Żadnej pracy się nie bały. Archeologia obala mity o pozycji kobiet w pradziejach
Spór o miejsce kobiet w pradziejach trwa od XIX w., gdy uczeni zaczęli rekonstruować pierwsze formy organizacji społecznych. W silnie patriarchalnym świecie ogromną popularność zdobyła hipoteza szwajcarskiego historyka prawa Johanna Jakoba Bachofena. W „Das Mutterrecht” (Prawo matki) z 1861 r. twierdził, że pierwotnie to kobiety odgrywały w społecznościach centralną rolę. Dla wielu była to wizja równie niepokojąca, co dla starożytnych Greków opowieści o Amazonkach. Mimo to przez dekady inspirowała filozofów i socjologów.
Z czasem jednak wahadło wychyliło się w drugą stronę. Ponieważ archeolodzy nie znajdowali dowodów na uniwersalny matriarchat, prehistorię zdominował obraz „mężczyzny łowcy” (Man the Hunter). Kobiety – nawet kiedy wprowadzono pojęcie „zbieraczek” (Woman the Gatherer) – pozostawały na drugim planie. Powrót do bardziej egalitarnych wizji przyniosły dopiero lata 70. XX w. i prace Marii Gimbutas – amerykańskiej archeolożki pochodzenia litewskiego.
Kto wędrował, kto zostawał
Na podstawie analizy figurek kobiecych i neolitycznych osad badaczka stwierdziła, że pierwsi rolnicy czcili wielką boginię i tworzyli pokojowe, egalitarne społeczności, zdominowane później przez Indoeuropejczyków, czyli patriarchalne ludy stepowe. Jej teorię wyśmiewano, bo figurki kobiet nie musiały świadczyć o matriarchacie. Poza tym badania kości i pochówków dowodziły, że w początkach neolitu pozycja kobiet zaczęła raczej spadać, a nie rosnąć. Z czasem pojawił się bardziej zniuansowany obraz: podział ról był zmienny, a dominacja mężczyzn nie wydawała się już tak oczywista. Przez ostatnie lata przeważało przekonanie, że nierówności narastały wraz z rolnictwem i rozwojem złożonych społeczeństw.
Tę narrację podważa jednak francuska badaczka Anne Augereau. W wydanej w tym roku książce „Une préhistoire des femmes” (Prehistoria kobiet) przekonuje, że korzenie nierówności sięgają znacznie głębiej – aż do paleolitu. Według niej dane izotopowe, analizy DNA i badania mikrourazów kości wskazują, że przewaga mężczyzn ma związek z organizacją pracy i mobilnością już w społecznościach łowiecko-zbierackich. Ważną funkcję miała tu pełnić patrylokalność – sytuacja, w której to kobiety częściej zmieniały miejsce zamieszkania, a mężczyźni pozostawali „u siebie”, kontrolując zasoby.
Abstrahując od tego, że patrylokalność nie musi dowodzić dominacji mężczyzn, nic nie wskazuje, by praktykowano ją w paleolicie. Co prawda wedle najnowszych badań pojawiała się w niektórych późnych społecznościach łowiecko-zbierackich, jednak zazwyczaj następowało to w wyniku kontaktów z rolnikami. Nie mamy zatem do czynienia z „odwiecznym” modelem społecznym, lecz z wynikiem interakcji i przenikania się różnych tradycji. Co więcej, są dobrze udokumentowane przypadki odwrotne, takie jak społeczności z I tys. p.n.e. w Dorset – tu analizy genetyczne wskazują na model matrylokalny. Pominięcie takich przykładów sprawia, że obraz proponowany przez Augereau staje się jednostronny.
Kto polował, kto gotował
Drugim filarem argumentacji Francuzki jest podział pracy. Kości mężczyzn częściej noszą ślady urazów po polowaniach lub walce. Kości kobiet – po ręcznej obróbce roślin. Co sugeruje, że już w najstarszych społecznościach mogły istnieć struktury sprzyjające przewadze mężczyzn. Tyle że tu również obraz zaczyna się komplikować. Coraz więcej danych dowodzi, że kobiety także polowały. Augereau wspomina co prawda grób zmarłej 9 tys. lat temu na polowaniu nastolatki z Wilamaya Patjxa w Peru, pochowanej z zestawem narzędzi łowieckich. Podkreśla jednak, że „kobiety polujące zapewne istniały, ale pozostawały w mniejszości”. Tyle że analizy podobnych pochówków z obu Ameryk wykazały, że kobiet myśliwych było znacznie więcej, niż dotychczas zakładano.
Bardzo istotne są też ślady zużycia zębów, które wykorzystywano od zawsze jako „trzecią rękę”. Różne typy pracy pozostawiają odmienne ślady: podłużne rysy i silne starcie po obróbce skór, drobniejsze mikrorysy i polerowanie po działaniach z włóknami, a nieregularne uszkodzenia po trzymaniu twardych materiałów. W wielu społecznościach (m.in. u Inuitów) wzorce zużycia są podobne u obu płci, co może świadczyć o współdzieleniu czynności. A jeśli nawet są różnice, to nie można na ich podstawie uznać dominacji mężczyzn nad kobietami.
Augereau odwołuje się do koncepcji włoskiej antropolożki Paoli Tabet, która twierdziła, że różnice między pracami kobiet i mężczyzn to nie kwestia kompetencji ani biologii, lecz dostępu do narzędzi i technologii. To kontrola nad środkami produkcji – od broni po bardziej zaawansowane narzędzia – stawia mężczyzn na pozycji uprzywilejowanej.
Kobiety, nawet jeśli wykonują ciężką i czasochłonną pracę, często robią to przy użyciu prostszych technik lub gołymi rękami, co ogranicza ich sprawczość i możliwości akumulacji zasobów. Dlatego podział pracy staje się mechanizmem strukturalnej nierówności. Augereau twierdzi, że wraz z pojawieniem się koła garncarskiego czy pługa mężczyźni podejmowali się prac wcześniej kobiecych. Materiał archeologiczny rzadko pozwala jednak przypisać konkretne technologie do jednej płci, nie mówiąc o momencie ich „przejęcia”. Co więcej, niemal wszystkie przykłady, na które się tu powołuje badaczka, dotyczą neolitu. Wyjaśnienie na tej podstawie relacji między płciami w paleolicie jest nieuzasadnione.
Kto katem, kto ofiarą
Augereau w urazach kości czaszek i twarzy u kobiet widzi skutki przemocy domowej. Były one – dowodzi więc badaczka – bardziej narażone na kontrolę i przemoc ze strony partnerów lub członków wspólnoty. Swoją teorię znów opiera jednak w większym stopniu na obserwacjach etnograficznych, według których to mężczyźni częściej stosują przemoc, bo polując, mają kontrolę nad bronią, a przede wszystkim charakteryzują się większą siłą i skłonnością do agresji.
Tymczasem ślady na kościach rzadko pozwalają jednoznacznie określić przyczynę urazu, który może być wynikiem wypadku, polowań czy konfliktów międzygrupowych. W przeszłości to mężczyźni mieli większą liczbę obrażeń, częściej bowiem uczestniczyli w polowaniach czy bójkach. Przejście od obecności przemocy do wniosku o systemowej dominacji jednej płci to kolejny skrót interpretacyjny.
Teza jakoby nierówność płci miała korzenie w paleolicie jest archeologicznie nie do udowodnienia. W materiale bardziej jednoznacznie da się ją zauważyć dopiero wraz z przejściem na rolnictwo i osiadłym życiem. Wówczas bowiem zwiększyła się zależność od ziemi i dziedziczenia, doszło do kumulacji dóbr, a zatem kontrola nad reprodukcją kobiet zaczęła mieć większe znaczenie. To wszystko sprzyjało utrwaleniu struktur patriarchalnych.
Kto uogólnia, kto interpretuje
W 2009 r. ukazała się książka „The Invisible Sex” (Niewidzialna płeć). James M. Adovasio, Olga Soffer i Jake Page zwracali w niej uwagę, że problem nie polega na braku danych o kobietach, lecz na tym, jak je interpretujemy. Przez dekady archeologia skupiała się na kamieniach, broni, narzędziach, a więc na śladach aktywności częściej przypisywanej mężczyznom.
Tymczasem wiele kluczowych technologii – od produkcji odzieży po wytwarzanie sieci czy pojemników – pozostaje niemal niewidocznych w zapisie archeologicznym, choć mogły mieć fundamentalne znaczenie dla przetrwania i ekspansji Homo sapiens. Nowe badania, na które powołuje się Augereau, niewątpliwie poszerzają naszą wiedzę, ale – jak słusznie zauważył Brian Fagan, emerytowany profesor University of California i autor kilkudziesięciu książek popularnonaukowych o prehistorii – „i tak wiele pytań o relacje między kobietami a mężczyznami w pradziejach pozostaje poza naszym zasięgiem”.
Badacze od zawsze uogólniają i tworzą jednowymiarowe modele. Tymczasem coraz więcej badań pokazuje, że przeszłość była raczej mozaiką społeczności o różnych sposobach organizacji życia i relacji między kobietami a mężczyznami. Ta różnorodność może być najbardziej charakterystyczną cechą ludzkich dziejów przed pojawieniem się wielkich cywilizacji. David Graeber i David Wengrow w „Narodzinach wszystkiego” podkreślają, że ludzie przez tysiące lat potrafili zmieniać struktury społeczne w zależności od warunków środowiskowych, sposobu gospodarowania czy lokalnych tradycji.
Francuska archeolożka uważa, że obraz egalitarnych pradziejów to bardziej „projekcja współczesnych wyobrażeń niż wniosek wynikający z danych”. Nawet jeśli ma rację, to jej argumenty nie są przekonujące. W niewielkich rodzinnych społecznościach łowiecko-zbierackich egalitaryzm był nie tyle jakąś odgórną ideologią, ile warunkiem przetrwania, bo w obliczu zagrożenia wypadkiem lub śmiercią najbliższych każdy dorosły musiał radzić sobie sam.
Czy fakt, że kobiety w paleolicie były samodzielne i „żadnej pracy się nie bały”, wystarczał, żeby nigdy nie odczuwały przewagi siłowej swoich partnerów? Pewnie nie. To, jak radziły sobie z tą fizyczną asymetrią, pozostaje jednak jedną z tych kwestii, których nie da się jednoznacznie rozstrzygnąć na podstawie samego materiału kostnego.
Kto stwierdza, kto pyta
W wielu współczesnych społecznościach łowiecko-zbierackich podział ról bywa bardzo elastyczny – panie polują, panowie opiekują się dziećmi. W przeszłości zatem dopiero wraz ze wzrostem liczebności grup, pojawieniem się trwałych osad czy rozbudowanych sieci współpracy społecznej różnicowanie ról stawało się wyraźniejsze. Tyle że nie we wszystkich wspólnotach prowadziło to do podporządkowania kobiet, choć naturalnie większa agresja i rywalizacja między mężczyznami z pewnością wpływała na dynamikę relacji społecznych.
Historia kobiet przez stulecia była pomijana jako mało istotne tło wielkich dziejów. Nic więc dziwnego, że także prehistoria stała się przestrzenią, w której szukamy odpowiedzi na pytania o źródła nierówności, o podział ról i o to, co w ludzkich relacjach było historycznym wyborem, a co biologicznym ograniczeniem. Interpretacje dotyczące kobiet budzą wiele emocji, ponieważ nie chodzi w nich wyłącznie o to, czy polowały, dziedziczyły, odprawiały rytuały albo zajmowały wysoką pozycję w swoich wspólnotach. Rzecz w tym, czy nierówność między płciami jest czymś „odwiecznym”, czy raczej układem społecznym, który przybierał bardzo różne formy i zmieniał się w czasie.
W tym sensie archeologia wpływa na to, jak opowiada się początki naszego świata i jakie miejsce wyznacza w tej opowieści kobietom. Im silniej te pytania trafiają do debaty publicznej, tym większa pokusa, by z danych archeologicznych wydobywać nie tyle złożoność przeszłości, ile gotowe odpowiedzi na współczesne spory. Prehistoria uczy jednak ostrożności wobec prostych narracji.
Anne Augereau, chcąc rozprawić się z naiwnymi wyobrażeniami o pradawnym matriarchacie, momentami przesuwa wahadło zbyt daleko w drugą stronę. Fakt, że często powołuje się na te same przykłady, które innym służyły, by dowodzić egalitarności i równości płci, pokazuje, jak bardzo wnioski w archeologii zależą od zadanych pytań. Te zaś zmieniają się z czasem. Dlatego spór o kobiety w prehistorii raczej się nie skończy – będzie wracał jak bumerang, za każdym razem w trochę innej formie.
Dowiedz się więcej
"Homo nieprymitywny - spotkanie popularnonaukowe"
14 maja 2026 r., godz. 18, Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie (ul. Marszałkowska 103)
W ramach programu wydarzeń towarzyszących wystawie „Julie Mehretu. Kairos / Wariacje duchologiczne" MSN oraz Pulsar - portal popularnonaukowy, wspólnie przygotowały cykl spotkań z wybitnymi osobami współczesnej polskiej nauki.
Julie Mehretu w swojej twórczości często odnosi się do wizualizacji danych, systemów kategoryzacji wiedzy czy metod wizualizowania rzeczywistości. Jak czytamy w tekście kuratorskim do wystawy jej wielowarstwowe prace oddają tempo, niejednoznaczność i skomplikowanie dzisiejszego świata, a cała twórczość jest zaproszeniem do wyjścia poza schemat prostych rozwiązań i uniwersalizujących opowieści.
Podążając za duchem prac Julie Mehretu, proponujemy zrobienie kroku na terytorium nauki, która oferuje alternatywne i równoległe wobec sztuki sposoby mierzenia się ze złożonością świata społecznego, politycznego i ekonomicznego; głęboką historią gatunku homo sapiens i zaskakującym obrazem naszych pradziejów; a nawet – ontologicznym statusem rzeczywistości w skali mikro i makro.
W rozmowie udział wezmą:
Małgorzata Kot, archeolog, prowadzi badania wykopaliskowe w Polsce, Czarnogórze oraz Uzbekistanie. W ostatnim, czasie swoje zainteresowania koncentruje na stanowiskach jaskiniowych, które kryją o wiele więcej ciekawych historii niż tylko tajemnice ostatnich neandertalczyków. Obecnie pracuje w Centrum Nowych Technologii Uniwersytetu Warszawskiego.
Agnieszka Krzemińska, z wykształcenia archeolożka, jest dziennikarką tygodnika Polityka i Pulsar - portal popularnonaukowy, w których zajmuje się pisaniem o przeszłości i tłumaczeniem, jaki wpływa na współczesność. Autorka czterech książek, w tym najnowszej „Homo nie tylko sapiens. Inna opowieść o naszych przodkach".
Iwona Sobkowiak-Tabaka, profesor archeologii na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Jej zainteresowania naukowe koncentrują się na relacjach między człowiekiem a środowiskiem naturalnym w pradziejach, ze szczególnym uwzględnieniem organizacji przestrzennej obozowisk oraz precyzyjnej rekonstrukcji ich chronologii w mikroskali.
Więcej informacji w wydarzeniu na Facebooku: Homo nieprymitywny - spotkanie popularnonaukowe