Kiedy człowiek w stresie, kot go nie uspokoi. W każdym razie nie zawsze
|
|
W przyrodzie kolor wściekle żółty bywa stosowany ku przestrodze (patrz: liściołaz żółty) czy jako kamuflaż (patrz: modliszka storczykowa). W Pulsarze natomiast – to sygnał końca embarga, które prestiżowe czasopisma naukowe nakładają na publikowane przez badaczy artykuły. Tekst z żółtym oznaczeniem dotyczy więc doniesienia, które zostało upublicznione dosłownie przed chwilą. |
Holendersko-szwajcarski zespół nie prosił uczestników tego badania o retrospekcje. Rejestrował to, co działo się tu i teraz – zanim pamięć zdążyła wydarzenia wygładzić, podkolorować albo zatrzeć. Przez pięć kolejnych dni telefony badanych odzywały się dziesięć razy dziennie, w momentach losowych. Badacze zadawali kilka pytań: jak się teraz czujesz, co właśnie robisz, czy twój kot lub pies jest obok, czy się nim zajmujesz. Emocje i zachowania zostały więc wychwycone na gorąco – a to pozwoliło dostrzec subtelności, które w tradycyjnych badaniach umykały.
Pierwsze ustalenie było zgodne z oczekiwaniami: bycie blisko zwierzęcia wiąże się z lepszym samopoczuciem. Im więcej wspólnych chwil, tym więcej emocji pozytywnych i mniej negatywnych – w przypadku zarówno psów, jak i kotów. Druga konkluzja jednak zaskakuje. Kiedy badacze przyjrzeli się sytuacjom stresowym, okazało się, że nie każdy zwierzak pełni w nich rolę bufora.
„Pozytywny wpływ opiekowania się zwierzakiem wydaje się więc niepodważalny, ale nie zawsze pomaga ono lepiej radzić sobie ze stresem w momencie jego wystąpienia” – tłumaczy Mayke Janssens, główna autorka pracy.
Sięgnij do źródeł
Badania naukowe: Human-animal interaction: understanding the role of dog and cat interactions in emotional well-being
Owo „nie zawsze” dotyczy kotów. U ich opiekunów intensywniejsza interakcja w momentach napięcia łączyła się z gorszym nastrojem. Autorzy przypuszczają, że może to mieć związek z bardziej pasywnym charakterem relacji człowieka z tym zwierzęciem – on bowiem rzadziej dopasowuje się do emocji człowieka, raczej nie reaguje na sygnały smutku czy napięcia, nie zawsze szuka kontaktu wzrokowego. Kiedy człowiek jest w złym nastoju, trzymanie się kota na dystans, może tylko ten stan pogłębić.
Autorzy stawiają hipotezę, że dobroczynny mechanizm posiadania zwierzęcia nie polega na doraźnym łagodzeniu stresu, lecz raczej na długofalowym poczuciu towarzystwa i więzi. Zastrzegają jednak ostrożność w wyciąganiu dodatkowych wniosków: próba kociarzy była mniejsza niż psiarzy, a efekt nie pojawiał się we wszystkich analizach. Nie chodzi też o to, że jeden gatunek jest „lepszy” – raczej o dopasowanie temperamentu człowieka i zwierzęcia.
Dziękujemy, że jesteś z nami. To jest pierwsza wzmianka na ten temat. Pulsar dostarcza najciekawsze informacje naukowe i przybliża najnowsze badania naukowe. Jeśli korzystasz z publikowanych przez Pulsar materiałów, prosimy o powołanie się na nasz portal. Źródło: www.projektpulsar.pl.