Shutterstock
Człowiek

Gdzie w mózgu mieszka Bóg?

Istotny wzrost rozmiarów mózgu, jak również zwiększenie jego złożoności, przyczyniły się do poszerzenia się możliwości intelektualnych współczesnych ludzi.Infografika Zuzanna Sandomierska-Moroz Istotny wzrost rozmiarów mózgu, jak również zwiększenie jego złożoności, przyczyniły się do poszerzenia się możliwości intelektualnych współczesnych ludzi.
VMAT2 reguluje pęcherzykowy transport dopaminy. Przekaźnik ten jest chroniony w pęcherzykach przed działaniem enzymu, oksydazy monoaminowej (MAO); DAT – transporter dopaminy w części presynaptycznej błony komórkowej (akson neuronu); D1–D5 – receptory dopaminowe błony postsynaptycznej.Infografika Zuzanna Sandomierska-Moroz VMAT2 reguluje pęcherzykowy transport dopaminy. Przekaźnik ten jest chroniony w pęcherzykach przed działaniem enzymu, oksydazy monoaminowej (MAO); DAT – transporter dopaminy w części presynaptycznej błony komórkowej (akson neuronu); D1–D5 – receptory dopaminowe błony postsynaptycznej.
Co kieruje otaczającym nas światem, jak wygląda życie po śmierci, czy istnieje Bóg – ludzie stawiają takie pytania od zawsze. Przeanalizujmy mechanizmy, które pozwalają nam wierzyć i przeżywać uniesienia duchowe.

Choć wydawać by się mogło, że duchowość jest cechą ludzi względnie współczesnych, pierwsze dowody na istnienie świadomości duchowej pojawiły się ponad 100 tys. lat temu. Już neandertalczycy i Homo sapiens środkowego (około 300–40 tys. lat temu) oraz górnego paleolitu (około 40–10 tys. lat temu) odprawiali złożone rytuały. Ci pierwsi na przykład chowali swoich zmarłych, układając ich na boku z kamiennym blokiem pod głową, co przypominało pozycję podczas snu. Do grobów składali również fragmenty zwierząt, narzędzia, a nawet kwiaty. Taki rodzaj pochówku wskazuje więc na zdolność pierwszych człowiekowatych do wytworzenia związku pomiędzy snem a światem duchowym. Teza ta nie powinna dziwić – wszystkie do tej pory przebadane ssaki naziemne wykazują fazę snu REM (etap, w którym występuje wysoka aktywność mózgu i pojawiają się marzenia senne), a wzmianki o przekazywaniu woli bożej za pomocą snów znaleźć można w pismach świętych największych współczesnych religii (chrześcijaństwo, islam czy judaizm).

W miarę upływu czasu wierzenia pierwszych ludzi stawały się coraz bardziej złożone. Zaczęto wykonywać skomplikowane abstrakcyjne malowidła ścienne, pojawiły się figurki bogów, a religijne historie stawały się wielopłaszczyznowe. Co jednak sprawiło, że człowiekowate, potrafiące wykonywać jedynie najprostsze kamienne narzędzia, zmieniły się w istoty wysoce duchowe, próbujące poznać swoją przeszłość i przyszłość np. za pomocą gwiazd? Otóż jedną z najistotniejszych fizjologicznych zmian, mających wpływ na zwiększenie samoświadomości i rozkwit zdolności poznawczych, był rozwój mózgu.

Celem ewolucji jest zmniejszenie wydatków energetycznych przy jednoczesnym zwiększeniu wydajności procesów fizjologicznych. Rozwój i usprawnienie działania mózgu są niesamowicie korzystne ewolucyjnie – organizmy, które mają niskie zdolności intelektualne, muszą zużywać znaczną część energii na wykonanie czynności zapewniających im przetrwanie. Z kolei osobniki o wysokich zdolnościach przetwarzania informacji nie muszą każdorazowo badać otoczenia metodą prób i błędów, mogą analizować problemy w swojej głowie i podejmować tylko korzystne dla nich działania. W przypadku ludzi znaczący wzrost objętości mózgu nastąpił w plejstocenie (tzw. epoce lodowcowej). Nie sama jednak rozbudowa mózgu, ale zwiększenie jego złożoności i ewolucja regulacji procesów neurohormonalnych (np. wydzielanie dopaminy) przyczyniły się do rozwoju zdolności poznawczych człowiekowatych. Neurohormony wpływają na nasze emocje, a te z kolei pobudzają wyobraźnię. Wbrew pozorom jest to cecha adaptacyjnie niezwykle istotna – rozbudowana wyobraźnia pozwala na wyzwolenie pozytywnych emocji (np. podczas śpiewu lub tańca) czy zwiększenie motywacji. Te z kolei są niezwykle ważne dla poprawnego funkcjonowania społeczności – zmniejszenie poziomu stresu (np. podczas walki) i umiejętność nakłonienia pozostałych członków grupy do podejmowania ryzykownych działań zapewniają dobrobyt i przetrwanie. Łatwiej przekonać współbraci do podejmowania niepopularnych decyzji, tłumacząc ich celowość wolą bogów czy duchów przodków.

Jak wierzy mózg...

Nasz mózg jest ewolucyjnie przystosowany do odczuwania i poszukiwania duchowości. Układ limbiczny odpowiada za pozytywne i negatywne emocje, motywację oraz przywiązanie, a jego aktywność wiązana jest z odczuwaniem doznań religijnych. Istotną rolę odgrywają w tym hipokamp, który odpowiada przede wszystkim za pamięć, a zmiany jego funkcjonowania mogą powodować halucynacje, oraz ciało migdałowate. Ta druga struktura powiązana jest ze stanami emocjonalnymi, w tym stanami euforycznymi (odczuwanie wszelkiego rodzaju uniesień), m.in. poprzez pewien wpływ na sekrecję endogennych opioidów oraz wrażliwość na te substancje. Dodatkowo odpowiedzialna jest ona również za zachowania agresywne i może być aktywowana, gdy danej jednostce przedstawiane są wypowiedzi sprzeczne z jej świętymi wartościami (co z kolei może być przyczyną krwawych konfliktów religijnych).

Hipokamp i ciało migdałowate w połączeniu z płatem skroniowym umożliwiają ludziom przeżywanie doświadczeń mistycznych. Badania wykazały, że nadmierna stymulacja tych regionów może powodować m.in. zmiany osobowości, neofobię (strach przed nieznanym) czy zdolność do odczuć spirytystycznych (jak wrażenie przebywania poza ciałem, wizje czy słyszenie głosów). Do sytuacji takiej może dochodzić podczas ataków epilepsji lub w wyniku elektrycznej stymulacji owych obszarów mózgu. W celu zrozumienia mechanizmów pozwalających odczuwać „boską obecność” naukowcy stworzyli specjalny „boży hełm”. Urządzenie to wytwarza niewielkie pole magnetyczne o wartości 3–7 mikrotesli i oddziałuje na określone regiony mózgu, w tym płat skroniowy. Pierwsze eksperymenty wykazały, że ponad 80% badanych po włożeniu hełmu odczuwało obecność istoty wyższej, a osoby religijne rozpoznawały w niej swoje bóstwo. Sposób przeprowadzenia analiz budzi jednak wątpliwości, poza tym nie wszystkie grupy badawcze uzyskały podobne efekty przy użyciu niewielkiego pola magnetycznego. Jeśli teoria ta jest prawdziwa, oznaczać by to mogło, że niektóre wizje czy nawiedzenia bywają efektem przebywania danej jednostki w polu magnetycznym, co wiąże się z inną teorią głoszącą, że wiele miejsc kultu religijnego lokowanych było właśnie w punktach o skoncentrowanym polu magnetycznym.

Jeszcze niedawno naukowcy postulowali istnienie tzw. punktu bożego, a więc konkretnego miejsca w mózgu odpowiedzialnego za przeżycia religijne. Obecnie wiadomo już, że w doświadczanie duchowości zaangażowanych jest wiele regionów, a ich aktywność uzależniona jest od rodzaju medytacji lub modlitwy. Badania wykazały, że np. dwa rodzaje medytacji w jodze wykazują nieco odmienny wzór mózgowego przepływu krwi w układzie limbicznym i płacie ciemieniowym. Ta ostatnia struktura odpowiada m.in. za orientację w przestrzeni i czasie, w tym mistyczne poczucie rozmycia własnego ja, charakterystyczne dla niemal wszystkich wierzeń. Z kolei u sióstr karmelitanek podczas wspominania najsilniejszego momentu jednoczenia się z Bogiem aktywnych było wiele regionów mózgu, w tym wspomniany płat skroniowy oraz czołowy, wpływające m.in. na koncentrację.

Interesujące wydają się również badania, którym poddano pewnego niemieckiego biskupa. W pierwszej części eksperymentu duchowny miał przeczytać fragmenty Biblii, Koranu i Daodejing (reprezentującego chińską filozoficzną literaturę niereligijną). Analizy nie wykazały znaczących różnic w aktywacji neuronalnej podczas czytania Biblii lub Koranu (chociaż biskup nie zgadzał się z treściami przedstawionymi w drugiej księdze) w odróżnieniu od czytania Daodejing, abstrakcyjnego dla osoby z naszego kręgu kulturowego. Wskazywać by to mogło, że na poziomie neuropoznawczym nie ma znaczących różnic pomiędzy czytaniem pism różnych religii, ale przyswajanie treści chińskiej księgi wymaga większego wysiłku poznawczego ze względu na wysoki stopień enigmatyczności tekstu. W drugiej części eksperymentu duchowny modlił się podczas analiz. Wyniki badań wskazały, że w czasie odmawiania „Ojcze nasz” były aktywne podobne regiony mózgu jak podczas stanu relaksacji.

... a jak wierzy DNA?

Dotychczasowe badania, w których analizowano zaangażowanie religijne bliźniąt, wykazały, że istnieją przesłanki ku temu, by sądzić, że religijność ma podstawy biologiczne. Dziedziczenie tych skłonności może więc być złożone i podobne do dziedziczenia inteligencji. Chociaż nie zidentyfikowano do tej pory genu mądrości, naukowcy wysunęli dosyć kontrowersyjną teorię o istnieniu genu duchowności – VMAT2 (ang. vesicular monoamine transporter 2). Gen ten koduje białko transportowe, odpowiedzialne za przenoszenie niektórych transmiterów monoaminowych, jak wspomniana wcześniej dopamina. Hormon ten jest „przekaźnikiem przyjemności” i reguluje wiele procesów zachodzących w mózgu, w tym wpływa na powstawanie snów. Aktywność dopaminy często wiązana jest z zachowaniami religijnymi, a jej poziom wzrasta podczas medytacji. Specyfika owego transmitera oraz fakt, że zarówno niedobór dopaminy, jak i zmiany struktury lub ekspresji VMAT2 zaobserwowano np. w chorobie Parkinsona (pacjenci cierpiący na to schorzenie wykazują mniejszą skłonność do zachowań religijnych w porównaniu z osobami zdrowymi), sugerują, że VMAT2 to jeden z istotnych genów regulujących rozwój wierzeń religijnych. Badania te rodzą jednak wiele pytań i zagadnienie to powinno być poddane dalszym analizom.

Człowiek mógł stworzyć Boga we własnym umyśle, ale Bóg mógł również wyposażyć człowieka w mechanizmy pozwalające mu na poznanie bożej natury.

Poszukiwanie przez nas wymiaru duchowego życia nie zależy tylko od indywidualnych predyspozycji poszczególnych osób, na które najprawdopodobniej wpływa aktywność wielu genów, ale również (podobnie jak w wypadku inteligencji) od czynników środowiskowych. Wszelkie doświadczenia, jak trauma, stres, dieta, używki, zostają „odnotowane” w naszym materiale genetycznym i mogą mieć wpływ nawet na funkcjonowanie naszego potomstwa. Odbywa się to bez zmiany sekwencji kodu genetycznego, jedynie poprzez dołączenie do niego odpowiednich znaczników. Najlepiej poznanymi modyfikacjami są metylacja DNA (dodanie grupy metylowej do zasady azotowej) i modyfikacje histonów (np. acetylacja lub metylacja owych białek). Szczególnie te ostatnie analizowane były w kontekście medytacji. Badania wykazały, że po odbyciu owej praktyki nastąpił wzrost acetylacji histonu H4 (H4ac) przy jednoczesnym spadku ekspresji enzymu usuwającego ten znacznik – deacetylazy histonów HDAC. Dodatkowo stwierdzono, że medytacja może mieć pozytywny wpływ na osoby cierpiące na chroniczne choroby z występującymi stanami zapalnymi – ze względu na spadek ekspresji genów odpowiedzialnych za powstawanie tych stanów.

Duchowa terapia

Nie tylko medytacja pozytywnie wpływa na nasze zdrowie. Już praktyki szamańskie ludzi górnego paleolitu miały na celu poprawę homeostazy ich organizmu, zapewniającą im większe szanse na przetrwanie. Uważa się, że odprawianie pewnych rytuałów obniżało poziom psychofizjologicznego stresu, zwiększało płodność oraz wyciszało aktywność układu współczulnego (motywującego nas do walki lub ucieczki), co zapewniało efektywny odpoczynek i relaksację.

