Polacy badają dziedzictwo pierwszej migracji islamu: być może najstarszy meczet w Afryce
Negasz, niewielka miejscowość położona w górach północnego Tigraju w północnej Etiopii. Według tradycji to właśnie tu w 615 r. trafili pierwsi towarzysze proroka Mahometa, uciekający przed prześladowaniami na Półwyspie Arabskim. Trafili do chrześcijańskiego królestwa Aksum, znanego w źródłach arabskich jako al-Nadżaszi. Ta tzw. Pierwsza Hidżra zapisała się w historii jako symbol międzyreligijnej gościnności i do dziś jest żywa w lokalnej pamięci. – Muzułmańscy migranci zostali przyjęci niezwykle życzliwie, przez władcę jednego z pierwszych chrześcijańskich państw świata – podkreśla prof. Kamil Kuraszkiewicz. To nie była tolerancja „z konieczności”, lecz świadoma decyzja polityczna i etyczna. Przybysze nie zostali odizolowani ani potraktowani jak obcy – stali się częścią lokalnej wspólnoty. – I to jest w tej historii najbardziej zaskakujące, bo pokazuje, że relacje między religiami na samym początku ich dziejów wyglądały zupełnie inaczej, niż podpowiadają nam współczesne stereotypy – dodaje archeolog.
Badacze dokumentują zarówno materialne pozostałości dawnej osady, jak i przekazy najstarszych mieszkańców Negaszu. Ruiny meczetu – z mihrabem, kamiennym podestem dla muezzina i wydzieloną przestrzenią modlitwy dla kobiet – wskazują, że była to budowla wtopiona w lokalną tradycję architektoniczną, bliższa domowi niż monumentalnej świątyni. Być może dlatego, że pierwsze modlitwy odbywały się w prywatnych domach, a meczet powstał dopiero po pewnym czasie.
Jak zaznacza prof. Kuraszkiewicz, stało się to wtedy, gdy wspólnota się ustabilizowała i pojawiła się potrzeba wzniesienia osobnej budowli sakralnej. – Właśnie ustalenie momentu jego budowy jest dziś jednym z naszych kluczowych celów badawczych – informuje badacz.
Projekt NeGaSh ma też wymiar wykraczający poza badania naukowe. Tigraj to region, który zaledwie trzy lata temu wyszedł z wyniszczającej wojny domowej, pozostawiającej po sobie nie tylko zniszczenia materialne, ale i głębokie rany społeczne. Współpraca w terenie z lokalnymi instytucjami, naukowcami i mieszkańcami ma ogromne znaczenie psychologiczne i symboliczne. – Pracujemy w międzynarodowym zespole, który łączy badaczy z różnych krajów i tradycji – zaznacza archeolog. – Nasi etiopscy partnerzy są świetnymi fachowcami niezwykle energicznymi, konkretnymi i nastawionymi na odbudowę. Mamy poczucie, że ten projekt realnie pomaga wracać do normalności.
Zakończona właśnie kampania była pierwsza i stosunkowo krótka. Badacze podkreślają, że to dopiero początek długofalowych prac. I że dopiero one pozwolą odpowiedzieć na pytania o dokładne datowanie meczetu, rozwój osady i codzienne relacje między pierwszymi muzułmanami a chrześcijańskimi mieszkańcami Aksum.