Reklama
Shutterstock
Środowisko

Antarktyda została zmrożona w momencie w zasadzie niesprzyjającym. Pomogły góry

Antarktyda: Lądolód pod Biegunem Południowym pęczniał i kurczył się co 41 tys. lat, nim zajął cały kontynent
Środowisko

Antarktyda: Lądolód pod Biegunem Południowym pęczniał i kurczył się co 41 tys. lat, nim zajął cały kontynent

„Nigdy wcześniej nie wychwycono tego rytmu w tak odległych czasach. Znacznie później, bo w plejstocenie, gdy chłody na globie stały się jeszcze bardziej skrajne, spełnił on ważną funkcję w pojawianiu się i znikaniu kolejnych zlodowaceń” – mówią badacze.

Wschodnioantarktyczna pokrywa lodowa to najstarszy i największy lądolód na Ziemi – gdyby stopniał, poziom mórz podniósłby się o około 52 metry. Uformował się mniej więcej 34 mln lat temu. Była to zagadka, bo na przełomie eocenu i oligocenu klimat wciąż był stosunkowo ciepły. Badacze właśnie ją rozwiązali.

Przez lata przypuszczano, że główną przyczyną ochłodzenia był spadek stężenia dwutlenku węgla w atmosferze naszej planety. Gdyby jednak zależało to wyłącznie od tego zjawiska, temperatury byłyby niższe globalnie. Tymczasem półkula północna zaczęła pokrywać się lodem dopiero 20–25 mln lat później.

Aby znaleźć brakujący element układanki, połączono trzy rodzaje modeli komputerowych. Pierwszy odtwarzał, jak przez ponad 120 mln lat zmieniała się rzeźba terenu. Wszystko zaczęło się od rozpadu superkontynentu Gondwany. W miejscu, gdzie Antarktyda oddzielała się od Afryki, rozrywanie skorupy uruchomiło w płaszczu Ziemi falę niestabilności, która powoli wędrowała ku wnętrzu lądu, unosząc jego powierzchnię. Symulacja pokazała, że w wyniku tego procesu najpierw powstała ponad dwukilometrowa skarpa wzdłuż wybrzeża Ziemi Królowej Maud oraz rozległy płaskowyż sięgający ok. 2 tys. km w głąb kontynentu. Do Gór Gamburcewa, ukrytych w jego sercu, wypiętrzenie dotarło dopiero po prawie 100 mln lat i w eocenie uniosło je nawet o kilometr. Równolegle grunt rzeźbiła erozja, stopniowo ścinając wynoszony teren.

Odtworzona w ten sposób dawna topografia posłużyły jako dane wejściowe dla drugiej symulacji – narastania lodu. Utrzymując klimat na stałym poziomie, sprawdzano, czy sam wzrost gór wystarczy, by zapoczątkować zlodowacenie.

Trzecim narzędziem był model bilansu energetycznego, który przeliczał, jak wysokość terenu i odbijanie promieni słonecznych przez lodową pokrywę wpływają na globalną temperaturę.

Okazało się, że to właśnie wysokość, a nie sam chłód, przesądziła o narodzinach lądolodu – góry urosły wystarczająco, by go utrzymać, już ok. 45 mln lat temu. Odbijając światło, rosnąca czapa dołożyła swoje: mniej więcej 1 st. C globalnego ochłodzenia.


Dziękujemy, że jesteś z nami. To jest pierwsza wzmianka na ten temat. Pulsar dostarcza najciekawsze informacje naukowe i przybliża najnowsze badania naukowe. Jeśli korzystasz z publikowanych przez Pulsar materiałów, prosimy o powołanie się na nasz portal. Źródło: www.projektpulsar.pl.

Reklama