Od torby do nanocząstki: plastik nie znika i jest problemem także badawczym
Naukowcy z Curtin University zwrócili uwagę na społeczności miejskie w krajach rozwijających się. Tam, gdzie brakuje taniego gazu, prąd bywa niestabilny, a odbiór odpadów niewydolny – śmieci stają się źródłem energii. Butelki, torby i folie lądują w piecach i paleniskach. Ciepło jest zapewnione, ale cenę płaci się później: w postaci toksycznego dymu pełnego dioksyn i furanów, szczególnie przy spalaniu PCW. Te związki osadzają się na uprawach, przenikają do wody, gromadzą w tkankach i mogą zwiększać ryzyko nowotworów oraz zaburzeń płodności.
Dla mieszkańców takich ubogich dzielnic spalanie tworzyw nie jest wyrazem braku troski o środowisko – lecz desperacką odpowiedzią na deficyt energii. Naukowcy dopiero niedawno zaczęli opisywać to zjawisko, wcześniej niedoszacowane, bo zachodzące w społecznościach niewidocznych dla statystyki: ubogich, gęsto zaludnionych i słabo monitorowanych.
Sięgnij do źródeł
Badania naukowe:
Prevalence of plastic waste as a household fuel in low-income communities of the Global South
The river Rhine transports around 4,000 tonnes of macrolitter towards the North Sea each year
Abundance of microplastics and nanoplastics in urban atmosphere
Inna część historii rozgrywa się w rzekach. Badania nad Renem, opublikowane w Communications Sustainability, pokazują, że rzeka ta może transportować w kierunku Morza Północnego do 4700 ton odpadów rocznie – ponad 250 razy więcej niż sugerowały wcześniejsze szacunki. Tym razem zastosowano roczny monitoring z fizycznym wyławianiem materiału zamiast krótkich obserwacji. W pułapce zamocowanej w Kolonii znalazły się tysiące obiektów: opakowania, fajerwerki, niedopałki papierosów i inne drobne odpady. Tworzywa stanowiły większość sztuk, ale mniejszość masy – ponieważ są lekkie.
Do tej układanki dochodzi jeszcze trzeci element – atmosfera. W najnowszym badaniu przeprowadzonym w Kantonie i Xi’anie chińscy naukowcy wykazali, że miasta są ważnym rezerwuarem mikro- i nanocząstek polimerowych. Dzięki półautomatycznemu pomiarowi opartemu na skaningowej mikroskopii elektronowej wykryto je w aerozolach, opadach pyłu, deszczu i śniegu na poziomach od dwóch do sześciu rzędów wielkości wyższych niż we wcześniejszych pomiarach. Co więcej, po raz pierwszy wykryto w środowisku nanofragmenty o średnicy zaledwie 200 nm. To najmniej poznana frakcja w globalnym obiegu tworzyw, a jednocześnie najbardziej mobilna: cząstki unoszą się, opadają i ponownie trafiają do powietrza, przemierzając nierzadko granice kontynentów.
Jeśli połączyć te historie wyłania się globalny układ naczyń połączonych. W jednych miejscach syntetyki stają się paliwem, w innych śmieciem niesionym przez wodę, ale we wszystkich przypadkach są problemem o tej samej naturze: tworzą warstwy zanieczyszczeń, które wymykają się prostym metodom pomiarowym.
W takim świecie proste pytanie „ile śmieci jest w środowisku?” jest niewystarczające. Bardziej zasadne jest „jak to mierzymy?”. Rzeczne monitoringi pokazały, że krótki pomiar nie oddaje skali zjawiska. Podobnie spalanie odpadów w domach pozostaje niewidoczne dla oficjalnych statystyk. Do pomiarów tego typu zanieczyszczeń trzeba zaangażować nowe metody badawcze – tak jak pokazali to chińscy naukowcy, którzy jako pierwsi zmierzyli mikro- i nanoplastik w atmosferze z dużą dokładnością.
W XXI wieku śmieci nie są już problemem estetycznym ani kwestią recyklingu. Są problemem energetycznym, zdrowotnym, klimatycznym, społecznym i badawczym.
Dziękujemy, że jesteś z nami. To jest pierwsza wzmianka na ten temat. Pulsar dostarcza najciekawsze informacje naukowe i przybliża najnowsze badania naukowe. Jeśli korzystasz z publikowanych przez Pulsar materiałów, prosimy o powołanie się na nasz portal. Źródło: www.projektpulsar.pl.