W Demokratycznej Republice Konga ebola nie zwalnia
Stan z 17 sierpnia 2026 r. – według statystyk prowadzonych m.in. przez Światową Organizację Zdrowia i Amerykańskie Centra ds. Kontroli Chorób i Prewencji (CDC) – to 5105 osób zakażonych i 2042 zgonów. Liczba ta prawie na pewno się zwiększy. Ministerstwo Zdrowia Demokratycznej Republiki Konga (DRK) nie uwzględnia w swoich danych przypadków prawdopodobnych. Podejrzenia przypadków i podejrzenia zgonów w DRK zostały tymczasowo wyłączone z zestawienia do czasu zakończenia dochodzeń i standaryzacji danych. To oznacza jedno – już teraz jest ich więcej, niż podają oficjalne raporty.
Obecna epidemia eboli rozprzestrzenia się znacznie szybciej niż poprzednie, co naukowcy przypisują m.in. nowemu wariantowi wirusa – Bundibugyo. Jest rzadszy niż szczepy wywołujące inne postacie choroby. Nie ma wobec niego konkretnych leków ani szczepionek. Bundibugyo zaatakował od razu pełną parą. W ciągu 40 dni od rozpoczęcia działań ratunkowych potwierdzono aż tysiąc przypadków zakażeń. Jak podaje CDC dla porównania, w 2018 r. epidemia eboli w Demokratycznej Republice Konga trwała ok. 235 dni, zanim liczba zakażonych przekroczyła tysiąc.
To miała być epidemia, na którą zarówno afrykańskie, jak i światowe (zwłaszcza amerykańskie) władze będą przygotowane. Po tym, co stało się w latach 2014–15 w zachodniej Afryce, gdzie epidemia eboli zostawiła po sobie ponad 11 tys. ofiar, decydenci obiecywali, że to się nie powtórzy. Niestety, nic nie wskazuje na to, żeby wirus się zatrzymywał. Co gorsza, uderza ze zdwojoną siłą. To nie jest nowy zarazek, dlaczego nie można nad nim zapanować?
Epidemiolodzy podają wiele przyczyn:
– na terenach dotkniętych epidemią jest wciąż słaba opieka zdrowotna i ograniczony dostęp do usług diagnostycznych i laboratoryjnych, środków zapobiegania i kontroli zakażeń;
– w regionie trwa konflikt, co oznacza zagrożenie dla bezpieczeństwa ludzi i pracowników medycznych; w takich warunkach trudno śledzić kontakty osób zakażonych i kontrolować rozprzestrzenianie zakażeń;
– trudno walczy się z miejscowymi przekonaniami, a czasem wręcz wrogością ludzi; nierzadkie są przypadki przemocy wobec pracowników służby zdrowia;
– niedobory środków ochrony osobistej prowadzą do zakażeń pracowników służby zdrowia podczas leczenia pacjentów;
– trudno zapanować nad przemieszczaniem się ludności do Ugandy, Sudanu Południowego, Rwandy i innych regionów;
– społeczeństwo nie ma zaufania do rządu; szerzy się dezinformacja na temat wirusa.
W tak trudnej sytuacji oczywiste wydaje się skupienie na jak najszybszym stworzeniu szczepionki przeciw nowemu wariantowi wirusa. Jednak epidemiolodzy ostrzegają, że epidemie rzadko da się opanować wyłącznie za pomocą szczepionek. Chociaż odgrywają one ważną rolę w ograniczaniu rozprzestrzeniania chorób, epidemie chorób zakaźnych dotychczas udawało się kontrolować poprzez połączenie środków zdrowia publicznego, zmiany zachowań i zaangażowania społeczności.
Jednym z problemów w Demokratycznej Republice Konga jest niechęć do oddawania chorych krewnych pod opiekę systemu zdrowia. Członkowie rodziny (najczęściej kobiety) często spędzają całe dnie, opiekując się nimi, pomagając im jeść i pić, myjąc ich i ich odzież. Chociaż te formy opieki są często niezbędne, stwarzają ryzyko transmisji choroby. Nierzadko rodzina wręcz ukrywa chorych bliskich.
Co zatem dalej będzie z obecną epidemią? Odpowiedź nie jest jednoznaczna. Jedni uważają, że wprowadzenie szczepień w końcu spowolni rozprzestrzeniania się wirusa, co przy jednoczesnej izolacji i dzięki wykrywaniu nowych ognisk zakażeń pozwoli opanować sytuację. Inni ostrzegają, że epidemia będzie trwać miesiącami i pochłaniać coraz więcej ofiar.
Ryzyko, że wirus wydostanie się z Afryki i rozejdzie na inne kontynenty, jest ocenianie jako bardzo niskie. W Europie czy Stanach Zjednoczonych wszystkie środki zabezpieczeń są w pełnej gotowości. Jeśli zdarzy się przypadek osoby zakażonej ebolą, będzie on raczej jednostkowy.
Dziękujemy, że jesteś z nami. To jest pierwsza wzmianka na ten temat. Pulsar dostarcza najciekawsze informacje naukowe i przybliża najnowsze badania naukowe. Jeśli korzystasz z publikowanych przez Pulsar materiałów, prosimy o powołanie się na nasz portal. Źródło: www.projektpulsar.pl.