Reklama
Shutterstock
Technologia

Hodowany w organizmie implant wpływający na działanie neuronów budzi nadzieję, ale też pewną obawę

Stent, który ma coś z bakterii, jest znacznie skuteczniejszy
Technologia

Stent, który ma coś z bakterii, jest znacznie skuteczniejszy

Te implanty to urządzenia medyczne służące do udrażniania układu naczyniowego – najczęściej krwionośnego. Używa się ich powszechnie. Nie oznacza to jednak, że nie da się w nich czegoś poprawić.

Metodę wytwarzania implantów w warunkach in vivo, czyli wewnątrz żywego organizmu, opracowali badacze z amerykańskich uniwersytetów. W przyszłości takie wszczepy mogłyby być stosowane w terapii padaczki, choroby Parkinsona, leczeniu bólu, a nawet zaburzeń psychiatrycznych. Jest jednak jedno „ale”.

Opisywany tu implant reaguje na światło podczerwone i nagrzewa się, wyciszając działanie neuronów, z którymi jest połączony. Poza prognozowaną przydatnością terapeutyczną jest to fantastyczne narzędzie do badania układu nerwowego – mapowania obwodów i charakteryzowania funkcji, jakie pełnią.

W tego typu interfejsach używa się polimerów przewodzących, np. PBDF, ale wytwarzanie ich w laboratorium i implantowanie do mózgu nie zawsze się udaje – neurony nie tworzą stabilnych połączeń z polimerem. W tym przypadku idea jest taka, że zamiast wszczepiać gotowy implant, wstrzykuje się monomer BDF, aby „wyhodować” go bezpośrednio w tkance. Jest to możliwe, ponieważ składniki krwi (m.in. hemoglobina) skutecznie katalizują polimeryzację BDF. Dlatego reakcja zachodzi natychmiast w miejscu iniekcji.

Metodę przetestowano już na zwierzętach – najbardziej zaawansowane badania prowadzono na myszach. Przeprowadzono iniekcję w korę ruchową, a następnie naświetlono gryzonie podczerwienią, aby sprawdzić wpływ na funkcjonowanie układu nerwowego. I faktycznie: nastąpiło natychmiastowe wyciszenie neuronów, co przełożyło się na zmiany zachowań. Efekty całkowicie ustąpiły po wyłączeniu światła – funkcjonowanie neuronów wróciło do normy, nie stwierdzono żadnych obrażeń ani trwałych zmian behawioralnych.

Taka technologia to niewątpliwie postęp. Pozwala na szybkie i mało inwazyjne prowadzenie neuromodulacji, więc potencjalnie przyniesie wiele korzyści dla osób chorych czy z zaburzeniami. Trudno jednak nie zauważyć drugiej strony medalu. Oto powstał niepokojąco prosty sposób sterowania funkcjami neuronalnymi. Daleko mu do realnej kontroli umysłów, ale użyty w sposób nieetyczny i tak mógłby stanowić zagrożenie. Warto zawczasu pomyśleć o procedurach, które uniemożliwią wykorzystywanie takich implantów w celach niezwiązanych bezpośrednio z medycyną.


Dziękujemy, że jesteś z nami. To jest pierwsza wzmianka na ten temat. Pulsar dostarcza najciekawsze informacje naukowe i przybliża najnowsze badania naukowe. Jeśli korzystasz z publikowanych przez Pulsar materiałów, prosimy o powołanie się na nasz portal. Źródło: www.projektpulsar.pl.

Reklama