Silne trzęsienie ziemi zakołysało Filipinami. Teraz naukowcy uważnie przyglądają się wulkanom
Potężny wstrząs nastąpił pod dnem morskim, ale bardzo blisko południowego, gęsto zaludnionego wybrzeża wyspy Mindanao. W takich sytuacjach bardzo często powstają wielkie fale tsunami, które w ciągu kilku minut uderzają w najbliższy ląd, niosąc śmierć i zniszczenie. Na szczęście tym razem tak się nie stało. Tsunami, owszem, dotarło, ale na Mindanao osiągnęło maksymalnie około metra wysokości i nie spowodowało większych strat – po trzech godzinach alarm został odwołany.
Samo trzęsienie okazało się natomiast na tyle silne, że doprowadziło do znacznych strat materialnych, przede wszystkim w liczącym kilkaset tysięcy mieszkańców porcie General Santos, oddalonym o ok. 50 km od epicentrum. Pod gruzami zawalonych budynków zginęły co najmniej 32 osoby, a ponad 200 zostało rannych. Liczba ofiar może jeszcze wzrosnąć, ponieważ służby ratownicze wciąż przeszukują rumowiska.
Starcie płyt, czyli doświadczenia Filipin i Kamczatki
Takie lub silniejsze trzęsienia zdarzają się na Ziemi średnio raz w roku. Poprzednikiem dzisiejszego był kataklizm o magnitudzie 8,8 – który pod koniec lipca ubiegłego roku nawiedził wschodnie wybrzeża rosyjskiego półwyspu Kamczatka. Tamto trzęsienie i to na Mindanao mają ze sobą wiele wspólnego – oba są konsekwencją przesuwania się i wciskania jedna pod drugą wielkich płyt tektonicznych tworzących zewnętrzną warstwę globu, zwaną litosferą. Kilka takich płyt ściera się wokół całego Pacyfiku, tworząc najbardziej aktywną sejsmicznie i wulkanicznie strefę na planecie, określaną mianem pierścienia ognia. To właśnie w niej leżą zarówno Kamczatka, jak i Filipiny.
Składający się z ponad 7 tys. wysp archipelag Filipin jest w dużej mierze dziełem procesów wulkanicznych i sejsmicznych. Tworzy skomplikowaną mozaikę tektoniczną, która ma jedną zasadniczą cechę: jest powoli wypychana na północ przez nacierającą od południa Australię. Ten kontynent po odłączeniu się od Antarktydy przed kilkudziesięcioma milionami lat uparcie przesuwa się w stronę równika z zamiarem jego przekroczenia, a w bardzo odległej przyszłości potencjalnie może zderzyć się z Azją, demolując po drodze znaczną część rozległego Archipelagu Malajskiego, do którego należą także Filipiny.
Niepewność wulkanów, czyli wskazówka od Pinatubo
Zanim jednak – ewentualnie – do tego dojdzie, na Filipinach jeszcze niejeden raz będzie drżała ziemia. Dzisiejsze trzęsienie było najsilniejszym w tym kraju od lipca 1990 r. Tamto nastąpiło na największej filipińskiej wyspie Luzon i miało identyczną magnitudę jak obecne, ale okazało się znacznie tragiczniejsze w skutkach. Zginęło wówczas ponad półtora tysiąca osób, a kilka tysięcy zostało rannych. Co ciekawe, niespełna rok później, w czerwcu 1991 r., na Luzonie wybuchł wulkan Pinatubo. Choć wyglądał niepozornie i sprawiał wrażenie pogrążonego w letargu, jego erupcja okazała się największą na Ziemi w ciągu ostatnich stu lat. Ponieważ Pinatubo znajduje się ok. 100 km od epicentrum tamtego wstrząsu, naukowcy uważnie przyglądają się teraz wulkanom na Mindanao. A nuż któryś z nich za chwilę się obudzi.
Dowiedz się więcej
Szczegółowe informacje na temat wstrząsu: https://earthquake.usgs.gov/earthquakes/eventpage/us7000srb1/executive
Dziękujemy, że jesteś z nami. To jest pierwsza wzmianka na ten temat. Pulsar dostarcza najciekawsze informacje naukowe i przybliża najnowsze badania naukowe. Jeśli korzystasz z publikowanych przez Pulsar materiałów, prosimy o powołanie się na nasz portal. Źródło: www.projektpulsar.pl.