Pulsar - wyjątkowy portal naukowy Pulsar - wyjątkowy portal naukowy Shutterstock
Zdrowie

Celebryckie leki na otyłość. Ratunek czy zagrożenie?

Szybkie odchudzanie? Zyskują oszuści, cierpią klienci
Człowiek

Szybkie odchudzanie? Zyskują oszuści, cierpią klienci

By zrzucić zbędne kilogramy, ludzie połkną praktycznie wszystko. Większość osób z nadwagą, zmęczona już nie tylko nadmiarem swej tuszy, ale także bezustannym poszukiwaniem recepty na sukces, przyjmuje za dobrą monetę każde, często najbardziej absurdalne rozwiązanie. Podczas gdy sprzedawcy zacierają ręce, lekarze biją na alarm: odchudzać się trzeba z głową.

Czy jest już dość informacji na temat błyskawicznie odchudzających specyfików?

Ozempic, Wegovy, Mounjaro. Albo semaglutyd, tirzepatyd, reatrutyd. Choć żadna z tych nazw nie zapada łatwo w pamięć, w ostatnich miesiącach robią największe zasięgi w internecie. I przebojem wdarły się na wierzchołek list najpopularniejszych leków. Również w Polsce pacjenci wykupują je z aptek, a bardziej zdesperowani zdobywają bez recept na czarnym rynku. Piszą o nich poważne czasopisma naukowe, serwisy medyczne, a ostatnio artykuł o ich zdrowotnych walorach zamieścił nawet dział biznesu (sic!) „Gazety Wyborczej”.

Specyfiki wykreowali medycy dwóch specjalności – diabetolodzy i kardiolodzy. Wypowiadają się na ich temat w samych superlatywach, wyręczając przy okazji producentów, czyli firmy farmaceutyczne Eli Lilly i Novo Nordisk. Powodem zachwytów są przełomowe wyniki badań, wskazujące na doskonałe efekty w odchudzaniu.

Co dają nowe leki?

Semaglutyd (substancja czynna Ozempicu i Wegovy) oraz tircepatyd (Mounjaro) nazwano „największym cudem” dla niemogących schudnąć. Roczna kuracja kończy się 15–22 proc. redukcją masy ciała. A teraz pojawił się najnowszy gamechanger – retatrutyd, który w drugiej fazie badań (więc jeszcze nie ma go na oficjalnym rynku) pozwolił w niecały rok utracić aż 26 kg. W miniony poniedziałek wyniki te przedstawiły równocześnie dwa znamienite czasopisma naukowe: „Lancet” oraz „New England Journal of Medicine”.

To nie wszystko. Na odbywającym się właśnie kongresie American Diabetes Association naukowcy poinformowali w niedzielę o nowej, dużo wygodniejszej z punktu widzenia pacjentów formule tych leków – tabletkach. Są równie skuteczne, co dotychczasowe, podawane podskórnym zastrzykiem w brzuch.

Preparaty te naśladują działanie naturalnych hormonów uwalnianych w jelitach po posiłku. Opóźniają opróżnianie żołądka i stymulują w podwzgórzu uczucie sytości, co z kolei hamuje odczuwanie głodu. Mówiąc prościej – informują mózg o tym, że żołądek i jelita są wypełnione, więc należy skończyć posiłek.

Te same hormony stały się celem dla leków, zwanych inkretynami, wykorzystywanych już od kilkunastu lat przy leczeniu cukrzycy. Hamują one obumieranie komórek wydzielających insulinę w trzustce i stymulują jej wydzielanie po posiłkach, obniżając jednocześnie poziom glukozy we krwi. Nie dość, że pacjenci mogą mieć dzięki nim świetnie wyrównany poziom glukozy, to jeszcze chudną, a otyłość w ich przypadku jest bardzo niebezpieczna – stąd tyle przychylnych opinii ze strony diabetologów. Pacjenci przyzwyczajeni są do podawania przez igłę insuliny lub liczą się z tym w przyszłości, więc zastrzyki z semaglutydem lub tircepatydem nie budzą ich oporu. Dla tych, którzy po prostu marzą o szczupłej sylwetce, decyzja o sięgnięciu po nie nie należy do łatwych. Kwestią czasu więc było, kiedy firmy (których akcje od wprowadzenia tych leków na rynek wzrosły aż o 140 proc.) zaczną je oferować w formie wygodnych pigułek, by jeszcze bardziej je upowszechnić. Walka o rynek wart 150 mld dolarów wtedy się opłaci, gdy zostanie rozegrana jak najszybciej.

Czy dają trwałe efekty?

Kiedy rok temu pisałem w POLITYCE o semaglutydzie i tircepatydzie, prof. Magdalena Olszanecka-Glinianowicz, prezes Polskiego Towarzystwa Badań nad Otyłością studziła zapał kolegów diabetologów i kardiologów do nazywania nowych leków rewolucyjnymi. Owszem, z ich punktu widzenia są bardzo pomocne w leczeniu chorych z cukrzycą (gdzie otyłość napędza insulinooporność i wszystkie jej powikłania) oraz z chorobami serca (u których przyczynia się do miażdżycy, nadciśnienia i nadmiaru cholesterolu, istotnie zwiększając ryzyko śmiertelnych zawałów serca i udarów). Ale jeśli ktoś chce dzięki takim specyfikom tylko szybko schudnąć – musi mieć świadomość, że nie da się jeszcze przewidzieć długoterminowych skutków ich działania.

Przecież celem leczenia otyłości nie jest szybka i znaczna utrata masy ciała! Minęło ponad 20 lat, odkąd zajmuję się tą chorobą i drażni mnie ten wyścig na procenty – tu 22, tam 15 – bo czy to jest bieg do mety, a idealny lek miałby zmniejszać masę ciała o 100 proc.? – pytała retorycznie prof. Olszanecka-Glinianowicz. I dodawała: Jeśli pacjent z zaburzeniami odżywiania uzyska sporą redukcję wagi, a nie będzie miał przesterowanych neuroprzekaźników w mózgu, które zawiadują szlakami wpływającymi na apetyt, efekty mogą nie być trwałe.

Co nowego?

Ukazały się doniesienia, że analogi hormonów inkretynowych, o działaniu porównywalnym z semaglutydem hamują chęć do picia alkoholu i ograniczają uzależnienia behawioralne (nałogowe robienie zakupów, obgryzanie paznokci, itp.).

Więcej na ten temat tutaj: https://insight.jci.org/articles/view/159863

Czy są bezpieczne?

Po roku widać, że przemysł farmaceutyczny, który raz po raz zasypuje rynek mniej lub bardziej wyrafinowanymi specyfikami dla otyłych, wciąż wyznaje zasadę, która przez ekspertów już dawno została zdyskredytowana: jak najszybciej odchudzić, a nie leczyć chorobę (bo wyleczyć, podobnie jak z nadciśnienia czy cukrzycy, też się nie da). I chce wykorzystać jak najkrótszy czas na sprzedaż swojego preparatu, zanim klienci się nim rozczarują.

A mogą. Po pierwsze, z powodu działań niepożądanych (np. nudności i wypadania włosów). Po drugie, ryzyka innych chorób, które może się zwiększyć w następstwie naruszenia równowagi hormonalnej. Od kilku lat badany jest na przykład wpływ inkretyn na tarczycę (w kontekście raka tego narządu), ale jak na razie nie udało się badaczom dojść do jednoznacznych konkluzji. To zaś, co bardziej niepokoi naukowców, to zauważona przez nich u poddających się kuracji długotrwała utrata zainteresowania przyjmowaniem jakichkolwiek pokarmów. W terapii otyłości nie chodzi przecież o to, by przestać całkowicie jeść.

I jeszcze jedno: kilka dni temu w Wlk. Brytanii krajowy urząd dopuszczający na rynek nowe leki wydał odmowną decyzję tirzepatydowi (Mounjaro), argumentując, że producent nie przedstawił wystarczających dowodów jego wartości kliniczne i opłacalność dla budżetu państwa (który po otrzymaniu dla leku licencji miałby go finansować).

Eksperci ostrzegają: nowe leki odchudzające nie mogą być masowo stosowane tylko w celu samej utraty wagi. Odchudzanie wymaga innej kultury dietetycznej i odpowiedniego stylu życia.

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną