Reklama
Ballona Creek do Oceanu Spokojnego spływa rocznie ponad 13 tys. t plastiku. Ballona Creek do Oceanu Spokojnego spływa rocznie ponad 13 tys. t plastiku. Ocean Cleanup
Środowisko

Wyspy plastikowych śmieci na powierzchni mórz, miliony ton odpadów na dnie. Są nowe sposoby na wielkie sprzątanie

Segregacja śmieci w domu jest lepsza dla plastiku. Po recyklingu zawiera on mniej metali ciężkich i lepiej pachnie
Struktura

Segregacja śmieci w domu jest lepsza dla plastiku. Po recyklingu zawiera on mniej metali ciężkich i lepiej pachnie

Wciąż sporo tworzyw sztucznych trafia do odpadów zmieszanych. Odzyskiwanie ich odbywa się w sortowniach wtórnych. Tymczasem to rozwiązanie powinno być jedynie uzupełnieniem działania poszczególnych obywateli – mówią naukowcy.

Tworzywa sztuczne w morzach i oceanach to nie tylko kwestia estetyki czy czystości wód. To realne zagrożenie ekologiczne i zdrowotne, z którym świat musi się zmierzyć tu i teraz. Na szczęście pojawiają się ludzie, organizacje i technologie, które pokazują, że porządkowanie planety nie jest utopią. [Artykuł także do słuchania]

Spróbujmy sobie wyobrazić ponad 2 mln t plastiku. Tyle według szacunków naukowców z Universiteit Utrecht każdego roku trafia do oceanów, głównie za pośrednictwem rzek. To odpowiednik kilkudziesięciu tysięcy w pełni załadowanych ciężarówek. Badania opublikowane w „Science Advances” wskazują, że za 80% plastiku spływającego do mórz odpowiada zaledwie tysiąc rzek, głównie Azji Południowo-Wschodniej, gdzie szybka urbanizacja wyprzedziła rozwój infrastruktury komunalnej. Najbardziej znanym symbolem zanieczyszczenia mórz jest Wielka Pacyficzna Plama Śmieci, rozciągająca się pomiędzy Hawajami a Kalifornią. Badania przeprowadzone przez fundację The Ocean Cleanup wykazały, że dryfuje tam ok. 1,8 bln fragmentów plastiku o łącznej masie sięgającej 79 tys. t. To trudne do ogarnięcia liczby. Bilion to tysiąc miliardów, a więc na każdego mieszkańca Ziemi przypada ponad 200 kawałków plastiku w samej tylko tej jednej plamie.

Problem nie kończy się na powierzchni. Najnowsze analizy pokazują, że ogromna część odpadów z tworzyw sztucznych opada na dno. Australijscy naukowcy z agencji CSIRO oszacowali, że na dnie oceanów spoczywa od 3 do 11 mln t plastiku, przy czym ponad połowa na głębokościach przekraczających 200 m, gdzie tradycyjne metody oczyszczania są praktycznie bezużyteczne. Jest jeszcze jeden aspekt, o którym rzadko się mówi. Chodzi o tzw. zaginiony plastik. Naukowcy od lat zastanawiają się, dlaczego w oceanach pływa znacznie mniej tworzyw sztucznych, niż wynikałoby z ilości produkowanej i wyrzucanej do środowiska. Część tych materiałów osiada na plażach i wybrzeżach, część opada na dno, a część rozpada się na cząstki tak drobne, że standardowe metody pomiarowe ich nie wykrywają. Ten mikroplastik trafia później do łańcucha pokarmowego. Zjadają go organizmy morskie, a w konsekwencji także ludzie. Plastik w morzach i oceanach to więc nie tylko kwestia estetyki czy czystości wód. To realne zagrożenie ekologiczne i zdrowotne, z którym świat musi się zmierzyć tu i teraz. Na szczęście pojawiają się ludzie, organizacje i technologie, które pokazują, że sprzątanie planety nie jest utopią.

Wielka Pacyficzna Plama Śmieci – mapa sporządzona przez organizację The Ocean Cleanup w latach 2015–2016.Ocean CleanupWielka Pacyficzna Plama Śmieci – mapa sporządzona przez organizację The Ocean Cleanup w latach 2015–2016.

Szalony pomysł nastolatka

W 2012 r. osiemnastoletni Holender Boyan Slat wygłosił wykład na konferencji TEDx, w którym przedstawił wizję oczyszczenia oceanów z plastiku za pomocą pływających barier. Wielu słuchaczy pokiwało głowami z powątpiewaniem. Rok później Slat założył fundację The Ocean Cleanup i rozpoczął pracę nad prototypami systemów oczyszczających powierzchnię morza z plastiku. Dziś, ponad dekadę później, kierowana przez niego organizacja jest największym na świecie przedsięwzięciem zajmującym się fizycznym wydobywaniem plastiku z wód. Liczby robią wrażenie. Do końca 2025 r. The Ocean Cleanup wydobyło ponad 45 mln kg odpadów z rzek i oceanów, a na początku br. organizacja ogłosiła przekroczenie granicy 50 mln kg. Sam rok 2025 przyniósł rekordowe 25 mln kg, to odpowiednik 2 tys. w pełni załadowanych śmieciarek. Tempo rośnie z roku na rok, bo technologie dojrzewają, a sieć operacji się rozszerza.

Przełomem okazała się zmiana strategii. Początkowo fundacja koncentrowała się wyłącznie na sprzątaniu oceanu. Z czasem jednak stało się jasne, że łowienie plastiku z otwartego morza przypomina osuszanie wanny z odkręconym kranem. Dlatego Slat zdecydował się na działanie dwutorowe – jednoczesne usuwanie plastiku już obecnego w oceanie oraz zatrzymywanie nowych odpadów, zanim dotrą do morza. Kluczowym elementem tej drugiej strategii jest program „30 miast”, ogłoszony na Konferencji ONZ ds. Oceanów w Nicei w 2025 r. Zakłada on wdrożenie systemów przechwytujących odpady w 30 najbardziej zanieczyszczonych miastach świata – od Bombaju i Manili przez Dżakartę aż po Panama City. Analiza organizacji wykazała, że objęcie działaniami tych konkretnych lokalizacji pozwoli zatrzymać ⅓ globalnego dopływu plastiku do oceanów.

Interceptor 019 w działaniu. System pracuje na rzece Menam w Bangkoku.Ocean CleanupInterceptor 019 w działaniu. System pracuje na rzece Menam w Bangkoku.

Wyzwania operacyjne związane z rozwojem programu mają charakter nie tylko technologiczny, ale również logistyczny. Należy skoordynować działania z lokalnymi władzami i wziąć pod uwagę zróżnicowaną lądową infrastrukturę odpadową. Doświadczenie pokazuje, że efekty są lepsze, gdy projekty obejmują całe miasta, a nie tylko pojedyncze rzeki. Wymaga to jednak przeprowadzenia intensywnych analiz, uzyskania akceptacji lokalnych społeczności oraz solidnych systemów gospodarki odpadami. Na realizację programu potrzeba 350 mln dol. Fundament stanowi dotacja w wysokości 121 mln dol. od The Audacious Project, inicjatywy filantropijnej powiązanej ze środowiskiem TED. To największa pojedyncza darowizna w historii The Ocean Cleanup, która daje solidną bazę do uruchomienia pierwszych działań w 2026 r.

Jak to właściwie działa?

Na otwartym oceanie The Ocean Cleanup stosuje system oznaczony numerem 03. To pływająca bariera o długości ok. 2,2 km, holowana przez dwa statki. Konstrukcja przypomina literę U i wykorzystuje naturalny ruch fal oraz prądów morskich do zgarniania dryfujących odpadów ku centralnemu punktowi zbiorczemu. Gdy w strefie retencyjnej zgromadzi się wystarczająca ilość plastiku, załoga wyciąga go na pokład. Co istotne, system działa w dużej mierze pasywnie, bo prądy morskie i fale wykonują lwią część roboty. Tuż pod powierzchnią wody znajduje się przepuszczalny ekran wyłapujący również odpady pływające. Kamery podwodne monitorują strefę zbiorczą, a system bezpieczeństwa (nazywany przez inżynierów MASH) wypuszcza zwierzęta morskie, które przypadkowo się tam znajdą.

The Ocean Cleanup usuwa też plastik z Wielkiej Pacyficznej Plamy Śmieci, największego znanego obszaru, na którym gromadzą się odpady z tworzyw sztucznych.Ocean CleanupThe Ocean Cleanup usuwa też plastik z Wielkiej Pacyficznej Plamy Śmieci, największego znanego obszaru, na którym gromadzą się odpady z tworzyw sztucznych.

