Obfitość rzadkich „owoców” spowodowała wśród kakapo prawdziwy baby boom
Największy od kilkudziesięciu lat urodzaj „owoców” leśnych w Nowej Zelandii wywołał prawdziwe godowe szaleństwo wśród krytycznie zagrożonych kakapo (Strigops habroptila), najcięższych papug świata.
Z pyszczkiem przypominającym bohatera The Muppet Show i sylwetką niczym pluszowy Furby, kakapo to stworzenie pod każdym względem osobliwe. Prowadzi nożny tryb życia, ma limonkowozielone upierzenie i – jak pisał autor science fiction Douglas Adams – „lata jak cegła”.
Ptaki wydzielają intensywny, owocowy zapach, mogą ważyć tyle, ile kot domowy, i dożywać nawet ponad 90 lat.
Na początku 2026 roku na świecie żyło zaledwie 236 kakapo, a ku frustracji zespołu zajmującego się ich ochroną ptaki te uzależniły swoje życie miłosne niemal wyłącznie od jednego gatunku owocu.
Kakapo rozmnażają się masowo tylko wtedy, gdy rimu (Dacrydium cupressinum) – potężne drzewo iglaste, mogące żyć nawet tysiąc lat – pokrywa się jaskrawoczerwonymi „jagodami” [rimu wytwarza jadalne struktury przypominające owoce, które nie są nimi jednak pod względem botanicznym – są zmodyfikowanymi szyszkami; czerwona mięsista miseczka to zmodyfikowane „dno kwiatowe”, tzw. osadnik – przyp. red.]. Taki urodzaj zdarza się raz na dwa–cztery lata.
Podczas tych owocowych godów samce kakapo używają swoich krótkich nóżek do wydrapywania i wydeptywania w ziemi niewielkich amfiteatrów zwanych misami rezonansowymi (booming bowls). Zagłębienia wzmacniają ich pieśń godową – niskie, donośne buczenie niosące się na wiele kilometrów. „To nie tyle się słyszy, ile czuje w klatce piersiowej – mówi Andrew Digby, doradca naukowy zespołu ds. kakapo w nowozelandzkim Departamencie Ochrony Przyrody.
Jak podkreśla Digby, w tym roku rozmnażały się niemal wszystkie samice kakapo będące w wieku rozrodczym. Do tej pory złożyły imponującą liczbę 248 jaj i wciąż ona rosła. Około połowa jaj okaże się zapłodniona. Jeszcze mniej piskląt z nich się wykluje, a jeszcze mniej przeżyje do momentu opuszczenia gniazda. W połowie marca naukowcy doliczyli się 70 żywych piskląt.
Ostatnie sukcesy populacji nie byłyby możliwe bez kilku wyjątkowo płodnych samców, takich jak Blades – prawdziwy Don Juan wśród kakapo, którego wieku nikt nie zna. Od 1982 roku został ojcem 22 piskląt, po czym zesłano go na „wyspę kawalerów, obawiając się, że zdominuje pulę genową gatunku. „Padł ofiarą własnego sukcesu – mówi Digby. – Był po prostu zbyt jurny.”
Po wykluciu się piskląt samice samotnie zajmują się ich wychowaniem. Każdej nocy matki kakapo wspinają się, używając dzioba i pazurów, na korony drzew rimu, nawet na wysokość około 30 m, aby zbierać „owoce”. Każde pisklę potrzebuje dziennie mniej więcej ich pół kilograma. Niektóre samice rozmnażają się już od ponad 40 lat, tworząc silne rodzinne dynastie, mówi Digby.
Jedna z matriarchiń, kakapo o imieniu Nora, od 1981 roku uczestniczyła już w 13 sezonach lęgowych. W tym sezonie została jednocześnie matką i praprababcią.
W tym roku nowozelandzki Departament Ochrony Przyrody uruchomił internetową transmisję z gniazda, dzięki której można obserwować, jak doświadczona matka Rakiura wysiaduje jaja i wychowuje adoptowane pisklęta, odpędzając przy tym nieproszonych gości, takich jak ptaki brodzące czy nietoperze. Choć Rakiura ma zaledwie 24 lata, z powodzeniem wychowała już dziewięcioro własnych piskląt, a także wiele przybranych, pomagając mniej doświadczonym samicom. Świeżo wyklute pisklęta przypominają puszyste dmuchawce, ale już po kilku tygodniach zamieniają się – jak mówi Digby – w „dziwaczne małe dinozaury z ogromnymi, nieproporcjonalnie wielkimi stopami”.
Zespół ma nadzieję, że w tym roku przeżyje wystarczająco dużo młodych, aby światowa populacja kakapo osiągnęła 300 osobników – symboliczny kamień milowy dla gatunku, który jeszcze w 1995 roku liczył zaledwie 51 ptaków i znajdował się na skraju wyginięcia. Nielotne kakapo były łatwym łupem dla zawleczonych przez człowieka drapieżników, takich jak koty domowe, psy czy gronostaje europejskie (Mustela erminea). Owocowy zapach wydzielany przez kakapo jest tak intensywny, że nawet ludzie potrafią odnaleźć ptaki wyłącznie po jego śladzie. Gatunek znalazł schronienie na trzech wyspach wolnych od drapieżników, gdzie lud Ngāi Tahu pełni rolę kaitiaki, czyli opiekunów kakapo. „To dla nas gatunek taonga – prawdziwy skarb” – mówi Tāne Davis, od 20 lat reprezentujący Ngāi Tahu w programie ochrony kakapo.
Populacja kakapo zaczyna jednak przerastać możliwości tych bezpiecznych wysp. Dlatego – wyjaśnia Davis – coraz pilniejsze staje się „przywrócenie mauri, czyli siły życiowej siedlisk” na większych wyspach poprzez usunięcie z nich inwazyjnych drapieżników. Zarówno Davis, jak i Digby są zgodni, że sezon lęgowy 2026 otwiera nowy rozdział w historii kakapo. Na prośbę Ngāi Tahu część piskląt urodzonych w tym roku nie otrzyma imion.
„Chodzi o to, by pozwolić im żyć na wolności” – mówi Davis.