Erupcja Hunga Tonga, 15 stycznia 2022 r. Erupcja Hunga Tonga, 15 stycznia 2022 r. NASA
Środowisko

Hunga Tonga: pyły, gazy i chmura, jakiej jeszcze nie było

Idzie burza, czyli sztuczna inteligencja zabiera się za prognozowanie pogody
Technologia

Idzie burza, czyli sztuczna inteligencja zabiera się za prognozowanie pogody

Jeden potrafi wskazać, gdzie dokładnie spadnie deszcz z zaledwie trzygodzinnym wyprzedzeniem. Drugi jest równie precyzyjny co najlepsze tradycyjne modele komputerowe, ale szybszy 10 tys. razy.

Była to najpotężniejsza burza, jaką kiedykolwiek zarejestrowano na Ziemi. Trwała przez wiele godzin, a w fazie największej intensywności pojawiało się w niej ponad 2600 piorunów na minutę.

Chociaż od największej do tej pory erupcji wulkanicznej w XXI w. – wybuchu wulkanu Hunga Tonga-Hunga Ha’apai w pacyficznym Królestwie Tonga w 2022 r. – upłynęło półtora roku, zainteresowanie nią wśród naukowców nie mija. Kolejne ich doniesienia przekonują nas, że było to zdarzenie pod wieloma względami wyjątkowe. Dotyczy to także najnowszej publikacji, która ukazała się w czerwcu w „Geophysical Research Letters”. Jej autorzy informują, że w gigantycznej chmurze pyłów i gazów, która uniosła się podczas erupcji, wygenerowanych zostało łącznie ok. 200 tys. wyładowań atmosferycznych.

Schemat zjawisk związanych z wulkanamiAdrianna ŚliwińskaSchemat zjawisk związanych z wulkanami

Była to najpotężniejsza burza, jaką kiedykolwiek zarejestrowano na Ziemi. Trwała przez wiele godzin, a w fazie największej intensywności pojawiało się w niej ponad 2600 piorunów na minutę. Z wcześniejszych obserwacji satelitarnych wiadomo, że obłok pyłów i gazów uniósł się na rekordową wysokość 58 km i dotarł aż do mezosfery – trzeciej w kolejności warstwy atmosfery. Wyładowania nie sięgały aż tak wysoko, ale przeszywały chmurę na wysokości nawet 30 km. To także jest rekord w historii obserwacji.

Dlaczego ta chmura burzowa okazała się tak silnie naelektryzowana? Zdaniem autorów badań główną przyczyną było to, że wulkan niemal w całości znajdował się pod wodą. Ocean wypełniał także rozległy krater o średnicy 4 km, a z wody wystawały jedynie jego najwyższe partie, tworzące dwie małe wyspy. Podczas gwałtownie przebiegającej erupcji gorąca lawa, która wypływała z krateru, zmieniła wodę w parę wodną. Były jej olbrzymie ilości. W wyższych partiach chmury gigantyczne ilości kropel przechłodzonej wody, kryształków lodu oraz pyłu wulkanicznego ocierały się o siebie, wskutek czego powstał olbrzymi ładunek elektryczny. To naelektryzowane monstrum wisiało nad okolicą przez 11 godz.

„Wybuch Hunga Tonga był pierwszą silną erupcją płytkomorską, jaką mogliśmy obserwować przy pomocy nowoczesnej aparatury. Do tej pory znaliśmy takie zdarzenia – nazywamy je erupcjami freatopliniańskimi – tylko z zapisów geologicznych. Czuliśmy się, jakbyśmy zobaczyli żywego tyranozaura” – opowiada Alexa Van Eaton z U.S. Geological Survey, główna autorka badań.


To jest pierwsza wzmianka na ten temat. Jeśli z niej korzystasz, powołaj się na źródło, czyli na www.projektpulsar.pl. Dziękujemy.

Wiedza i Życie 8/2023 (1064) z dnia 01.08.2023; Sygnały; s. 6
Oryginalny tytuł tekstu: "Wulkan gromowładny"

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną