Scena z filmu „Wszystko, co zawsze chcieliście wiedzieć o seksie, ale baliście się zapytać” Woody’ego Allena z 1972 r. Scena z filmu „Wszystko, co zawsze chcieliście wiedzieć o seksie, ale baliście się zapytać” Woody’ego Allena z 1972 r. IMDB
Zdrowie

Plemniki źle się czują w otyłym ciele

Zbyt duża waga jest jedną z przyczyn niepłodności mężczyzn – potwierdzili naukowcy. Żeby mieć nasienie lepszej jakości, trzeba schudnąć.

Problem niepłodności dotyka 1,5 miliona polskich par. To choroba nazywana społeczną. Jeszcze 50 lat temu odpowiedzialnością za nią obarczano wyłącznie kobiety. Tymczasem jej przyczyny rozkładają się po równo na obie płcie. Decydujące mogą być zaburzenia hormonalne, nieprawidłowości w budowie anatomicznej i choroby ogólnoustrojowe. Oraz niezdrowy styl życia, który zazwyczaj prowadzi do otyłości. Kobiety ze zbyt dużą wagą rzadziej zachodzą w ciążę. Mężczyźni zaś mają gorszej jakości nasienie – jest w nim mniej ruchliwych plemników i mają one zdeformowaną budowę.

To, że pozbycie się kilogramów do poziomu zalecanego BMI (18,5–25), osiągniętego dzięki połączeniu diety i ćwiczeń fizycznych, wiąże się ze zwiększonym odsetkiem ciąż, wykazały badania naukowe. Ale mężczyzn do tej pory takim nie poddano. Owszem, na podstawie obserwacji klinicznych w gabinetach leczenia niepłodności sugerowano odchudzanie, co miało przekładać się na polepszenie jakości nasienia. Jednak opisywane w fachowej literaturze przypadki nie były liczne, a utrata wagi niewielka, że trudno było wyciągać jednoznaczne wnioski. W dodatku pojawiły się sygnały, że u mężczyzn po operacjach bariatrycznych parametry plemników zamiast się polepszyć – uległy pogorszeniu.

Zliczanie kilogramów, kalorii i plemników

Duńscy lekarze i naukowcy z uniwersytetu w Kopenhadze oraz ze szpitala Hvidovre postanowili zgłębić ten problem. O wynikach swoich badań poinformowali w majowym wydaniu czasopisma „Human Reproduction”. Do analizy włączyli mężczyzn w wieku 18–65 lat ze wskaźnikiem BMI w przedziale 32–43 (co ważne, żaden nie był chory na cukrzycę, a jest to choroba uznawana za niezależny czynnik zwiększający ryzyko niepłodności).

Uczestnicy najpierw przez 8 tygodni stosowali dietę niskokaloryczną (800 kcal/dzień), której celem była utrata co najmniej 5 proc. wyjściowej masy ciała. Na kolejne 52 tygodnie podzielono ich na cztery grupy. Pierwsza otrzymywała placebo i miała nie zwiększać swojej codziennej aktywności. Druga wykonywała ćwiczenia fizyczne zgodnie z wytycznymi WHO. Trzecia otrzymywała lek rutynowo stosowany przy odchudzaniu (długodziałający analog hormonu inkretynowego, który stymuluje wrażenie sytości i hamuje odczuwanie głodu). Czwarta zaś oprócz przyjmowania identycznego leku, została zobligowana do zwiększonej aktywności fizycznej.

BMI, czyli Body Mass Index, już powyżej wartości 25 oznacza nadwagę (oblicza się go ze wzoru: masa ciała w kilogramach/wzrost w metrach podniesiony do kwadratu), a powyżej 30 - otyłość, przy czym ma ona trzy stopnie: I - BMI= 30-34,9, II - BMI= 35-39,9 oraz III - BMI> 40.


Uczestnicy mieli oczywiście również badane nasienie. Pojedyncze próbki z ejakulatu dostarczano po 3 dniach abstynencji seksualnej, a jego parametry mierzono – jak zaleca WHO – w mikroskopie fazowo-kontrastowym. Liczbę plemników obliczano mnożąc ich stężenie przez objętość nasienia, a ruchliwość oceniano na co najmniej 200 plemnikach w co najmniej pięciu polach mikroskopu.

Odchudzanie, ale nie na jeden sezon

U mężczyzn, którzy zostali przydzieleni do pierwszej grupy ani nie drgnęła waga, ani nie zaobserwowano poprawy jakości nasienia. Ale u innych już sama 8-tygodniowa niskokaloryczna dieta odchudzająca poprawiła stężenie i liczbę plemników. Poprawa ta utrzymywała się po 52 tygodniach, jeśli doprowadzono w tym czasie do znacznej utraty masy ciała (powyżej 12 kg).

Ponadto autorzy we wnioskach podkreślają, że ich praca dostarcza dowodów na to, że zastosowanie farmakologicznej kuracji otyłości w połączeniu z ćwiczeniami fizycznymi (lub nawet bez nich) może być wykorzystywane do zachowania dobrych parametrów plemników w dłuższej perspektywie.

Warto zwrócić uwagę na jeszcze jedną, być może najważniejszą, obserwację Duńczyków: tylko ci mężczyźni, którzy zdołali utrzymać swoją masę ciała na niższym poziomie, po roku mieli dwa razy więcej plemników niż przed schudnięciem. A ci, którzy przytyli do początkowej wagi, stracili to, co zyskali – przybyło im niepotrzebnych kilogramów, ale też ubyło ruchliwych plemników.

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną