Reklama
Pulsar - wyjątkowy portal naukowy. Pulsar - wyjątkowy portal naukowy. Mark Garlick / Archiwum
Środowisko

Paprocie były jak Feniks: szybko płonęły i szybko się odradzały. Robiły to przez nawet 300 tys. lat

Paproć rekordzistka: nawet człowiek ma mniejszy genom
Środowisko

Paproć rekordzistka: nawet człowiek ma mniejszy genom

Gdyby rozciągnąć jej DNA, powstałaby linia o długości ok. stu metrów. Tę niezwykłą roślinę z Nowej Kaledonii przebadali naukowcy z Hiszpanii i Wlk. Brytanii.

Połączenie zmiany klimatu, wylesiania i ekspansji oportunistycznych gatunków może stworzyć warunki do kaskadowego załamania ekosystemów. Także współcześnie. To wynik badań naukowców z Universiteit Utrecht.

200 mln lat temu Ziemia przeżyła jedną z największych katastrof ekologicznych w historii. Na granicy triasu i jury rozpad superkontynentu Pangei uruchomił potężną aktywność wulkaniczną, która wpompowała w atmosferę ok. 100 tys. gigaton CO₂. Temperatura globalna wzrosła o 5–10 st. C. Lasy iglaste, dotychczas dominujące w krajobrazie północno-zachodniej Europy, załamały się. Na ich miejsce wkroczyły paprocie – rośliny, które od setek milionów lat specjalizują się w kolonizowaniu zniszczonych siedlisk.

Międzynarodowy zespół pod kierunkiem geologów z Universiteit Utrecht zbadał cztery rdzenie wiertnicze z Niemiec, Luksemburga, Danii oraz świeżo odwiercony, 640-metrowy rdzeń z Wielkiej Brytanii. Przeanalizował zachowane w nich kopalne pyłki i zarodniki, by odtworzyć zmiany roślinności w okresie wymierania. Przy okazji badacze natrafili na coś nieoczekiwanego, co skłoniło ich do opracowania Wskaźnika Ciemności Palinomorfów. Metoda jest zaskakująco prosta: z próbek skalnych wydobywa się mikrofosylia roślinne, umieszcza pod mikroskopem świetlnym z podłączoną kamerą, a następnie mierzy ich kolor, przeliczając go na wartość w skali szarości. Im ciemniejsze ziarno – tym wyższy odczyt. Łącznie zespół wykonał 15 tys. takich pomiarów na pyłkach drzew iglastych i zarodnikach paproci.

Skąd pomysł, żeby mierzyć kolor? Geolodzy od dawna wiedzą, że kopalna materia organiczna ciemnieje wraz z głębokością pogrzebania – im głębiej, tym wyższa temperatura i ciśnienie, a więc tym bardziej „ugotowane” stają się zamknięte w skale palinomorfy. To przewidywalny, stopniowy proces. Tymczasem w badanych rdzeniach wzorzec był odwrócony: najciemniejsze ziarna pyłku i zarodniki nie leżały najgłębiej, lecz dokładnie w warstwach odpowiadających szczytowi wymierania i ekspansji paproci. Powyżej i poniżej tych warstw – znów jasne. Ten sam osobliwy sygnał pojawił się we wszystkich czterech lokalizacjach.

Porównanie z eksperymentami kontrolowanego podgrzewania zarodników współczesnych widłaków potwierdziło podejrzenie: ciemnienie to ślad pożarów powierzchniowych przechodzących przez paprociowe sawanny. Dodatkowe dowody – obfitość mikroskopijnego węgla drzewnego i wielopierścieniowych węglowodorów aromatycznych powstających w dymie – wsparły tę interpretację. To był mechanizm samonapędzający się. Wyschnięte maty paproci tworzyły idealny materiał palny. Po przejściu ognia wiele tych roślin odrastało z podziemnych kłączy szybciej niż konkurencja, skutecznie ją wypierając. Kolejna susza – kolejny pożar – kolejna fala paproci. Ten cykl mógł trwać od 40 do nawet 300 tys. lat.


Dziękujemy, że jesteś z nami. To jest pierwsza wzmianka na ten temat. Pulsar dostarcza najciekawsze informacje naukowe i przybliża najnowsze badania naukowe. Jeśli korzystasz z publikowanych przez Pulsar materiałów, prosimy o powołanie się na nasz portal. Źródło: www.projektpulsar.pl.

Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną