Shutterstock
Struktura

Inteligencja planetarna ratuje przed zagładą 

Inteligentna może być jednostka, ale i zbiorowość – mrowisko, termitiera, kolonia śluzowców. Może też taka być cała planeta – twierdzą uczeni. A to daje cywilizacji szansę na długowieczność. 

Myślę, więc jestem. Ta znana kartezjańska sentencja zakłada jednoosobowy charakter podmiotu myślącego. Ja – czyli jednostka ludzka. Ale wiadomo doskonale, że są też i prostsze organizmy myślące. Zjawisko zwane inteligencją rozpięte jest na długiej skali, której dolny próg wyznacza garstka neuronów, a górny… No właśnie. Przecież nie koty, psy czy ludzie. Może społeczności? Może miasta? I dlaczego nie pójść dalej?

Od co najmniej kilkudziesięciu lat wiemy już, że inteligencja jest cechą nie tylko pojedynczych organizmów. Bywa, że inteligentne są też zbiorowiska. Owady społeczne – mrówki, pszczoły, termity – podejmują decyzje, racjonalnie reagują na warunki środowiska próbując zachować dobrostan społeczności. Pewnego rodzaju inteligencją wykazują się śluzowce szukające drogi wyjścia z labiryntu. Potrafią to nawet kolektywnie działające komórki czy wirusy. Badacze z University of Rochester, Planetary Science Institute, Arizona State University oraz Santa Fe Institute opublikowali właśnie w czasopiśmie „International Journal of Astrobiology” rodzaj postulatu, by poważnie rozważyć ewentualność inteligencji kolektywnej planet.

Oczywiście nie o każdej planecie zamieszkanej przez inteligentne stworzenia można powiedzieć, że jest inteligentna. Chodzi o te – hipotetyczne – byty, których mieszkańcy, używając wiedzy i technologii, tworzą jeden, spójny, samoregulujący się i podtrzymujący przy życiu super-organizm. Trochę jak drzewa w lesie, których korzenie łączą się za pośrednictwem grzybów (zjawisko mikoryzy) w rozległą super-strukturę, komunikując swoje potrzeby i przesyłając składniki odżywcze w regiony ich pozbawione.

Naszej Ziemi daleko do planetarnej inteligencji – ludzka technosfera jest w fazie niedojrzałej. To konglomerat rozmaitych rozłącznych systemów, wpływających na stan planety, ale w sposób niekontrolowany i – można by rzec – mało inteligentny. Tymczasem systemy muszą się wzajemnie przenikać, sprzęgać – tworząc strukturę złożoną, której prawa są inne niż te rządzące elementami składowymi. Wtedy inteligencja planetarna wyłoni się tak, jak inteligencja ludzka wyłania się z niewyobrażalnie skomplikowanej sieci neuronów mózgu.

Inteligencja planetarna – zauważają badacze – nie powinna być rozumiana jako coś, co zdarza się na planecie. To się zdarza planecie – tak jak człowiekowi zdarza się wypadek (tylko że jednoznacznie pozytywny). „Wydaje nam się – piszą – że badania inteligencji planetarnej, definiowanej jako nabywanie i stosowanie kolektywnej wiedzy na skalę planetarną, mogą być użyteczne w rozumieniu możliwych ścieżek długofalowej ewolucji planet goszczących życie”. Innymi słowy: mogą pomóc w przewidywaniu trajektorii rozwoju życia na Ziemi i na innych planetach.

„Ludzkość stanęła dziś nad urwiskiem – kontynuują. – Nasze kolektywne akcje w oczywisty sposób mają globalne konsekwencje, ale nie mamy nad tymi konsekwencjami kontroli”. Żeby pokonać to ograniczenie, należy od inteligencji indywidualnej wykonać przejście do inteligencji planetarnej. „Będzie ona zdolna do sterowania przyszłą ewolucją Ziemi”.

Przykładów udanych skoków w planetarną inteligencję należy szukać – jak sugerują – nad naszymi głowami. Jeśli udał się on jakimś innym cywilizacjom, to powinniśmy je zauważyć. Dowody tego sukcesu powinny być widoczne w widmie promieniowania dochodzącym z planet, które zdołały osiągnąć stan kolektywnej inteligencji. Badacze podpowiadają, jak mogłyby wyglądać owe ślady – każdy z czterech wyróżnionych przez nich etapów rozwoju super-planety ma swoją własną sygnaturę widmową.

Możliwe, że długowieczność cywilizacji w ogóle nie jest możliwa bez osiągnięcia tego stanu. Jeśli tak jest, „spodziewalibyśmy się, że większość inteligentnych bytów obserwowanych w kosmosie musiałaby przejść tę transformację”.

Skok w kolektywnie inteligentną przyszłość nie będzie łatwy. Nie tylko dlatego, że nikt nie ma pojęcia, jak konkretnie by się ona mogła realizować. Także z powodów biologicznych. Dobro jednostki nie zawsze jest przecież dobrem kolektywu. W końcu oszustwo także należy do arsenału darwinowskich przystosowań: „Przejście do inteligencji planetarnej będzie wymagało pokonania egoistycznych wyzwań, przed którymi ewolucja stawiała nas raz po raz w czasie 3,5 miliarda lat historii życia na tej planecie”.

Reklama

Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną