Reklama
Pulsar - wyjątkowy portal naukowy. Pulsar - wyjątkowy portal naukowy. Wiltshire Museum / Archiwum
Człowiek

Kopernik nie był kobietą. Szaman i metalurg ze Stonehenge już tak

Żadnej pracy się nie bały. Archeologia obala mity o pozycji kobiet w pradziejach
Człowiek

Żadnej pracy się nie bały. Archeologia obala mity o pozycji kobiet w pradziejach

Czy nierówność między płciami istniała zawsze? A może to tylko jedna z wielu możliwych wersji ludzkiej historii – najlepiej udokumentowana, bo spisana później? [Artykuł także do słuchania]

Lubię takie doniesienia. Nie dlatego, że na siłę udowadniają, jakoby kobiety były głównymi bohaterkami dziejów. Rzecz w tym, że przypominają, jak bardzo nasz obraz przeszłości zależy od tego, kto ją opisuje i przez jakie okulary patrzy. [Artykuł także do słuchania]

Kilka dni temu świat obiegła wiadomość z Wielkiej Brytanii. Słynny „Upton Lovell Shaman” – pochowany ok. 1800 r. p.n.e. w pobliżu Stonehenge człowiek wyposażony w zestaw narzędzi do obróbki metali i przedmiotów o prawdopodobnie rytualnym znaczeniu – okazał się kobietą. Tak wykazała analiza starożytnego DNA przeprowadzona przez zespół Toma Bootha z Ancient Genomics Laboratory w Francis Crick Institute w Londynie. Przez ponad dwa stulecia niemal nikt nie miał żadnych wątpliwości co do tego, że rzemieślnik był mężczyzną. Publikacja naukowa jeszcze się nie ukazała, ale sam wynik pokazuje, jak łatwo wyobrażenia odkrywców przenosi się na odległą przeszłość. I nie jest to odosobniony przypadek.

Gospodyni, której odebrano sprawczość

Niedawno w „Journal of Roman Archaeology” ukazała się praca Tamary Lewit poświęcona rzymskiej vilice – zarządczyni wielkiego gospodarstwa rolnego. Od dawna była obecna w źródłach: wspominają o niej prawnicy, autorzy traktatów rolniczych i inskrypcje nagrobne. Problem polegał na tym, że historycy często sprowadzali jej rolę do funkcji gospodyni domowej, pilnującej kuchni i służby.

Lewit wróciła do tych samych tekstów i przeczytała je bez XIX-wiecznych okularów. Najważniejszym źródłem okazał się traktat Kolumelli z I w. Autor rzeczywiście cytuje greckiego filozofa Ksenofonta, który uważał, że „naturalnym” miejscem kobiety jest dom. Wielu badaczy uznało ten pogląd za opis rzymskiej rzeczywistości. Tymczasem Kolumella wyraźnie zaznacza, że przywołuje cudze słowa, a następnie przedstawia zupełnie inny zakres obowiązków viliki. To ona nadzorowała produkcję wina i oliwy – dwóch najważniejszych źródeł dochodu rzymskich majątków. Kierowała tłoczeniem winogron, kontrolowała fermentację, decydowała o dodatkach konserwujących, nadzorowała produkcję oliwy oraz przetwarzanie innych płodów rolnych. Archeologia pokazuje, że były to często przedsiębiorstwa wytwarzające dziesiątki tysięcy litrów wina lub oliwy rocznie. Mówimy więc nie o gospodyni, lecz o menedżerce dużego przedsiębiorstwa rolnego.

Takich historii przybywa. Archeologia i paleogenetyka coraz częściej każą zrewidować przekonanie, że polowania, rzemiosło, handel czy zarządzanie były niemal wyłącznie domeną mężczyzn. Kobiety przez całe dzieje wykonywały mnóstwo odpowiedzialnych zadań, lecz znacznie rzadziej trafiały do źródeł pisanych. A gdy już się w nich pojawiały, kolejne pokolenia badaczy często odczytywały ich role przez pryzmat własnych wyobrażeń o tym, co „powinny” robić. Historia nie zmienia się dlatego, że odkrywane są nowe bohaterki. Zmienia się dlatego, że badacze uważniej czytają stare źródła i potrafią oddzielać przeszłość od własnych uprzedzeń i odgórnych założeń. Czasami wystarczy nowe spojrzenie na tekst sprzed dwóch tysięcy lat. A czasami nowe odpowiedzi przynosi analiza DNA.

Nauka, która widzi płeć

Badania starożytnych genów stają się coraz tańsze i dokładniejsze, a do tego często wraca się do dawnych wykopalisk, których interpretacje powstały jeszcze w XIX lub na początku XX w. Już dziś wiadomo, że wśród łowców z późnego plejstocenu i wczesnego holocenu w obu Amerykach kobiety były grzebane z wyposażeniem myśliwskim znacznie częściej, niż jeszcze niedawno sądzono. Właśnie ukazała się praca poświęcona księżniczkom z egipskiego Dahszur sprzed prawie 4 tys. lat. Kilka pochowano z łukami, strzałami lub bogato zdobionymi sztyletami. Długo uznawano tę broń za symbol statusu, ale analiza kości zmarłych wykazała ślady charakterystyczne dla osób regularnie napinających łuk i mocno zaciskających dłoń na rękojeści broni. Autorzy artykułu nie piszą, że były „wojowniczkami”, ponieważ podobne zmiany mogły powstać podczas innych czynności, jednak sam fakt, że dziś zadaje się takie pytania, pokazuje, jak bardzo zmienił się sposób myślenia o przeszłości.

Jestem pewna, że jeszcze niejeden wojownik, rzemieślnik czy kapłan z muzealnych katalogów okaże się kobietą. Nie dlatego, że nauka ulega modzie, lecz dlatego, że nauka wreszcie dysponuje metodami pozwalającymi oddzielić fakty od wieloletnich przyzwyczajeń interpretacyjnych. I od razu odpowiadam na pytanie, które z pewnością padnie: nie, nie chodzi o to, że „Kopernik był kobietą”. Chodzi o to, by przestać z góry zakładać, że każdy wybitny człowiek musiał być mężczyzną.

Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną