Reklama
Sprytna sikora bogatka potrafi np. atakować mniejsze ptaki schwytane w sieci ornitologiczne. Sprytna sikora bogatka potrafi np. atakować mniejsze ptaki schwytane w sieci ornitologiczne. Shutterstock
Środowisko

Pióra i lekkomyślność nie idą w parze. Od ptaków ludzie mogą się wiele nauczyć

Rycząca małpa w masce. Nowy gatunek odkryty w lasach dorzecza Konga
Środowisko

Rycząca małpa w masce. Nowy gatunek odkryty w lasach dorzecza Konga

To zaledwie piąty taki przypadek w Afryce w ciągu ostatnich 75 lat. Zwierzę charakteryzuje się nietypowym ubarwieniem i występuje na obszarze stanowiącym ułamek terytorium typowego dla swoich ewolucyjnych krewnych.

Mało jest określeń równie krzywdzących i równie niesprawiedliwych jak ptasi móżdżek. A może jednak powinniśmy je zacząć traktować jako komplement. [Artykuł także do słuchania]

W angielskim mówi się birdbrain, we francuskim tęte de linotte („głowa makolągwy”), w niemieckim Spatzenhirn („wróble móżdżki”). Niemal każdy europejski język ma własną odmianę tej samej obelgi, sugerującej, że pióra i lekkomyślność chodzą w parze. Tymczasem dziś, gdy biolodzy najróżniejszych specjalności publikują grube tomy o „ilorazie inteligencji ptaków”, a popularne książki porównują kruki do szympansów, ta językowa skamielina trzeszczy w szwach. Co się stało? Czy ptaki zmądrzały, czy to my dopiero teraz nauczyliśmy się je lepiej obserwować?

Najprostsza odpowiedź brzmi: zmieniły się narzędzia. Żeby cokolwiek powiedzieć o ptasiej inteligencji, trzeba się najpierw zgodzić, co właściwie chcemy mierzyć. Louis Lefebvre, kanadyjski biolog związany przez 40 lat z McGill University w Montrealu, jeszcze w połowie lat 90. zauważył, że spór o definicję inteligencji można sprytnie obejść. Zamiast: „Czy ptak myśli”, zaczął pytać: „Czy ptak wymyślił coś nowego?”.

Jego propozycja sprowadza się do dwóch słów: tempo innowacji. Im częściej dany gatunek obserwowano w trakcie zachowania niespotykanego dotąd w jego repertuarze, zwłaszcza związanego ze zdobywaniem pokarmu, tym wyżej staje on na podium inteligencji. Lefebvre wprost przyznaje: „Nie bardzo wiemy, czym jest inteligencja u ludzi, a co dopiero u zwierząt”. Ale innowacyjność można policzyć. Poświęcił temu książkę „A Bird’s IQ. Innovation, Intelligence and Problem Solving in the Avian World”, co ciekawe – napisaną po francusku, a właśnie wydaną po angielsku (Greystone Books, Vancouver 2026). Naprawdę zacna to lektura.

Sprytna sikora

Najciekawsze w metodzie Lefebvre’a jest źródło danych. Ornitologia od dawna jest dziedziną, w której amatorzy bywają równie kompetentni jak zawodowcy. Setki tysięcy ptasiarzy z całego świata odnotowują – w lokalnych czasopismach, biuletynach klubów ornitologicznych, a coraz częściej w serwisach społecznościowych – nietypowe zachowania ptaków, które udało im się zaobserwować. Przez ponad 30 lat Lefebvre cierpliwie przeglądał te zapiski i stworzył z nich bazę liczącą ponad 4,5 tys. przypadków nowych lub niezwykłych aktywności żerowiskowych u ponad 1,6 tys. gatunków. Taki zbiór pozwala wyjść poza anegdotę: można robić metaanalizy, porównywać kontynenty i rodziny ptaków, wreszcie – projektować eksperymenty w warunkach kontrolowanych.

To w tych bazach uwzględniono informacje o sikorze bogatce, która w jednej z polskich jaskiń nauczyła się zabijać hibernujące nietoperze i wyjadać im mózgi. Stąd wiemy, że sikory potrafią atakować inne mniejsze ptaki schwytane w sieci ornitologiczne podczas obrączkowania. Z baz pochodzą najsłynniejsze przykłady ptasiego sprytu. Brytyjskie sikory, które wykryły, że folia na butelkach z mlekiem zostawianych przed drzwiami daje się zerwać dziobem. Nowozelandzkie wróble uruchamiające – również dziobem – czujniki ruchu, by otworzyć sobie drzwi do kafeterii. Bieliki w Arizonie skaczące po pokrywie lodowej zamarzniętych jezior, by wycisnąć złowione w niej rybki przez szczeliny.

Nie jest przypadkiem, że tak duża część obserwowanych innowacji dotyczy pokarmu. Jedzenie jest bowiem pierwszym i najbardziej bezlitosnym egzaminem, jaki przyroda zadaje każdemu organizmowi. Co więcej, innowacja żywieniowa to nie tylko nowa technika, ale także zmiana mikrobiomu, czyli świata bakterii zamieszkujących układ pokarmowy. Ptak, który przerzuca się z owadów na resztki dań z baru szybkiej obsługi, dosłownie zmienia siebie od środka. Innowacja zaczyna się w głowie, ale prawdziwą próbę zdaje w trzewiach.

Czy w takim razie ochota na nowe przekąski zależy od wielkości mózgu? Niekoniecznie. Ptaki, w przeliczeniu na masę ciała, mają zwykle mniej neuronów niż ssaki, ale upakowują je inaczej – gęściej i z mniejszą energochłonnością. Najnowsze badania pokazują, że do sprawnego funkcjonowania ptasi neuron potrzebuje około trzech razy mniej glukozy niż neuron ssaczy. To istny inżynierski majstersztyk: mniej paliwa, więcej obliczeń. Największe ptasie mózgi mają dziś papugi kea, ale rekord liczby neuronów dzierży inna papuga – ara hiacyntowa, która ma ich niemal 2 mld. Mózg wielkości orzecha, a obliczeniowo nie ustępuje wielu naczelnym.

Krukowate są wybitnie inteligentne, przekazują wiedzę z pokolenia na pokolenie.ShutterstockKrukowate są wybitnie inteligentne, przekazują wiedzę z pokolenia na pokolenie.

Utalentowany wróbel

Z perspektywy Lefebvre’a i jego współpracowników innowacyjność ptasia to przede wszystkim oportunizm. Nie ten salonowy, „pozbawiony zasad”, lecz biologiczny: bycie we właściwym czasie we właściwym miejscu, z głową otwartą na nowe możliwości. Klasycznym ucieleśnieniem tej strategii jest wróbel domowy. Niemal nieodstępny towarzysz człowieka, z gatunku, który podążał za nami od bliskowschodnich obozowisk paleolitu aż po placówki badawcze na Antarktydzie. Z wyjątkiem pewnego indyjskiego podgatunku, który dziwnie konserwatywnie pozostał na stepach, gatunek ten skolonizował praktycznie wszystkie kontynenty.

Tymczasem jego krewniak mazurek, współwystępujący z wróblem w Eurazji, w zasadzie nie kolonizuje nowych miejsc. Jest podobnej wielkości, w teorii równie dobrze przystosowany, a jednak do wykorzystania okazji jakoś talentu nie ma. Wróble obserwowane na parkingach zbierają zmiażdżone owady wprost z tablic rejestracyjnych samochodów – to dopiero przykład darmowego obiadu! Mazurki co najwyżej zalatują na parkingi wśród autostrad z nieodległych pól.

Korzystając z wielu podobnych przykładów, hiszpański ornitolog Daniel Sol pokazał, że ptasia innowacyjność ma głębokie korzenie ekologiczne. Najbardziej pionierskie okazują się te gatunki, które są zmuszone radzić sobie z trudnymi warunkami zimowymi na średnich i wysokich szerokościach geograficznych. Te, którym życie ułatwia tropikalny dostatek lub komfortowa wędrówka w cieplejsze rejony, są wyraźnie mniej pomysłowe. Z tego prostego mechanizmu wynika ważny wniosek: inteligencja jest córką niedostatku. Zdolność do kombinowania rośnie tam, gdzie życie regularnie zaskakuje.

Karakar z temperamentem

Gdyby innowacja była darmowa, świat byłby pełen ptasich Edisonów. Tymczasem nowe sposoby zdobywania pokarmu są ryzykowne. Wysypisko śmieci to bezwzględnie nowa nisza pokarmowa, ale i ekspozycja na patogeny, antybiotyki, plastik, metale ciężkie. Każda korzyść ma swój koszt, więc selekcja naturalna utrzymuje neofobię, czyli lęk przed nowością, równocześnie z neofilią, czyli ciekawością. Ptasi mózg balansuje między „spróbuj tego, może to coś ciekawego” a „nie tykaj, to może być pułapka”. Ta wewnętrzna równowaga określana jest u badaczy osobowości ptaków pojęciami „śmiały” lub „nieśmiały”.

Lista udokumentowanych ptasich innowacji robi się coraz dłuższa i miejscami zaskakuje. Gołębie i wiele innych gatunków podążają za maszynami rolniczymi, polując na owady wypłaszane przez pługi. Jaskółki gniazdują dziś niemal wyłącznie na budynkach człowieka – bez naszych obór i stodół praktycznie zniknęłyby z krajobrazu. Czapla zielonawa w Japonii nauczyła się wabić ryby, upuszczając do wody chleb lub owady jako przynętę. Bocian biały dokonał na naszych oczach jednej z największych zmian behawioralnych: porzucił drzewa, następnie dachy i przeniósł się masowo na słupy energetyczne.

Z drugiej strony tej innowacyjnej skali stoją niekiedy dramatyczne odkrycia – opisywano kaczki krzyżówki zabijające i zjadające pliszki czy kopciuszki. Wynalazek nie zawsze ma w sobie coś sympatycznego. Zresztą zabijanie też bywa innowacyjne, co widać wśród ptaków drapieżnych.

Mistrzami nie są w tym sokoły ani orły, lecz karakary z Ameryki Południowej. To ptaki o tak wyraźnej osobowości, że badacze mówią o nich w kategoriach typów – spotkamy karakary śmiałe, ale są i karakary nieufne. Pierwsze przekonują się do nowych pokarmów w godzinę, drugie nie tkną ich tygodniami. To u nich, jak nigdzie indziej w świecie ptaków drapieżnych, badania ujawniły zjawisko porównywalne z tym, co u ludzi nazywamy temperamentem.

Papuga kea – posiadaczka największego ptasiego mózgu.ShutterstockPapuga kea – posiadaczka największego ptasiego mózgu.

Krukowate supergwiazdy

Jeśli ptasie IQ ma swoją aleję sław, jej niekwestionowanymi gwiazdami są krukowate. Lefebvre wskazuje nawet, że dają „kompletny obraz inteligencji zwierzęcej”: duży mózg, kultura, przekaz wiedzy z pokolenia na pokolenie, neurochemia, ekspansja, opieranie się wymieraniu, opanowywanie środowisk miejskich. Do tego konstruowanie narzędzi, a nawet ich metanarzędzi, czyli przedmiotów służących do wytworzenia tych pierwszych, i przechodzenie testu lustra, czyli rozpoznawanie w nim siebie. Słynne japońskie wrony rzucają orzechy pod koła samochodów na czerwonym świetle i czekają, aż zielone podpowie zarówno kierowcom, jak i im, że można już lecieć po obiad. Co więcej, krukowate okazują się odporne na naukowe triki iluzjonistyczne – w eksperymentach, gdzie ludzie i małpy dają się zmylić, one bezbłędnie wykrywają podstęp.

