Łowcy-zbieracze strzelali truciznami 60 tys. lat temu
|
|
W przyrodzie kolor wściekle żółty bywa stosowany ku przestrodze (patrz: liściołaz żółty) czy jako kamuflaż (patrz: modliszka storczykowa). W Pulsarze natomiast – to sygnał końca embarga, które prestiżowe czasopisma naukowe nakładają na publikowane przez badaczy artykuły. Tekst z żółtym oznaczeniem dotyczy więc doniesienia, które zostało upublicznione dosłownie przed chwilą. |
Zespół kierowany przez Sven Isaksson na pięciu z dziesięciu zbadanych gotów strzał z kwarcu z jaskini Umhlatuzana Rock Shelter znalazł ślady toksyn. Konkretnie: buphandryny i epibuphanizyny. Związki te występują w roślinach z rodziny amarylkowatych, a najpewniejszym kandydatem jest Boophone disticha, zwana „trującą cebulą”. Co ciekawe, zapisy z XVIII w. potwierdzają jej użycie w historycznych truciznach do strzał, co wzmacnia interpretację archeologów.
Nie była to broń natychmiastowego rażenia – toksyny działały powoli i zwierzę stopniowo słabło. Oznacza to, że łowcy musieli rozumieć opóźnione skutki trucizny, przewidywać zachowanie rannej zwierzyny i planować pościg. Polowanie stawało się procesem rozciągniętym w czasie, wymagającym pamięci, abstrakcyjnego myślenia i złożonego wnioskowania przyczynowo-skutkowego. Jak podkreślają autorzy, trucizna to narzędzie chemiczne, a to zmienia reguły gry.
Sięgnij do źródeł
Badania naukowe: Researchers discover traces of poison on stone arrows dated to 60,000 years ago in southern Africa
W praktyce oznaczało to doskonałą znajomość flory. Wiedza o tym, które rośliny trują, jak je przetwarzać, jak długo zachowują właściwości i jak działają na różne gatunki zwierząt, musiała być przekazywana i podtrzymywana przez pokolenia. A zatem była elementem kultury. Ówcześni ludzie musieli także być niezwykle dokładni: używać toksyn w taki sposób, by nie była szkodliwa dla ludzi. Nanoszono je na groty w bardzo dawkach wystarczających, by osłabić zwierzę i zaburzyć pracę układu nerwowego lub krążenia, ale zbyt małych, by „nasączyć” całe ciało toksyną (alkaloidy działały miejscowo i przy określonym stężeniu, a w mięśniach szybko się rozcieńczały lub rozkładały). Dodatkowo mięso wokół rany było po prostu wycinane i wyrzucane, a spożywano resztę tuszy, co jest praktyką dobrze znaną z etnografii i historycznych opisów polowań z użyciem trucizn w Afryce. Gdyby taka technologia prowadziła do śmierci ludzi, nie przetrwałaby tysiącleci. Jej długie trwanie pokazuje, że była skuteczna i bezpieczna.
Odkrycie z Umhlatuzany pokazuje, że późnoplejstoceńscy łowcy-zbieracze nie byli prostymi użytkownikami kamienia. Dysponowali technologią, która łączyła przyrodniczą wiedzę, planowanie i cierpliwość. Zabójstwo z opóźnieniem było jednym z ich największych wynalazków.
Dziękujemy, że jesteś z nami. To jest pierwsza wzmianka na ten temat. Pulsar dostarcza najciekawsze informacje naukowe i przybliża najnowsze badania naukowe. Jeśli korzystasz z publikowanych przez Pulsar materiałów, prosimy o powołanie się na nasz portal. Źródło: www.projektpulsar.pl.