Z kolei na rzekach fundacja wdraża urządzenia zwane interceptorami. To autonomiczne, często zasilane energią słoneczną maszyny przechwytujące odpady płynące z prądem. Powierzchniowa bariera kieruje śmieci ku otworowi urządzenia, skąd taśmociąg przenosi je do pojemników na brzegu. Czujniki informują lokalnych operatorów, kiedy kontenery są pełne i trzeba je opróżnić. Interceptory mogą pracować bez przerwy i radzą sobie nawet w ekstremalnych warunkach. Podczas intensywnych opadów w kwietniu 2024 r. jeden z systemów typu Interceptor Barricade, zainstalowany w Indonezji, przechwycił w ciągu kilku godzin ponad 1,4 tys. t odpadów. Pokazuje to, jak gwałtownie rośnie ilość plastiku w rzekach podczas ulew i jak ważne jest, aby bariera była na miejscu, zanim nadejdzie powódź.

Gama interceptorów jest coraz szersza. Są modele do wąskich kanałów miejskich, są też systemy do szerokich ujść rzek. Wszystkie łączy jedna idea: zatrzymać plastik jak najbliżej źródła, zanim rozproszy się w oceanie, gdzie wyłowienie go kosztuje wielokrotnie więcej wysiłku i pieniędzy. Do końca 2025 r. organizacja miała już blisko 20 w pełni operacyjnych wdrożeń rzecznych. Każde z nich wymaga żmudnych przygotowań: od analizy przepływu i negocjacji z władzami zaczynając, a na budowie infrastruktury sortowania odpadów na brzegu kończąc. Bo wyłowienie plastiku z wody to dopiero połowa sukcesu. Trzeba go jeszcze gdzieś sensownie zagospodarować.

Pacyficzna plama sprzątana jest za pomocą Systemu 03.Ocean CleanupPacyficzna plama sprzątana jest za pomocą Systemu 03.

Dolna bariera systemu Interceptor 006 na rzece Las Vacas w Gwatemali.Ocean CleanupDolna bariera systemu Interceptor 006 na rzece Las Vacas w Gwatemali.

Zebrane odpady w miarę możliwości trafiają do recyklingu. Organizacja stworzyła nawet własną linię produktów z odzyskanego plastiku. Są to m.in. okulary przeciwsłoneczne z tworzyw wydobytych z Wielkiej Pacyficznej Plamy Śmieci. To gest symboliczny, ale pokazujący, że plastik oceaniczny nie musi być bezwartościowy. „Po wydobyciu odpadów The Ocean Cleanup dąży do recyklingu większości zebranego plastiku, przekształcając go w trwałe nowe produkty dzięki partnerstwom z operatorami gospodarki odpadami oraz producentami. Stopień recyklingu zależy od lokalizacji. Materiały nienadające się do ponownego przetworzenia są zagospodarowywane przez miejscowe systemy, w tym zakłady odzysku energii z odpadów. Wraz ze zwiększaniem skali operacji The Ocean Cleanup inwestuje w lokalną współpracę oraz nowe sortownie, aby podnieść wskaźniki recyklingu i zminimalizować wykorzystanie wysypisk” – podsumowuje Boyan Slat.

Niewidzialny wróg

Pływające bariery i interceptory sprawdzają się przy odpadach, które widać gołym okiem, takich jak butelki, torebki foliowe, sieci rybackie czy fragmenty opakowań. Ale co z mikroplastikiem, czyli cząstkami mniejszymi niż 0,5 cm, a nierzadko mającymi niecały milimetr, obecnymi dosłownie wszędzie: w wodzie pitnej, w glebie, w powietrzu, w tkankach ryb, a nawet w ludzkiej krwi i łożysku ciężarnych kobiet? Szacuje się, że w ciągu życia człowiek wchłania ilość tworzyw sztucznych odpowiadającą masie kilku tysięcy plastikowych torebek, choć cząstki te są tak drobne, że ich nie widzimy i nie czujemy. Długoterminowe konsekwencje zdrowotne tego zjawiska wciąż są przedmiotem badań, ale pierwsze wyniki nie brzmią optymistycznie.

Załoga na pokładzie statku pomocniczego Systemu 03 po wydobyciu śmieci przystępuje do ich sortowania.Ocean CleanupZałoga na pokładzie statku pomocniczego Systemu 03 po wydobyciu śmieci przystępuje do ich sortowania.

Wielkość oczek w systemach stosowanych przez The Ocean Cleanup wynosi 10–15 mm, co nie wystarcza, by wychwycić cząstki o rozmiarach ułamków milimetra. Zmniejszenie oczek generowałoby z kolei ogromne opory przepływu i stanowiłoby pułapkę dla drobnych organizmów morskich. Dlatego The Ocean Cleanup w celu optymalizacji swoich strategii prowadzi badania nad fragmentacją i rozmieszczeniem mikroplastiku, a także współpracuje z partnerami nad rozwojem metod jego detekcji i modelowania. Na razie bezpośrednie odławianie mikroplastiku z wody nie jest głównym celem operacyjnym.

Na świecie trwają prace nad wykorzystywaniem bakterii, grzybów i enzymów do rozkładania tworzyw sztucznych. Odkryto już szczepy bakterii, np. Ideonella sakaiensis, które potrafią metabolizować PET, jeden z najpowszechniejszych rodzajów plastiku. Niestety, procesy te są powolne i na razie sprawdzają się głównie w warunkach laboratoryjnych. Przejście od probówki do oczyszczania oceanu wymaga jeszcze wielu lat pracy. Równolegle rozwijane są techniki zaawansowanej filtracji, bazujące m.in. na nanomateriałach i procesie zwanym elektrokoagulacją. W lipcu 2026 r. na zaplanowanej w Wiedniu międzynarodowej konferencji poświęconej metodom niwelowania obecności mikroplastiku w środowisku mają być zaprezentowane najnowsze osiągnięcia w tym zakresie. Naukowcy z całego świata pokażą prototypy systemów zdolnych do wychwytywania cząstek o rozmiarach rzędu mikrometrów z wody morskiej i słodkiej. Na razie walka z tym problemem to raczej wyścig naukowy niż operacja na skalę przemysłową. Ale tempo badań przyspiesza, bo świadomość zagrożenia rośnie. Być może za kilka lat technologie usuwania drobin plastiku z wody będą równie zaawansowane jak dzisiejsze bariery oceaniczne, które jeszcze dekadę temu wydawały się fantastyką.

Interceptor 007 uruchomiono w październiku 2022 r. i działa na Ballona Creek w hrabstwie Los Angeles.Ocean CleanupInterceptor 007 uruchomiono w październiku 2022 r. i działa na Ballona Creek w hrabstwie Los Angeles.

Montaż barier systemu Interceptor 021 w El Quetzalito w Gwatemali.Ocean CleanupMontaż barier systemu Interceptor 021 w El Quetzalito w Gwatemali.

Wielki biznes wchodzi do gry

Oczyszczanie oceanów to nie tylko domena organizacji pozarządowych i idealistów. W ostatnich latach do walki z plastikiem w morzach włączyli się potężni gracze ze świata technologii i przemysłu. Jednym z ciekawszych przykładów jest zaangażowanie francuskiego koncernu Dassault Systèmes, pioniera w dziedzinie technologii wirtualnych bliźniaków (cyfrowe repliki obiektów czy procesów) stosowanej w różnych branżach – od lotniczej i kosmicznej przez motoryzacyjną po nauki przyrodnicze – który wykorzystuje obecnie swoje doświadczenia także w walce z zanieczyszczeniem oceanów tworzywami sztucznymi.

Dassault Systèmes prowadzi laboratorium innowacji 3DExperience, które wspiera start-upy zajmujące się ochroną środowiska morskiego. Wśród projektów w jego portfolio znajduje się Hera Materials, firma opracowująca w pełni kompostowalne materiały opakowaniowe z recyklingowanej masy celulozowej. Jej produkt o nazwie Woodpack ma zastąpić tradycyjne folie plastikowe. Materiał ten jest lekki, wytrzymały i rozkłada się naturalnie. Gdyby udało się zastąpić nim światowe zużycie elastycznych folii opakowaniowych, z obiegu zniknęłoby 30 mln t tych odpadów rocznie. Dassault Systèmes udostępnia takim start-upom oprogramowanie do symulacji, projektowania i zarządzania cyklem życia produktu. Są to zaawansowane rozwiązania, na które młode firmy samodzielnie nie mogłyby sobie pozwolić. Pakiet obejmuje m.in. oprogramowanie Solidworks do projektowania CAD, Simulia do symulacji przepływów i interakcji termicznych oraz Biovia do analizy kompozytów.