Mniej znanym, lecz pokrewnym krukowatym klejnotem są dzierzby. Te niepozorne ptaki – bywa, że niewiele większe od wróbla – nadziewają złapane owady, jaszczurki i drobne ssaki na ciernie krzewów lub na druty kolczaste i budują w ten sposób spiżarnie. Potrafią polować na ofiary toksyczne – takie jak pluskwiaki gromadzące w sobie alkaloidy roślinne – i poczekać, aż ofiara metabolicznie unieszkodliwi własną truciznę. Podobnie z ropuchami. Zabijają je i dopiero wtedy, kiedy toksyny przestaną działać, zabierają się do jedzenia.

Dzierzby planują też tygodnie naprzód, zapełniając swoje ciernie ofiarami na chude czasy. Są jeszcze sójki, które zakopują żołędzie w setkach miejsc i pamiętają je przez wiele miesięcy. I wrony kaledońskie, które rozumieją pojęcie przyszłość: potrafią odłożyć smakołyk teraz, by jutro wymienić na coś jeszcze lepszego.

Nie wszystkie ptaki muszą być wirtuozami innowacji – większości gatunków wystarczają mózgi „dostateczne do przeżycia”. Gdy jednak spojrzeć na całą skalę – od ostrygojadów po kruki – okazują się grupą o zdumiewająco bogatym repertuarze poznawczym.

Wrony jak my

Życie pisze epilogi. My, ludzie, zaczynamy opuszczać Ziemię – wysyłamy próbniki w kosmos i śnimy o Marsie, licząc na szybką możliwość ucieczki przed armagedonem, który pewnie kiedyś nastąpi. Tymczasem 66 mln lat temu z dinozaurów wyłoniła się gałąź, która przetrwała katastrofę po uderzeniu asteroidy – gigantyczne pożary, ochłodzenie i kwaśne deszcze. To dzisiejsze ptaki, które można nazwać ostatnimi dinozaurami.

Jeśli antropocen zakończy się tak samo jak wcześniejsze ery, my znikniemy, ale jakieś organizmy pewnie przeżyją. Luis Lefebvre stawia na krukowate. Trudno się nie zgodzić. Mają dużą bazę demograficzną, opanowane środowiska miejskie, mają inteligencję, tradycję kulturową, a nawet – jak sugerują niektórzy badacze – coś przypominającego rytuały żałobne nad zmarłymi pobratymcami. Wystarczająco wiele, by spróbować pisać świat od nowa.

Jest w Ewangelii wg św. Mateusza zdanie: „Przypatrzcie się ptakom w powietrzu: nie sieją ani żną, ani zbierają do spichrzów, a Ojciec wasz niebieski je żywi”. Zazwyczaj czytamy to „jakie one są beztroskie”.

Tymczasem ornitologia przenosi akcenty. Przypatrzcie się ptakom – mówi – to jedni z najlepszych nauczycieli pokory dla człowieka, który tak długo myślał o sobie jako o jedynym rozumnym mieszkańcu planety. Lefebvre w jednym z wywiadów zauważył półżartem, że być nazwanym „pierzastą wroną” to dla człowieka komplement, bo wrony i my, na różnych ścieżkach ewolucyjnych oddalonych o setki milionów lat, wymyśliliśmy podobne strategie: kolonizować nowe miejsca, innowacyjnie i oportunistycznie łapać okazje, a wykorzystywać w tym celu miasta, narzędzia i kulturę. Może zatem określenie „ptasi móżdżek” – jeśli przyjąć perspektywę dzisiejszej nauki – powinno się zacząć traktować jako zaszczytne.

Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną