Reklama
Grot strzały ze śladami związków organicznych. Grot strzały ze śladami związków organicznych. Marlize Lombard / Archiwum
Człowiek

Łowcy-zbieracze strzelali truciznami 60 tys. lat temu

Trucizny, toksyny, jady
Środowisko

Trucizny, toksyny, jady

Prawdopodobnie wszyscy znają takie trucizny jak cyjanek i arszenik i wiedzą, że jad węża czy skorpiona może być śmiertelnie niebezpieczny. Ale chyba niewielu zdaje sobie sprawę, że swojskie ziemniaki czy konwalie majowe mogą być równie groźne.

Do niedawna najstarsze dowody używania toksyn na broni myśliwskiej datowano na środkowy holocen. Nowe badania przesuwają tę granicę aż do późnego plejstocenu.
Z ostatniej chwili|Z ostatniej chwili

W przyrodzie kolor wściekle żółty bywa stosowany ku przestrodze (patrz: liściołaz żółty) czy jako kamuflaż (patrz: modliszka storczykowa). W Pulsarze natomiast – to sygnał końca embarga, które prestiżowe czasopisma naukowe nakładają na publikowane przez badaczy artykuły. Tekst z żółtym oznaczeniem dotyczy więc doniesienia, które zostało upublicznione dosłownie przed chwilą.

Zespół kierowany przez Sven Isaksson na pięciu z dziesięciu zbadanych gotów strzał z kwarcu z jaskini Umhlatuzana Rock Shelter znalazł ślady toksyn. Konkretnie: buphandryny i epibuphanizyny. Związki te występują w roślinach z rodziny amarylkowatych, a najpewniejszym kandydatem jest Boophone disticha, zwana „trującą cebulą”. Co ciekawe, zapisy z XVIII w. potwierdzają jej użycie w historycznych truciznach do strzał, co wzmacnia interpretację archeologów.

Nie była to broń natychmiastowego rażenia – toksyny działały powoli i zwierzę stopniowo słabło. Oznacza to, że łowcy musieli rozumieć opóźnione skutki trucizny, przewidywać zachowanie rannej zwierzyny i planować pościg. Polowanie stawało się procesem rozciągniętym w czasie, wymagającym pamięci, abstrakcyjnego myślenia i złożonego wnioskowania przyczynowo-skutkowego. Jak podkreślają autorzy, trucizna to narzędzie chemiczne, a to zmienia reguły gry.

W praktyce oznaczało to doskonałą znajomość flory. Wiedza o tym, które rośliny trują, jak je przetwarzać, jak długo zachowują właściwości i jak działają na różne gatunki zwierząt, musiała być przekazywana i podtrzymywana przez pokolenia. A zatem była elementem kultury. Ówcześni ludzie musieli także być niezwykle dokładni: używać toksyn w taki sposób, by nie była szkodliwa dla ludzi. Nanoszono je na groty w bardzo dawkach wystarczających, by osłabić zwierzę i zaburzyć pracę układu nerwowego lub krążenia, ale zbyt małych, by „nasączyć” całe ciało toksyną (alkaloidy działały miejscowo i przy określonym stężeniu, a w mięśniach szybko się rozcieńczały lub rozkładały). Dodatkowo mięso wokół rany było po prostu wycinane i wyrzucane, a spożywano resztę tuszy, co jest praktyką dobrze znaną z etnografii i historycznych opisów polowań z użyciem trucizn w Afryce. Gdyby taka technologia prowadziła do śmierci ludzi, nie przetrwałaby tysiącleci. Jej długie trwanie pokazuje, że była skuteczna i bezpieczna.

Odkrycie z Umhlatuzany pokazuje, że późnoplejstoceńscy łowcy-zbieracze nie byli prostymi użytkownikami kamienia. Dysponowali technologią, która łączyła przyrodniczą wiedzę, planowanie i cierpliwość. Zabójstwo z opóźnieniem było jednym z ich największych wynalazków.


Dziękujemy, że jesteś z nami. To jest pierwsza wzmianka na ten temat. Pulsar dostarcza najciekawsze informacje naukowe i przybliża najnowsze badania naukowe. Jeśli korzystasz z publikowanych przez Pulsar materiałów, prosimy o powołanie się na nasz portal. Źródło: www.projektpulsar.pl.

Reklama