Innym interesującym przedsięwzięciem wspieranym przez 3DExperience Lab jest OceanHub Africa. Ta organizacja z siedzibą w Kapsztadzie działa jako katalizator innowacji w afrykańskiej gospodarce morskiej. OceanHub prowadzi programy akceleracyjne dla start-upów z całego kontynentu zajmujących się ograniczaniem zanieczyszczenia oceanów, zrównoważonym rybołówstwem czy odsalaniem wody. Do tej pory przez programy tej instytucji przeszło ponad 20 firm. OceanHub Africa współpracuje nie tylko z Dassault Systèmes, ale też z Amazonem, WWF- em, IUCN czy fundacją Coca-Coli. Na przełomie 2025 i 2026 r. we współpracy z tą ostatnią fundacją uruchomiło Plastic Waste Innovation Initiative z pulą 120 tys. dol. dla pomysłodawców rozwiązań w zakresie zarządzania odpadami plastikowymi w Afryce.

To, co robi Dassault Systèmes czy wspomniany Amazon, jest ważne z jeszcze jednego powodu. Technologie oczyszczania wymagają zaawansowanego projektowania i testowania, a wirtualne bliźniaki, symulacje CFD czy modelowanie materiałowe znacznie skracają czas, jaki musi upłynąć od pojawienia się pomysłu do jego wdrożenia. Start-up, który jeszcze 5 lat temu musiałby latami budować i testować fizyczne prototypy, dziś może większość iteracji przeprowadzić wirtualnie. To nie rewolucja widoczna na pierwszych stronach gazet, ale realna zmiana tempa innowacji w sektorze ochrony mórz.

Statek Interceptor 002 na rzece Kland w Malezji. Na jego dziobie pozuje do zdjęcia Boyan Slat.Ocean CleanupStatek Interceptor 002 na rzece Kland w Malezji. Na jego dziobie pozuje do zdjęcia Boyan Slat.

System Interceptor 021 w trakcie testów we wrześniu 2024 r.Ocean CleanupSystem Interceptor 021 w trakcie testów we wrześniu 2024 r.

Sprzątanie to za mało

Mimo imponujących wyników The Ocean Cleanup i rosnącego zaangażowania w ten proces biznesu trzeba uczciwie powiedzieć: sprzątanie nie rozwiąże problemu. Międzyrządowy Komitet Negocjacyjny ONZ pracuje więc nad wiążącym prawnie traktatem globalnym, który ograniczy zanieczyszczenie plastikiem. Celem są konkretne zobowiązania w zakresie redukcji produkcji, poprawy recyklingu i likwidacji najgorszych praktyk w gospodarce odpadami. Negocjacje są trudne, bo interesy producentów tworzyw sztucznych ścierają się z postulatami ekologów, ale sama dynamika rozmów pokazuje, że problem trafił na szczyt globalnej agendy politycznej.

Jest też kwestia kosztów. Każdy interceptor, każda operacja morska, każda tona wydobytego plastiku mają swoją cenę. The Ocean Cleanup działa jako organizacja typu non profit, bazując na darowiznach i partnerstwach z firmami takimi jak Kia, która w 2022 r. podpisała siedmioletnią umowę partnerską. Ale pełna realizacja misji – usunięcie 90% pływającego plastiku do 2040 r. – wymaga wielomiliardowych nakładów i zaangażowania rządów. Nie można też zapomnieć, że jedynie ok. 9% plastiku na świecie jest skutecznie poddawane recyklingowi. Reszta trafia na wysypiska, jest spalana lub, co najgorsze, przedostaje się do środowiska. Bez fundamentalnej zmiany w sposobie gospodarowania tworzywami sztucznymi nawet najsprawniejsze maszyny czyszczące będą jedynie łagodzić objawy choroby, nie lecząc jej przyczyn.

Wiedza i Życie 7/2026 (1099) z dnia 01.07.2026; Ekologia; s. 66
Oryginalny tytuł tekstu: "Oczyścić morza z plastiku"
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną