, że prawdopodobieństwo występowania wielu ssaków na terenach niechronionych było bardzo zbliżone do tego, jakie odnotowano w niewielkich rezerwatach i parkach narodowych. Mogą być one zatem niewystarczające do utrzymania stabilnych populacji zwierząt, a sam status prawny – bez faktycznego egzekwowania ograniczeń dostępu ludzi – nie chroni skutecznie przyrody.

Autorzy badania zwracają jednak uwagę na pewne ograniczenia swoich analiz. Stworzone modele nie uwzględniały bezpośredniego wpływu promieniowania na zdrowie i rozród zwierząt – opierały się na wcześniejszych obserwacjach z białoruskiej części zamkniętej strefy. Z nich zaś wynikało, że obfitość dzikiej fauny nie koreluje wprost z poziomem skażenia. Dla naukowców jest to dowód, że o odradzaniu się przyrody w czarnobylskiej zonie decyduje właśnie brak ludzi, którzy niszczyliby siedliska i płoszyli zwierzynę. Sam poziom promieniowania schodzi w tym kontekście na dalszy plan.

Zwierzęta w strefie wykluczenia.ShutterstockZwierzęta w strefie wykluczenia.

Naukowcy podkreślają również, że wszystkie badane tereny znajdują się przy granicy z Białorusią, gdzie od lutego 2022 r. toczą się działania zbrojne związane z inwazją Rosji. Konflikt ten drastycznie zmienia warunki ekologiczne – z jednej strony wprowadzono wprawdzie ogólnokrajowy zakaz polowań, ale z drugiej nasiliły się ruchy wojsk, co na ten moment znacząco ogranicza dalsze, systematyczne monitorowanie przyrody w regionie.


Dziękujemy, że jesteś z nami. To jest pierwsza wzmianka na ten temat. Pulsar dostarcza najciekawsze informacje naukowe i przybliża najnowsze badania naukowe. Jeśli korzystasz z publikowanych przez Pulsar materiałów, prosimy o powołanie się na nasz portal. Źródło: www.projektpulsar.pl.

Reklama