Nie zagraża życiu biologicznemu, ale satelitom już tak. Anomalia geomagnetyczna ma coraz mniej tajemnic
Jest taki kawałek ziemskiego globu – wcale niemały – na którym ziemski magnes jest zdecydowanie słabszy niż w innych regionach świata. Strefa ta zwana Anomalią Południowoatlantycką powiększa się stopniowo i jednocześnie powoli wędruje na zachód. Obecnie jej rozległe centrum znajduje się nad południowym Atlantykiem i Ameryką Południową – stąd nazwa zjawiska. Słabość geomagnesu przekłada się na gorszą ochronę przed kosmicznymi cząstkami wysokoenergetycznymi. Spadek nie jest na tyle duży, aby stanowił zagrożenie dla życia biologicznego, ale może być niebezpieczny dla aparatury zamontowanej na satelitach okołoziemskich. Z tego powodu wiele urządzeń jest na czas przejścia przez tę strefę zagrożenia wyłączanych.
Dziś zjawisko nosi nazwę Anomalii Południowoamerykańskiej, ale gdybyśmy znaleźli się w 1500 r., bardziej stosowne byłoby nazwanie go Anomalią Afrykańską, jako że jego centrum znajdowało się wówczas na tym kontynencie. A gdybyśmy cofnęli zegar o kolejne 400–500 lat, okazałoby się, że magnetyczny dołek tkwi na Oceanie Indyjskim. Tak wynika z badań, które przeprowadziła Miriam Gómez-Paccard z Instituto de Geociencias w Madrycie ze współpracownikami. Jej zespół zrekonstruował wędrówki anomalii w ciągu ostatnich 2 tys. lat. Zmiany w intensywności pola magnetycznego odtworzono, dokonując odpowiednich pomiarów materiałów ceramicznych pochodzących z kilkudziesięciu stanowisk archeologicznych.
Sięgnij do źródeł
Badania naukowe: Tracing the origins and recurrence of the South Atlantic Anomaly: A 2000-year absolute paleointensity record from central South America
Gómez-Paccard z zespołem wykryła dwie dające do myślenia cechy zjawiska. Po pierwsze, w całym okresie objętym badaniami pole magnetyczne Ziemi było słabsze w Ameryce Południowej niż w Europie i Ameryce Północnej. „To wskazuje na istnienie jakiejś trwałej dysproporcji pomiędzy półkulą północną i południową” – piszą naukowcy w PNAS. Po drugie, okazuje się, że przed obecną anomalią była wcześniejsza, bliźniaczo do niej podobna. „Pojawiła się 2 tys. lat temu na Oceanie Indyjskim, aby po ok. 800 latach dotrzeć do Ameryki Południowej”.
Co rządzi tym cyklem i dlaczego występuje on na półkuli południowej? Odpowiedzi należy szukać w zewnętrznym jądrze Ziemi. To warstwa płynnego żelaza rozgrzanego do tysięcy stopni Celsjusza. Ruchy metalicznej cieczy, które są źródłem geomagnesu, bywają dość złożone, a wiedza na ten temat jest uboga. Według Gómez-Paccard badania jej zespołu mogą wskazywać na istnienie w jądrze zewnętrznym Ziemi cyklu krążenia rozgrzanej materii, którego przejawem jest pojawianie się anomalii geomagnetycznej, a następnie jej wędrówka na zachód. W kolejnych badaniach chce ona sięgnąć jeszcze dalej w przeszłość, licząc na to, że uda jej się uchwycić moment narodzin cyklu.
Dziękujemy, że jesteś z nami. To jest pierwsza wzmianka na ten temat. Pulsar dostarcza najciekawsze informacje naukowe i przybliża najnowsze badania naukowe. Jeśli korzystasz z publikowanych przez Pulsar materiałów, prosimy o powołanie się na nasz portal. Źródło: www.projektpulsar.pl.