Kradzież chloroplastów: sprytna strategia pewnego jednokomórkowca
Każda komórka roślinna jest efektem dawnego, niezwykłego sojuszu. Chloroplasty, które dziś pozwalają roślinom wykorzystywać energię światła, wywodzą się od wolno żyjących bakterii – najprawdopodobniej sinic zdolnych do fotosyntezy. W toku ewolucji zostały one wchłonięte przez przodka eukariontów i stopniowo zintegrowane z komórką gospodarza, dzieląc się funkcjami, genami i białkami. Aby lepiej uchwycić, jak doszło do tej zmiany, naukowcy szukają organizmów będących formami przejściowymi.
Dobrym przykładem jest mikroskopijny drapieżnik Rapaza viridis – jednokomórkowy euglenid żyjący w środowisku wodnym. Porusza się za pomocą wici i aktywnie poluje na inne mikroorganizmy, przede wszystkim zielone glony. Jego sposób odżywiania jest jednak wyjątkowy – zamiast całkowicie trawić zdobycz, potrafi zachować jej chloroplasty i wykorzystać je do własnych celów. Zjawisko to nazywa się kleptoplastyką – czyli „kradzieżą plastydów”.
Sięgnij do źródeł
Badania naukowe: Transient molecular chimerism for exploiting xenogeneic organelles
Co istotne, po pochłonięciu ofiary, jej jądro komórkowe zostaje usunięte a mimo to chloroplasty przez pewien czas pozostają aktywne wewnątrz komórki gospodarza, umożliwiając mu przejściowe korzystanie z fotosyntezy. W efekcie w jednym organizmie współistnieją struktury pochodzące z dwóch różnych źródeł, tworząc swoistą biologiczną chimerę.
Rapaza viridis nie ogranicza się do przechowywania skradzionych chloroplastów – aktywnie podtrzymuje ich działanie. Wytwarza własne białka, które trafiają do wnętrza tych organelli i umożliwiają im dalsze funkcjonowanie. Oznacza to, że mamy do czynienia nie tylko z integracją strukturalną, ale także molekularną.
Dziękujemy, że jesteś z nami. To jest pierwsza wzmianka na ten temat. Pulsar dostarcza najciekawsze informacje naukowe i przybliża najnowsze badania naukowe. Jeśli korzystasz z publikowanych przez Pulsar materiałów, prosimy o powołanie się na nasz portal. Źródło: www.projektpulsar.pl.