Zagłada świata dinozaurów: najpierw pył i ogień, później głód i zimno
|
|
W przyrodzie kolor wściekle żółty bywa stosowany ku przestrodze (patrz: liściołaz żółty) czy jako kamuflaż (patrz: modliszka storczykowa). W Pulsarze natomiast – to sygnał końca embarga, które prestiżowe czasopisma naukowe nakładają na publikowane przez badaczy artykuły. Tekst z żółtym oznaczeniem dotyczy więc doniesienia, które zostało upublicznione dosłownie przed chwilą. |
Tam, gdzie planetoida wbiła się w skorupę ziemską, temperatura i ciśnienie były tak ekstremalne, że skały nie tylko się stopiły, ale dosłownie wyparowały, zamieniając się w gaz. Chmura rozżarzonej materii została wyrzucona wysoko w atmosferę, gdzie w miarę stygnięcia część jej skondensowała się w maleńkie kropelki skały – tzw. sferule. Miliardy tych cząstek – niczym miniaturowe meteoryty – spadały z powrotem na Ziemię, a atmosferyczne tarcie rozgrzewało je po drodze, generując potężne ciepło nad całą planetą.
Zespół naukowców z amerykańskich uniwersytetów Purdue i Colorado uwzględnił dodatkowy, wcześniej pomijany czynnik: grubą warstwę ultradrobnego pyłu, który pozostał zawieszony w atmosferze. Działał jak koc termoizolacyjny – zatrzymywał promieniowanie cieplne generowane przez deszcz skalnych drobin i odbijał je ku powierzchni. W efekcie temperatura przy ziemi była 3,5 razy wyższa niż w scenariuszu bez pyłu – wystarczająco, by lasy spontanicznie zajęły się ogniem.
Jeśli opracowany przez badaczy model jest poprawny, przynajmniej w niektórych regionach zagłada nie była powolnym procesem rozłożonym na lata, lecz błyskawiczną katastrofą. Twarde dowody geologiczne na pożary pochodzą jednak jak do tej pory głównie z Ameryki Północnej – z miejsc położonych stosunkowo blisko krateru. Czy pożary szalały na całej planecie? Tego nauka jeszcze nie rozstrzygnęła.
Sięgnij do źródeł
Badania naukowe: Heat and wildfires during the K-Pg mass extinction enhanced by fine dust
Ten sam pył odpowiada jednak również za drugą falę zagłady. Gdy opad skalnych cząstek ustał i pożary wygasły, zawieszone w atmosferze jego chmury blokowały światło słoneczne przez lata, a może całe dekady. Ograniczenie jego dopływu zahamowało fotosyntezę, co doprowadziło do obumierania roślin i rwania się łańcuchów pokarmowych. Organizmy – a wśród nich dinozaury – które przetrwały pierwszy akt katastrofy, ginęły powoli – z głodu i zimna.
Dziękujemy, że jesteś z nami. To jest pierwsza wzmianka na ten temat. Pulsar dostarcza najciekawsze informacje naukowe i przybliża najnowsze badania naukowe. Jeśli korzystasz z publikowanych przez Pulsar materiałów, prosimy o powołanie się na nasz portal. Źródło: www.projektpulsar.pl.