Również badania przeprowadzone z udziałem ludzi współczesnych wykazały zdrowotny wpływ wiary na nasz organizm. Zaangażowanie religijne i przeżycia duchowe zmniejszają poziom stresu, ryzyko wystąpienia depresji czy ograniczają skłonności samobójcze. Dodatkowo osoby praktykujące żyją średnio siedem lat dłużej niż te nigdy nieuczęszczające na spotkania religijne. U ludzi młodych, zamieszkujących duże miasta, religijność była istotnym czynnikiem warunkującym mniejsze używanie/nadużywanie alkoholu lub narkotyków. Poza tym wiara ułatwia również rekonwalescencję po przebytej chorobie, np. transplantacji serca, a osoby nieuleczalnie chore, które oddają się praktykom religijnym czy medytacji, wykazują większe zadowolenie z życia, mniejszy poziom stresu i bólu oraz mniejszy strach przed śmiercią. Religijność zapewnia również wsparcie danej grupy społecznej, kontakt z innymi osobami i poczucie zrozumienia.

Nie zawsze jednak przeżycia duchowe przynoszą opisane korzyści. Naukowcy stwierdzili, że u osób w okolicach 60. roku życia „narodzonych na nowo”, a więc po doznaniu silnego przeżycia religijnego, następował szybszy zanik hipokampu (zmniejszenie objętości, na które wpływać może obumieranie neuronów, obkurczanie się ich wypustek czy ustanie powstawania nowych komórek) w porównaniu z osobami bez podobnego doświadczenia. Badania MRI wykonywano co dwa lata w przedziale czasowym 2–8 lat, a zmiany nie były wynikiem obniżenia się czy podwyższenia statusu społecznego, działania czynników demograficznych czy chorób psychicznych, np. depresji (pewne badania wskazują jednak, że hipokamp, który zaangażowany jest w wizualne halucynacje, może zmniejszać się u osób chorych np. na schizofrenię). Ich przyczyną może być fakt, że ludzka psychika źle znosi gwałtowne doznania przewartościowujące życie.

Żadne badania jednak nie mogą potwierdzić istnienia sił nadprzyrodzonych ani mu zaprzeczyć. Człowiek mógł stworzyć Boga we własnym umyśle, ale Bóg mógł również wyposażyć człowieka w mechanizmy pozwalające mu na poznanie bożej natury. Wiara i religia są kwestiami indywidualnymi, a nauka ma jedynie za zadanie pomóc w ich zrozumieniu. Poznanie mechanizmów rodzenia się religijności jest niezwykle istotne, gdyż mimo wielu zalet, jakie niesie z sobą doświadczanie duchowości, wierzenia ortodoksyjne czy fanatyzm religijny były niejednokrotnie przyczynami krwawych konfliktów (krucjaty, ataki terrorystyczne itp.). Zrozumienie sposobów odczuwania boskości może więc zapobiec rozlewowi krwi. I chociaż wymaga to przeprowadzenia jeszcze wielu badań, może być punktem wyjścia do rozmów i przemyśleń.

Czy wiesz, że...

Nie tylko ludzie mają rytuały pogrzebowe. Afrykańskie słonie przejawiają duże przywiązanie do ciał zmarłych przedstawicieli swojego gatunku, badają zwłoki i wykazują duże zainteresowanie kośćmi zmarłych osobników, nawet spoza swojego stada. Dodatkowo wracają one podobno regularnie do miejsc, w których znajdują się kości ich krewnych. Żałobę po śmierci swoich bliskich i swego rodzaju pogrzeb odprawiają również niektóre ssaki morskie. Rytuały takie zaobserwowano m.in. u delfinów czy orek, które zostają w bliskim kontakcie z ciałami np. zmarłego potomstwa przez wiele dni.

Naukowcy dowiedli, że osoby wierzące często ważą więcej w porównaniu z osobami niepraktykującymi, jeśli religia, którą wyznają, nie zakłada ścisłej diety lub określonego stylu życia.

Symbole wykorzystywane do wzmocnienia pewnych zachowań i postaw mogą zmieniać aktywność naszego mózgu. Badania z użyciem rezonansu magnetycznego wykazały, że negatywne symbole religijne (jak pentagramy) hamują działanie kory wzrokowej. To może z kolei sugerować, iż nasze przekonania i postawy mogą regulować pierwotną odpowiedź tej części mózgu na bodźce zewnętrzne.

Wiedza i Życie 2/2017 (986) z dnia 01.02.2017; Fizjologia; s. 62

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną