Reklama
Całoroczna Stacja Polarna Concordia we wnętrzu Antarktydy została zbudowana wspólnie przez Włochy i Francję. Działa od 2005 r. Całoroczna Stacja Polarna Concordia we wnętrzu Antarktydy została zbudowana wspólnie przez Włochy i Francję. Działa od 2005 r. Jessica Studer
Człowiek

Kiedy pod biegunem rodzi się gniew i jak nie zabrać go na Marsa

Świątynie na górskich szczytach: miejsca spokoju, kontemplacji i zbliżenia do strefy boskiej
Człowiek

Świątynie na górskich szczytach: miejsca spokoju, kontemplacji i zbliżenia do strefy boskiej

Oddalenie miejsc kultu od ośrodków zamieszkanych przez ludzi oznaczało możliwość odbywania do nich pielgrzymek. Pokonanie długiej drogi, nierzadko połączonej z wymagającą wspinaczką, powodowało, że pielgrzym czuł się spełniony i uważał, że dokonał ważnej rzeczy w życiu, która zbliży go do osiągnięcia duchowej przemiany. [Artykuł także do słuchania]

Stacja polarna Concordia usytuowana jest we wnętrzu Antarktydy Wschodniej. Wśród wielu prowadzonych tu badań są projekty medyczne i psychologiczne, także finansowane przez Europejską Agencję Kosmiczną. Ich wyniki zostaną wykorzystane podczas planowania misji marsjańskiej.

Co roku zimę w Concordii spędza kilkunastu naukowców. Przez 9 mies. są odcięci od świata i zdani wyłącznie na siebie. Dlatego psycholodzy sprawdzili, jak grupa sobie z tym radzi. Wyniki badań ukazały się w „PNAS”. Okazało się, że w kolejnych miesiącach pobytu w Concordii ludzie czuli się ze sobą coraz gorzej. Źle znosili nie tyle samą izolację, ile konieczność stałego przebywania w bliskim kontakcie fizycznym z innymi. W rezultacie już w połowie pobytu mała społeczność stacji polarnej utraciła spójność. Coraz częściej w raportach uczestników misji ujawniały się łagodne symptomy paranoi, takie jak podejrzliwość i nieufność.

Co ciekawe, wzrostowi nieufności nie towarzyszyło zmniejszenie częstotliwości bezpośrednich kontaktów, przeciwnie – nasilono je. Potwierdzały to zapisy sensorów bliskości fizycznej, które nosili zimujący w Concordii. Problem polega na tym, że te kontakty coraz bardziej ograniczały się do wąskiego kręgu „przyjaciół”. Z kolei pomiędzy kręgami narastała wrogość. „Podczas długiej i realnej izolacji na małej przestrzeni ciągła obecność innych osób może zwiększać presję psychiczną i osłabiać, a nie wzmacniać więzi społeczne” – konkludują autorzy badań.

Wiedza i Życie 7/2026 (1099) z dnia 01.07.2026; Sygnały; s. 7
Oryginalny tytuł tekstu: "Gniew pod biegunem"
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną