Borelioza: kleszcze zarażają jednak nie tak często
Wiadomo, że w 2000 r. w Polsce rejestrowano 4,79 zachorowań na 100 tys. mieszkańców, a w 2023 już 66,97. Brakowało jednak dokładnych badań mówiących o tym, jakie konkretnie ryzyko wiąże się z ukąszeniem przez kleszcza. Badaczki z Zakładu Parazytologii UW i Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, postanowiły więc to sprawdzić. W tym celu wystosowały prośbę do osób, które złapały kleszcza (właściwie – tych, które złapał kleszcz), aby go nie wyrzucać, ale dostarczyć na uniwersytet. Prośba krążyła nie tylko wśród ich koleżanek i kolegów chodzących w teren, ale także w mediach społecznościowych.
W efekcie zespół otrzymał w latach 2021 i 2022 z całej Polski 2153 kleszczy do analiz, a wraz z nimi historię zachorowania lub informację o jego braku. Pod uwagę wzięto jedynie przypadki potwierdzone medycznie (należy pamiętać, że istnieją grupy podważające standardy kliniczne i twierdzące, że przypadków boreliozy jest znacznie więcej, niż podają oficjalne diagnozy).
Okazuje się, że człowiekiem jest zainteresowany niemal wyłącznie kleszcz pospolity (Ixodes ricinus) – zidentyfikowano go w 97 proc. przypadków. Reszta to kleszcz łąkowy, czyli Dermacentor reticulatus (pozostałe były tak uszkodzone podczas usuwania, że nie dało się ich rozpoznać). Obecność bakterii z rodzaju Borrelia stwierdzono u prawie 16 proc. kleszczy. To kilka punktów procentowych mniej, niż dotychczasowe szacunki. Im starszy kleszcz, tym większa szansa na nosicielstwo, a w przypadku dorosłych samic prawdopodobieństwo jest nieznacznie większe niż u samców.
Sięgnij do źródeł
Badania naukowe: Incidence of Lyme borreliosis following Ixodes ricinus tick bites in Poland: a citizen science approach
Komplet danych medycznych udało się zdobyć od 1757 osób ukąszonych przez kleszcze. Chorobę przeszło 3,1 proc. Jeśli zas chodzi o dostarczone kleszcze, to nosicielami Borrelia było jedynie 16 proc. z nich. Co interesujące, u siedmiorga osób (0,5 proc.) potwierdzono zachorowanie mimo niewykrycia krętków u kleszcza. Według autorek takiego pacjenta bakterią mógł zarazić inny, niezauważony kleszcz lub bakterii u kleszcza było zbyt mało, aby je wykryć laboratoryjnie, ale wystarczająco, by zarazić człowieka. Możliwe jest również, że w momencie zakażania bakterii było więcej i prawie wszystkie przeszły do człowieka. W innej analizie badaczki zauważyły, że im dłużej kleszcz utrzymywał się na ciele, tym mniej bakterii w nim pozostało.
Jaka jest więc szansa na zakażenie po ukąszeniu kleszcza? Najpierw on sam musi zakażony, co dotyczy tylko kilkunastu procent. Później musi przekazać bakterie, co udaje się także w kilkunastu procentach. Ostatecznie prawdopodobieństwo takiego pecha wynosi owe 3,1 proc.
Dziękujemy, że jesteś z nami. To jest pierwsza wzmianka na ten temat. Pulsar dostarcza najciekawsze informacje naukowe i przybliża najnowsze badania naukowe. Jeśli korzystasz z publikowanych przez Pulsar materiałów, prosimy o powołanie się na nasz portal. Źródło: www.projektpulsar.pl.