Reklama
Shutterstock
Środowisko

Soda kaustyczna trafiła do Atlantyku. Metoda odkwaszania wody działa i nie szkodzi środowisku – zapewniają badacze

Przebudzenie potwora, czyli minusy i plusy geoinżynierii
Środowisko

Przebudzenie potwora, czyli minusy i plusy geoinżynierii

Im cieplejsza Ziemia, tym popularniejsza idea szybkiego schładzania planety, którą niedawno naukowcy uważali za szaleństwo.

Około 65 tys. litrów wodorotlenku sodu wlano do oceanu, by sprawdzić czy można „zachęcić” go do intensywniejszego pochłaniania dwutlenku węgla. „W ciągu czterech dni przejął o 2–10 ton więcej”.

Soda kaustyczna, nazywana także sodą żrącą, to silna zasada – wodorotlenek sodu (NaOH). Naukowcy z Woods Hole Oceanographic Institution – renomowanego amerykańskiego ośrodka badań mórz i oceanów – postanowili wykorzystać ją w nietypowym eksperymencie. Jego celem było obniżenie kwasowości wód morskich i sprawdzenie, czy w takich warunkach ocean będzie w stanie przejąć z atmosfery większą niż zwykle ilość dwutlenku węgla. Test przeprowadzono w sierpniu ubiegłego roku w Zatoce Maine, w pobliżu wybrzeży stanów Nowej Anglii. Wstępne wyniki zaprezentowano podczas konferencji naukowej w Glasgow.

„Po pierwsze, od pół roku monitorujemy środowisko naturalne zatoki i nie zaobserwowaliśmy, aby wprowadzenie takiej ilości silnie alkalicznej substancji spowodowało jakiekolwiek szkody. Po drugie, nasze szacunki wskazują, że w ciągu czterech dni od dodania sody ocean przejął o 2–10 ton dwutlenku węgla więcej” – relacjonował Adam Subhas, lider projektu. Jak podkreślił, był to pierwszy w historii tego typu eksperyment geoinżynieryjny prowadzony w otwartym oceanie.

Sięgnij do źródeł

Konferencja naukowa: Ocean Sciences Meeting, Glasgow, 22-27.02.2026

Wcześniejsze próby ingerencji w obieg węgla polegały głównie na użyźnianiu wód żelazem, by pobudzić rozwój fitoplanktonu pochłaniającego CO₂ w procesie fotosyntezy. Pomysł ten spotkał się jednak z krytyką. Zdaniem wielu badaczy masowe nawożenie oceanów mogłoby doprowadzić do poważnych zaburzeń ekosystemów morskich. To właśnie obawy przed takimi skutkami ubocznymi skłaniają naukowców do poszukiwania alternatywnych rozwiązań – na wypadek, gdyby globalne ocieplenie zaczęło wymykać się spod kontroli. Subhas zaznacza jednak, że wciąż zbyt wcześnie, by przesądzać o realności jego koncepcji. O jej przydatności będzie można mówić dopiero po przeprowadzeniu kolejnych testów i długoterminowych analiz.

Oceany magazynują ogromne ilości węgla pochłoniętego z atmosfery, lecz ubocznym skutkiem tego procesu jest wzrost kwasowości ich wód. Dodanie silnie alkalicznej substancji, takiej jak wodorotlenek sodu, ma tę kwasowość zmniejszyć. A tym samym zwiększyć zdolność oceanu do magazynowania dwutlenku węgla. „Geoinżynieria to jednak narzędzie obosieczne. Trzeba dokładnie poznać korzyści i ryzyka takich ingerencji, aby nie narobić szkód” – podkreślił naukowiec w Glasgow. I dodał, że najlepszym rozwiązaniem byłaby szybka redukcja emisji gazów cieplarnianych. Wówczas geoinżynieryjne pomysły mogłyby trafić do kosza.


Dziękujemy, że jesteś z nami. To jest pierwsza wzmianka na ten temat. Pulsar dostarcza najciekawsze informacje naukowe i przybliża najnowsze badania naukowe. Jeśli korzystasz z publikowanych przez Pulsar materiałów, prosimy o powołanie się na nasz portal. Źródło: www.projektpulsar.pl.

Reklama