Grzyby w naszych oczach raczej przegrywają
Takie pytania zadali sobie autorzy pracy opublikowanej w „Nature Communications”. Aby na nie odpowiedzieć, przeanalizowali dane przestrzenne dotyczące roślin naczyniowych, grzybów arbuskularnych (czyli tych, które odpowiadają za endomikoryzę, w której grzybnia wnika do komórek korzenia rośliny) oraz grzybów ektomikoryzowych (tworzą one tzw. opilśń, ale nie penetrują wnętrza komórek rośliny). Interesowało ich przede wszystkim to, czy wysoka bioróżnorodność roślin dobrze odzwierciedla bogactwo gatunkowe grzybów. Okazało się, że nie. Na poziomie globalnym korelacja pomiędzy jedną a drugą zmienną była jedynie umiarkowanie pozytywna, zwłaszcza dla ektomikoryzowców.
Badacze przeanalizowali również pokrycie tzw. gorących punktów bioróżnorodności (biodiversity hotspots), czyli obszarów cechujących się bardzo dużym bogactwem gatunkowym. Wykazali, że tylko kilka procent grzybiczych „hotspotów” pokrywa się z tymi roślinnymi. To oznacza, że tam, gdzie występuje bujna flora, wcale nie musi być wielu gatunków grzybów.
Sięgnij do źródeł
Badania naukowe: Global divergence in plant and mycorrhizal fungal diversity hotspots
To pokazuje, że koncentrowanie ochrony przyrody na obszarach bogatych w rośliny może prowadzić do pominięcia terenów bardzo zróżnicowanych biologicznie – zwłaszcza tam, gdzie życie jest „ukryte”, bo podziemne (grzyby żyją przede wszystkim w glebie). „Nasze działania powinny bardziej uwzględniać życie glebowe, w przeciwnym razie ryzykujemy utratę wielu cennych ekosystemów” – konkludują uczeni.
Dziękujemy, że jesteś z nami. To jest pierwsza wzmianka na ten temat. Pulsar dostarcza najciekawsze informacje naukowe i przybliża najnowsze badania naukowe. Jeśli korzystasz z publikowanych przez Pulsar materiałów, prosimy o powołanie się na nasz portal. Źródło: www.projektpulsar.pl.