Reklama
Pulsar - wyjątkowy portal naukowy. Pulsar - wyjątkowy portal naukowy. Shutterstock
Środowisko

Dwaj ludzie z piłą usłyszeli wyroki

Obumarł słynny dąb Robin Hooda. Po śmierci też jednak czeka go życie
Środowisko

Obumarł słynny dąb Robin Hooda. Po śmierci też jednak czeka go życie

Ponad 1200 lat, 11 metrów w obwodzie, 28-metrowa korona i ani jednego liścia. Legenda głosi, że ukrywał się w nim przed złym szeryfem z Nottingham sam szlachetny rabuś ze swoją drużyną. Wygląda na to, że rosnący w Lesie Sherwood w Anglii Major Oak ostatecznie dokonał żywota. Poinformowało o tym Królewskie Towarzystwo Ochrony Ptaków, które opiekowało się potężną rośliną od 2018 r.

Daniel Graham i Adam Carruthers zostali skazani przez sąd w Newcastle na 4 lata i 3 miesiące pozbawienia wolności za usunięcie jawora i uszkodzenie biegnącego tuż obok rzymskiego Muru Hadriana. Głośniejszego procesu o wycinkę drzewa raczej jednak szybko nie będzie. [Artykuł także do słuchania]

Chodzi o jedno z najsłynniejszych drzew Wielkiej Brytanii. Jawor był fotogeniczny wręcz do przesady. Miał symetryczną, dorodną i pełną koronę oraz perspektywę dalekiego horyzontu w tle. Doskonale prezentował się o każdej porze roku: czy w pełnym ulistnieniu, czy z nagimi gałęziami. Rósł w obniżeniu między stromymi zboczami dwóch pagórków, także symetrycznych.

Wiele osób nawiązało z drzewem intymną więź. Rozsypywano pod nim prochy zmarłych, oświadczano się, świętowano urodziny. Było to drzewo symbolem Północy i wzorowym wyobrażeniem dzikiego angielskiego krajobrazu. Znano go także w świecie, m.in. Robin Hood grany przez Kevina Costnera krzyczał pod nim, że wrócił do domu z wyprawy krzyżowej.

Daniel Graham był właścicielem firmy wykonującej prace porządkowe w terenie. Figurował w policyjnej kartotece (przemoc, usiłowanie kradzieży), a w opinii sąsiadów zapisał się jako kłótliwy pieniacz i gnębiciel lokalnej społeczności. Jego najlepszy przyjaciel Adam Carruthers był znacznie cichszego usposobienia. Pracowali razem przy usuwaniu drzew.

W środku burzowej nocy 28 września 2023 r. zadali sobie sporo trudu. Jechali 40 minut na parking najbliżej drzewa, a później szli jeszcze co najmniej kwadrans z piłą łańcuchową o odpowiednio długim ostrzu w ręku i z farbą w sprayu. Ciął Carruthers i zrobił to fachowo, po linii zaznaczonej farbą. Osoba debiutująca przy piłowaniu wysokiego na 14 m i rozłożystego drzewa z dużym prawdopodobieństwem nie wykonałaby tak czystego cięcia – nie po ciemku i nie podczas porywistego wiatru.

Sprawcy nagrali film, na którym utrwalili przede wszystkim warkot piły. Policyjni spece uzyskali z tego materiału niewyraźny obraz – ostatnie zdjęcie słynnego drzewa. Śledczy nie znaleźli narzędzia zbrodni, ani fragmentu wyciętego – jak orzekli biegli – z jaworu, a sfotografowanego telefonem Grahama. Ów klin – potrzebny, by ścinany pień położył się w pożądanym kierunku – mógł być prezentem dla nowo narodzonego dziecka Carruthersa.

Jawor rósł ok. 150 lat. Jego wartość oszacowano na 622 tys. funtów, równowartość 3 mln zł. Operacja wycinki zajęła sprawcom niecałe 3 minuty. Dochodzenie i proces trwały ponad 500 dni. Motywacji Grahama i Carruthersa nie udało się wyjaśnić. Mężczyźni bronili się twierdząc, że dopuścili się wybryku w stanie upojenia alkoholowego.

Są w tej historii i dobre wiadomości. Drzewo ma szansę. Zostały korzenie, z których kiełkują nowe pędy. Jeśli utrzymają się przy życiu, coś z nich wyrośnie, choć nie będzie tak spektakularne. Zebrane z jaworu nasiona posłużyły do wyhodowania 49 sadzonek (to wysokość drzewa w stopach), które mają być posadzone w różnych miejscach kraju. Kłoda trafiła do magazynu, będzie można z niej coś np. wyrzeźbić.

I jeszcze jedno: emocjonalne poruszenie towarzyszące wpierw aktowi wandalizmu, a później uważnie śledzonemu procesowi, powinno skłonić do głębszych refleksji. Bo po pierwsze, jawor został posadzony. Prawnik z Newcastle John Clayton, ówczesny właściciel działki, chciał stworzyć archetypiczny landszaft. Co mu się niewątpliwie udało. Wykorzystał jednak do tego celu klon jawor, a więc gatunek drzewa dla Wysp Brytyjskich obcy. Acer pseudoplatanus jest gatunkiem rodzimym na kontynencie, m.in. w Polsce. Po drugie, Clayton sadził w pejzażu głęboko zdeformowanym. Bez ludzkiej ingerencji – pomijając rzymski mur – byłoby tam zupełnie inaczej. Rósłby tam pewnie las strefy umiarkowanej, bardziej wilgotna wersja Puszczy Białowieskiej. A teraz są to niemal bezdrzewne łąki i wrzosowiska z pasącymi się stadami owiec.

Po trzecie wreszcie, o ile dla charyzmatycznego i znanego drzewa zarezerwowano ogrom współczucia, o tyle nie towarzyszy ono codziennej rzezi brytyjskich drzew. Jeszcze starszych i rodzimych, znacznie bardziej cennych z przyrodniczego punktu widzenia, stanowiących siedliska unikatowych gatunków fauny, flory i fungi. Równie bez echa przemijają pozostałości dawnych naturalnych krajobrazów, w tym lasów oraz miejsc, które swoją naturalność odzyskują. Podobnie jest w Europie, Polsce i chyba wszędzie na świecie. Przestrzenie o wielkiej wartości są polem nieustającej eksploatacji. Często równie bezmyślnej, jak czyn skazanych właśnie pilarzy.


Dziękujemy, że jesteś z nami. To jest pierwsza wzmianka na ten temat. Pulsar dostarcza najciekawsze informacje naukowe i przybliża najnowsze badania naukowe. Jeśli korzystasz z publikowanych przez Pulsar materiałów, prosimy o powołanie się na nasz portal. Źródło: www.projektpulsar.pl.

Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną