Ilustracja z raportu Biura Etnologii Amerykańskiej dla Sekretarza Smithsonian Institution, 1897 r. Ilustracja z raportu Biura Etnologii Amerykańskiej dla Sekretarza Smithsonian Institution, 1897 r. Smithsonian Institution. Bureau of American Ethnology / Wikipedia
Człowiek

Dawni ludzie uczą lepszego świata

Radykalnie nowe spojrzenie na korzenie cywilizacji prowadzi do wniosku, że nie musimy akceptować dramatów współczesności. David Graeber i David Wengrow przekonują, że stać nas na więcej.

W tych mrocznych czasach pocieszenia szukam gdzie tylko mogę. Ostatnio znalazłem je w książce „Świt wszystkiego. Nowa historia ludzkości” („The Dawn of Everything: A New History of Humanity”) napisanej przez antropologa Davida Graebera, który zmarł wkrótce po jej ukończeniu, oraz archeologa Davida Wengrowa. „Świt” jest gęstym, liczącym 692 strony, naukowym wejrzeniem w genezę cywilizacji i porywającą wizją ludzkich możliwości.

Graeber i Wengrow, których od tej pory nazywać będę Davidami, przypuszczają frontalny atak na determinizm, czyli ideę mówiącą, że nasza egzystencja determinowana jest przez czynniki biologiczne i środowiskowe. Pokazują, że ludzie żyli na szalenie wiele sposobów, których nie sposób ująć żadnymi prostymi teoriami naukowymi. Opierając się na własnych analizach przeszłości, Davidowie twierdzą, że nie musimy akceptować przytłaczających nierówności czasów nam współczesnych. Stać nas na więcej.

Davidowie kwestionują powszechnie akceptowane modele ludzkości. Jeden z nich, pochodzący z XVII w. i sformułowany przez filozofa Thomasa Hobbesa, mówi, że życie ludzi niecywilizowanych było „samotne, biedne, bez słońca, zwierzęce i krótkie” i było wojną wszystkich przeciwko wszystkim. Potrzebujemy – utrzymywał Hobbes – wspieranych przez siły zbrojne silnych przywódców, którzy ocalą nas przed naszymi dzikimi instynktami. Z oczywistych powodów ten myśliciel jest popularny wśród zwolenników status quo.

Davidowie obracają jego narrację w pył, kierując uwagę na złożone rolnicze społeczności – w Azji, na Środkowym Wschodzie i w obu Amerykach – które zarządzają same sobą w sposób niehierarchiczny. Nie stają jednak, jak to często czynią krytycy Hobbesa, po stronie osiemnastowiecznego filozofa Jeana-Jacquesa Rousseau, który wyobrażał sobie wczesnych ludzi jako istoty żyjące w stanie łaski niewinności i równości. Cywilizacja nas nie uratuje. To nas trzeba ratować przed cywilizacją. Wizja Rousseau, podobnie jak wizja Hobbesa, jest dalece upraszczająca. Społeczności plemienne mogą być hierarchiczne i lubujące się w wojnie – dowodzą Davidowie – ale mogą też być egalitarne i pokojowe.

Nie tylko w tej sprawie mylili się i Hobbes, i Rousseau – twierdzą autorzy „Świtu”. Obaj założyli, że nasi przodkowie – „prymitywne” ludy Ameryki i nie tylko – były „głupie”, niezdolne do refleksji na temat form organizacji, jakie przyjmowały ich społeczności. Tymczasem prehistoryczni ludzie nie byli prostakami, a często istotami samoświadomymi, kreatywnymi, skłonnymi do eksperymentowania.

Davidowie dowodzą też nieadekwatności paradygmatów inspirowanych pracami Marksa i Darwina. Marksiści postrzegają historię jako walkę o zasoby materialne, takie jak pożywienia, ziemia i woda. Darwiniści wszystko sprowadzają do rozprzestrzeniania się genów. Modele te, podobnie jak modele Hobbesa i Rousseau, nijak się mają do niebywałej różnorodności ludzkich zachowań, tych dzisiejszych i tych przeszłych.

Czytając „Świt”, zdajemy sobie sprawę, że jego teza jest obezwładniająco oczywista. Davidowie stwierdzają po prostu, że ludzie prehistoryczni byli równie inteligentni, skomplikowani, figlarni i perwersyjni jak my dzisiaj. Łączy nas skłonność do konformizmu, do podążania za stadem, ale bywamy też buntownikami. Kiedy widzimy sąsiadów zachowujących się w określony sposób, zdarza nam się robić na odwrót, ze zwykłej przekory.

Davidowie dają prztyczka w nos harvardzkiemu psychologowi, który występuje ostatnio w roli mędrca, czyli Stevenowi Pinkerowi – nazywając go „naszym typowym współczesnym hobbesowcem”. W swoich bestsellerowych książkach – „Zmierzch przemocy. Lepsza strona naszej natury” oraz „Nowe oświecenie. Argumenty za rozumem, nauką, humanizmem i postępem” – Pinker prezentuje pogląd, który jest mieszaniną idei Hobbesa i Darwina. Postrzega cywilizację – a zwłaszcza tę jej wersję, która wykształciła się w Europie w Oświeceniu – jako lekarstwo na nasze skłonności do przemocy.

Pinker bierze współczesną cywilizację w obronę posługując się tabelkami ilustrującymi wzrost zamożności, poprawę stanu zdrowia, wolności i pokoju. Doceniam ten aspekt jego dorobku, uważając go za zdrowe antidotum na rozpacz i fatalizm […].

Ale pinkerowska wiara w to, że współczesne instytucje rozwiążą problemy zmiany klimatu, nierówności społecznych, rasizmu, seksizmu i wielu innych, wydaje się coraz bardziej naiwna. Tym bardziej, że zawsze wyolbrzymiał on przemoc ludów przedpaństwowych, bagatelizując tę charakteryzującą państwa zachodnie. Davidowie są więc usprawiedliwieni oskarżając Pinkera – który poucza resztę z nas za brak racjonalizmu i naukowości – o ignorowanie danych zaprzeczających jego hobbesowskim poglądom.

„Świt” nie jest ostatnim słowem o naszej przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Davidowie chcą ożywić naszą dyskusję o tym, kim jesteśmy i kim możemy być, otworzyć ją na nowe perspektywy. I rzeczywiście ich książka prowokuje silne reakcje, pochlebne i krytyczne.

Czytając ją rozmawiałem w myślach z Davidami. Autorzy pytają, jak to się stało, że ugrzęźliśmy w naszych hierarchicznych, zwykle patriarchalnych strukturach społecznych, ale nie proponują jednoznacznych odpowiedzi. Mam swoją własną propozycję – tę, o której pisałem w książce „The End of War”.

Wojna jest wyjątkowo podstępnym, samodzielnie rozmnażającym się memem, który szerzy się nawet w tych w społeczeństwach, które jej sobie nie życzą. Kiedy pokojowo nastawionemu społeczeństwu grozi agresywny sąsiad, nie pozostawia mu wielkiego wyboru. Zaatakowany może uciekać, poddać się lub walczyć w odwecie. A kiedy wojna staje się normą – przekonują Davidowie – prowadzi często do patriarchatu, niewolnictwa i innych form opresji.

Obmyśliłem też wyjaśnienie bardziej szalonych praktyk kulturowych opisanych w „Świcie”. Dlaczego niektóre z zajętych plądrowaniem ludów, które mogłyby lepiej wykorzystać czas, wznosiły monumenty ze skały i ziemi? Dlaczego w niektórych kulturach ludzie postrzegają liderów jak istoty święte, a nawet pozwalają się złożyć samych siebie w ofierze po śmierci monarchy, chcąc im dotrzymać towarzystwa w życiu po śmierci?

Te dziwne zwyczaje można pewnie wyjaśnić teorią opanowania trwogi, która utrzymuje, że wieloma z naszych zachowań kieruje przerażenie śmiercią. Stawiamy pomniki i uświęcamy przywódców, chcąc wykroczyć poza naszą śmiertelność. Współcześni ludzie nie są całkiem odporni na te irracjonalne impulsy.

Jedna bolączka: chciałbym, żeby Davidowie zauważyli, że ich tezy antycypowała antropolożka Margaret Mead. Ona także uważała, że mamy większy wybór niż się nam wydaje. Odrzuciła pogląd, że patriarchalizm i militaryzm są nieuniknione, przypominając o pokojowych kulturach matriarchalnych. Tak, dorobek naukowy Mead bywa kwestionowany, ale głównie przez ideologów sprzeciwiających się jej postępowym wartościom.

„Świt” stawia też pytanie: I co z tego? Co powinniśmy zrobić, żeby poprawić świat? Davidowie pozostają jawnie wrodzy wielkim rządom i korporacjom, wszelkim hierarchiom, ale nie proponują żadnej konkretnej recepty – i chyba postępują mądrze. Ale mam pewną sugestię. Wojna jest kluczem do zrozumienia tego jak bardzo cywilizacja ugrzęzła, ale też do lepszej przyszłości. Jeśli obalimy wojnę i militaryzm, kulturę wojny, łatwiej będzie wytropić inne nasze społeczne bolączki. Tak mi się wydaje i taką mam nadzieję. Mówiłem to wcześniej i powiem raz jeszcze: Musimy zacząć rozmawiać o tym, jak zakończyć wojnę raz na zawsze.

Tekst „Ancient Peoples Teach Us That We Can Create a Better World” ukazał się na łamach sciam.com 28 lutego 2022 roku. Skróty i śródtytuły pochodzą od redakcji pulsara.

O książce rozmawiamy też w podkaście pulsara Boginie, wiedźmy i kopciuszki.

Reklama

Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną